*Natalia*
- Wstawaj... - usłyszałam szept tuż przed sobą. Otworzyłam oczy i pierwszym co zobaczyłam była twarz Harrego tuż przed moją.
- Hej - mruknęłam przeciągając się i dając mu szybkiego całusa - Która godzina?
- Koło jedenastej - zaśmiał się.
- Cooo?! - wrzasnęłam gwałtownie siadając na łóżku - Za dwie i pół godziny wyjeżdżamy!
- Spokojnie. Zdążymy - zapewnił mnie.
- No nie wiem - westchnęłam wyskakując z łóżka i grzebiąc w prawie już spakowanej walizce w poszukiwaniu ubrań na dzisiaj. Wybrałam wygodne leginsy, obcisłą koszulkę z nadrukiem, rozpinaną bluzę z kapturem i kamizelkę po czym zabrałam to wszystko ze sobą do toalety. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż, a na koniec związałam włosy w wysokiego, ciasnego kucyka.
- Pięknie wyglądasz - uśmiechnął się do mnie Harry, który też już się przebrał.
- Dzięki - zaśmiałam się - Ale to raczej praktyczny struj, żeby było mi wygodnie w samolocie.
- I tak nie będziemy lecieć długo - mruknął chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę schodów. Razem zeszliśmy na dół gdzie siedzieli już wszyscy jedząc śniadanie.
- Czemu nas nie obudziliście?! - warknęłam na nich nalewając sobie mleka i wsypując płatki.
- Tak słodko wyglądaliście jak spaliście - wyjaśnił Loui - A poza tym nie musieliśmy was budzić. Mamy jeszcze dużo czasu.
- Dla mnie to mało - wyznałam siadając i zaczynając jeść.
- A co masz jeszcze do zrobienia? - spytał Liam patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Muszę sprawdzić czy wszystko zabrałam, zważyć walizkę, dopilnować was, a jak zostanie trochę czasu to pogram na perkusji - wyliczałam - A poza tym trzeba zrobić obiad.
- Zdążysz - podsumował Hazza szczerząc się wrednie. Pokręciłam tylko głową nie chcąc się z nimi dłużej kłócić.
- Ale się stresuję - jęknęłam kiedy wszyscy byliśmy w kuchni myjąc naczynia i ogarniając po śniadaniu.
- Nie ma czym - pocieszył mnie Harry podchodząc do mnie od tyłu i przytulając mnie.
- Jest! Będę w prawdziwej trasie koncertowej, zwiedzę mnóstwo miejsc, zobaczę jak nagrywacie płytę, robicie próby... Jak wyglądają areny przed występem. I pierwszy raz będę na scenie przed milionami ludzi. Co będzie jeśli się pomylę? - histeryzowałam.
- Nikt nie zauważy. A nawet jeśli tak, to nikt się tym nie przejmie, a ja sądzę, że się nie pomylisz - zaśmiał się bawiąc się moimi włosami, pod czas gdy ja myłam naczynia.
- No dobra - westchnęłam - I... I jeszcze najgorsze. Jeszcze nigdy nie leciałam samolotem i strasznie się boję.
- Na prawdę? - spytał z niedowierzaniem - Nigdy w życiu?
- Nie - szepnęłam.
- Nic się nie martw. Będę siedział tuż obok ciebie więc nie będziesz musiała się bać - powiedział łaskocząc mnie swoim oddechem w szyję.
- Jasne - westchnęłam i odwróciłam się do niego. Uśmiechnęłam się lekko, pocałowałam go co on odwzajemnił z widoczną radością po czym razem poszliśmy na gorę do jego pokoju żeby dopakować rzeczy. Kiedy już dopięłam moją walizkę i sprawdziłam czy mieści się w normie wagi wymaganej przez linie lotnicze usiadłam na łóżku i obserwowałam jak Hazza się pakuje.
- Pod czas trasy musimy robić dużo wspólnych zdjęć - powiedziałam - Bo kiedyś kiedy moja córka będzie słuchała One Direction przyjdę do niej i pokarzę jej te zdjęcia. Wtedy powiem: "Popatrz. Pojechałam wtedy w trasę z chłopakami z 1D i byłam dziewczyną Harrego Stylesa".
- Nie - zaprzeczył przerywając na chwilę pakowanie i siadając obok mnie - Wtedy powiesz jej tak: "To twój tata i ja kiedy po raz pierwszy pojechałam z nim i z resztą zespołu w trasę. Tak bardzo się wtedy stresowałam, ale ostatecznie wyszło świetnie i wszystko było dobrze".
- Tak myślisz? - spytałam ze śmiechem.
- Ja to wiem - zapewnił mnie z zupełnie poważnym wyrazem twarzy - Nigdy, nigdy cię nie zostawię i jeśli tylko będziesz chciała zostaniemy razem.
- N-naprawdę? - zająknęłam się - Nie wiem co powiedzieć...
- To nic nie mów - poradził przysuwając się bliżej i przytulając mnie. Oczywiście bardzo cieszyłam się ze słów Hazzy i bardzo chciałabym, żeby było jak mówił, ale jakoś nie bardzo mogłam sobie wyobrazić jak mogło by wyglądać nasze życie po powrocie z trasy. Byłam przygotowana na to, że będę musiała wrócić do codziennego życia i zapomnieć o Harrym Stylesie i reszcie boysbandu. Jednak w jego ramionach czułam się taka bezpieczna, że nagle wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Nie przejmowałam się tym co się stanie w przyszłości tylko cieszyłam się chwilą. Po paru sekundach Harry odsunął się i wrócił do pakowania.
*Harry*
Zdawałem sobie sprawę, że być może złożyłem obietnicę, której nie będę mógł dotrzymać, ale tak strasznie chciałem zostać z Natalią, aż do końca, że wolałem nie myśleć co by się stało gdybyśmy musieli się rozstać. Tak bardzo ją kochałem i gdybym musiał bez niej żyć każdy dzień był by udręką. Zerknąłem na nią nie przestając pakować ubrań do walizki. Zapatrzyła się w okno, a w jej brązowych oczach odbijał się zimowy krajobraz na zewnątrz. Lekkie rumieńce na jej idealnej twarzy i ten delikatny uśmiech na ustach, które tak bardzo lubiłem całować. Była taka piękna... Chyba nigdy w całym swoim życiu nie spotkałem i prawdopodobnie nie spotkam piękniejszej dziewczyny. Zmusiłem się do oderwania od niej wzroku i wsadziłem do walizki ostatnią rzecz.
- Pomożesz mi? - spytałem znów patrząc na nią.
- Pewnie - zgodziła się z szerokim uśmiechem - Mam usiąść na walizce, żebyś mógł ją dopiąć?
- Właśnie o to mi chodziło - potwierdziłem, a gdy dziewczyna usiadła na moim bagażu zacząłem zapinać go. Kiedy skończyłem Nat chciała już wstać, ale ja jej na to nie pozwoliłem.
- Jeszcze nie skończyłem - ostrzegłem ją z chytrym uśmieszkiem po czym przyciągnąłem ją do siebie, tak, że zsunęła się z walizki i siedziała teraz obok mnie na dywanie. Popchnąłem ją delikatnie, tak, że położyła się na podłodze, nachyliłem się nad nią i namiętnie pocałowałem. Jedną ręką podpierałem się na dywanie tuż obok głowy dziewczyny, bawiąc się jej brązowymi lokami, a drugą delikatnie głaskałem ją po ramieniu. Właśnie kiedy Nati zaczęła równie namiętnie co ja oddawać moje pocałunki do pokoju wszedł któryś z chłopaków.
- Sorry, że przeszkadzam - powiedział Liam patrząc na nas z uśmiechem. Podniosłem się, a Natalia szybko odsunęła się ode mnie z zakłopotanym uśmieszkiem.
- Powinniśmy już jeść obiad jeśli chcemy zdążyć - ostrzegł Li.
- Tak tatusiu - zakpiłem wstając i podając Nat rękę żeby pomóc jej wstać.
- A która jest godzina? - spytała, a w jej głosie poczułem zdenerwowanie.
- Przed 12:00 - oznajmił Payne.
- To może znieśmy już walizki? - zwróciła się do mnie.
- Jasne - zgodziłem się - Pomóc ci z twoją?
- Nie, dzięki - uśmiechnęła się - Dam radę.
Chwyciliśmy bagaże i razem z Liamem zeszliśmy na dół gdzie reszta zostawiła już swoje walizki. Kiedy postawiliśmy je przy wejściu poszliśmy do kuchni i wszyscy razem zabraliśmy się za robienie obiadu. Szybko przyrządziliśmy ziemniaki, kotlety w panierce i sałatę po czym usiedliśmy przy stole żeby to zjeść.
- Nie jesz? - spytał Niall ze zdziwieniem patrząc na Nati, która tylko grzebała widelcem w swoim jedzeniu.
- Nie ja... Za bardzo się stresuję - wyznała.
- Przesadzasz - stwierdził Zayn - Czym się denerwujesz?
- W przeciwieństwie do was nigdy nie byłam w trasie - jęknęła pomijając kwestię tego, że boi się lecieć samolotem - To trochę stresujące, kiedy myślę o tym, że będę grała przed tysiącem ludzi, a jeśli coś zawalę to zepsuję cały występ wasz występ.
- Wcale nic nie zepsujesz - zapewniłem ją kładąc jej rękę na ramieniu i uśmiechając się pocieszająco - Wiesz ile razy my się mylimy? Oczywiście kiedy śpiewamy i zapomnimy tekstu zawsze można to zastąpić jakimiś śmiesznymi słowami, ale kiedy grasz na perkusji pomyłkę możesz zamienić w inny rytm. Bez przesady bo się pogubimy, ale możesz trochę improwizować.
- No nie wiem - westchnęła odsuwając od siebie talerz.
- Mam cię pokarmić? - spytałem z rozbawieniem kończąc już moje jedzenie.
- Nie - zaśmiała się - Lepiej już sprzątajmy, żeby Paul nie musiał na nas czekać.
Zrobiliśmy tak jak powiedziała i już chwilę później wszystko było sprzątnięte.
Tym razem kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi wszyscy byliśmy już gotowi.
- Cześć, jak tam nastroje? - zaśmiał się Paul wchodząc.
- My dobrze, ale Nati umiera ze stresu - oznajmił Loui chwytając swoją walizkę i wychodząc na zewnątrz.
- Biedna - mężczyzna uśmiechnął się pocieszająco do dziewczyny po czym wszyscy opuściliśmy dom.
- Wiesz - zacząłem kiedy już wsiedliśmy do samochodu, a Paul wyjechał na ulicę - Kiedy występowaliśmy w X Faktorze też się bardzo stresowałem.
- Na naszym drugim koncercie nie mógł zaśpiewać takiego miał stresa - przypomniał sobie Niall - To było straszne też dla nas...
- Widzisz nawet taki idealny Harry Styles z One Direction najsławniejszego boysbandu na świecie nie radził sobie ze stresem na pierwszych koncertach - zakpił Tommo z wrednym uśmieszkiem.
- Ej! - zawołałem i rzuciłem w niego pustą butelką która leżała obok mnie - Nie jestem idealny!
- Właśnie widzę ofermo - zaśmiał się Lou robiąc unik, tak, że butelka odbiła się od szyby i spadła na podłogę.
- A wypchaj się - pokręciłem głową starając się ukryć uśmiech.
- Paul podgłośnisz radio? - spytał nagle Liam ze śmiechem. Ochroniarz zrobił to o co poprosił go Payne do naszych uszu doleciała piosenka Sun is Up. Loui i Zayn zaczęli tańczyć na swoich siedzeniach, a Li włączył telefon i nagrywał jak śmiejąc się wykonują zabawne ruchy przypominające nieco taniec.
- Zapiszcie się do mam talent - poradziłem im ze śmiechem - Na pewno wygracie!
- Dzięki - odparł brunet przerywając taniec i uśmiechając się do mnie - Doceniamy to, że w nas wierzysz.
- Wy po prostu macie ten wrodzony talent taneczny - zakpiłem - Zupełnie jak ja.
- Tak tańczymy tak pięknie jak ty - prychnął Loui.
- Ustalmy jedno - wtrącił się Liam chowając telefon do kieszeni bluzy - Wszyscy tańczymy tak samo źle. Zadowoleni?
- Czy on powiedział, że tańczymy źle? - zawołał Niall z udawaną rozpaczą - Jak on mógł!... Nie no dobra zgadzam się.
- A ja nie - oznajmiła Nati - Wcale nie tańczycie tak źle!
- Paul choreograf uważa inaczej - zaśmiałem się.
- Ale to jego zdanie. On pewnie chciałby, żebyście umieli tańczyć jezioro łabędzie. A jeśli podejdziecie do pierwszej lepszej dziewczyny na ulicy to ona powie wam, że 1D tańczą świetnie - powiedziała po czym dodała szybko - Nie żebym mówiła źle o Paulu bo jest bardzo fajny, ale jak już zauważyłam dość wymagający.
- Taaa... Czasami przesadza - westchnął Zayn - Ale w trasie da nam więcej luzu, mam nadzieję.
- Musi - przyznał Liam - Bo jak nie to chyba umrę.
- Wszyscy będziemy od was dużo wymagali - zaśmiał się Paul H. z przedniego siedzenia.
- No dzięki - jęknął Tommo - Bardzo nam pomogłeś.
- Wiem - zaśmiał się - Też was kocham.
- Daleko jeszcze do lotniska? - spytała zdenerwowanym głosem Natalia.
- Nie, już dojeżdżamy - odpowiedział Paul skręcając w stronę parkingu. Popatrzyłem przez okno i dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że na zewnątrz jest cała masa fanek machających i krzyczących.
- Wooow - westchnęła Nati też patrząc za szybę w kierunku tłumów fanek - Przyszły tu tylko po to żeby zobaczyć wasze auto i ewentualnie was wysiadających z niego z walizkami?
- No wiesz nie każda ma takie szczęście jak ty - zaśmiałem się przytulając ją i całując w policzek. Czarne auto Paula zjechało do podziemnego parkingu i fanki zniknęły nam z oczu.
- Z resztą w trasie zobaczysz ich o wiele więcej - ostrzegł z uśmiechem Niall wysiadając z samochodu, który właśnie się zatrzymał. My zrobiliśmy to samo i zabraliśmy nasze walizki z bagażnika.
- Nie wytrzymam - oznajmiła Nati kiedy szliśmy do wejścia na lotnisko.
- Zobaczysz, będzie dobrze - pocieszyłem ją chwytając za jej rękę. Weszliśmy do budynku gdzie czekali na nas ochroniarze, którzy poprowadzili nas ogrodzonym przejściem w stronę stanowisk w których zostawiało się walizki. Dookoła tłoczyło się mnóstwo piszczących dziewczyn, które machały kartkami z napisami typu: "We love 1D <3". My byliśmy do tego przyzwyczajeni, ale Nat wyglądała na nieco zaskoczoną. Dostrzegłem zaskoczenie na twarzach niektórych fanek które zauważyły już że trzymam dziewczynę za rękę. Parę z nich wyciągnęło aparaty albo telefony i zaczęły nagrywać albo robić zdjęcia więc byłem już pewien, że wieczorem w internecie pojawią się artykuły pod tytułem: "Czy Harry Styles z 1D ma dziewczynę?! Kim ona jest?...".
- Już nie uda nam się utrzymać związku w tajemnicy - szepnąłem do Nati.
- Trudno - zaśmiała się - Tak cię kocham, że nie obchodzi mnie to, co będą o nas mówić.
- Ja ciebie kocham bardziej - zaśmiałem się.
- Tak? To udowodnij - zażądała z chytrym uśmieszkiem.
- Ooooo... Nie chciałabyś żebym robił to tutaj - powiedziałem.
- Aha - odparła powoli - Skoro aż tak bardzo mnie kochasz to może rzeczywiście.
- Hazza! - Niall odwrócił się do mnie - Podpisujemy autografy?
Rozejrzałem się dookoła.
- Możemy - zgodziłem się - Machniemy parę i koniec.
Zaczęliśmy podchodzić do fanek i szybko podpisywać autografy. Kiedy podpisałem się już na piętnastu naszych plakatach i doszliśmy do miejsca gdzie mieliśmy zostawić bagaże nie licząc tych podręcznych oczywiście. Ochroniarze poprowadzili nas do bramki przez którą przeszliśmy jako pierwsi, a następnie weszliśmy do wąskiego korytarza, którym przeszliśmy do samego samolotu.
- Dalej tak bardzo się stresujesz? - spytałem kiedy stewardessa pokazała nam nasze miejsca.
- Teraz jest jeszcze gorzej - jęknęła ściskając mnie mocniej za rękę.
- Zobaczysz, że nie będziesz się miała czego bać - uspokoiłem ją - Staraj się nie myśleć o tym, że samolot będzie leciał.
- Jasne - zgodziła się po czym uśmiechnęła się słodko - Już nie mogę się doczekać kiedy będziemy w Amsterdamie.
- Ja też - przyznałem - Chociaż będę tęsknił za czasem wolnym.
- Jakoś ci umilę wszystkie zajęcia, tak, że nawet nie zauważysz, że ciągle pracujesz - zaśmiała się - Poza tym zawsze masz chłopaków i myślę, że w sumie będziemy mieli dużo zabawy pod czas pracy.
- Też tak myślę. To będzie najlepszy wyjazd w trasę jaki kiedykolwiek miałem - oznajmiłem z uśmiechem po czym objąłem moją dziewczynę ramieniem i czekałem, aż samolot wystartuje.
I jak, podoba się? Jeśli tak to KOMENTUJCIE proszę! To już 9 rozdział, a wyświetleń jest dopiero 200 więc proszę POLEĆCIE bloga!
One Direction
Opowiadania...
środa, 28 stycznia 2015
piątek, 23 stycznia 2015
Rodzdiał 8.
*Harry*
- Nie ogarniam jak można dogadać się z taką osobą jak Kamila! - krzyknąłem kiedy za dziewczynami zamknęły się drzwi.
- Ja też... - westchnął Loui opadając na krzesło.
- Ja dałbym jej trochę czasu - zaproponował delikatnie Niall - Może to tylko pozory?
- No nie wiem - jęknął Zayn - Wydawało mi się, że nas nienawidzi mimo, że wcale nas nie zna. To nie fair!
- A co nas obchodzi jej zdanie na nasz temat? - zaśmiał się Liam.
- To przyjaciółka Nat i wolałbym żeby mnie lubiła - powiedziałem i zaczęliśmy sprzątać puste talerze ze stołu.
- Wiem, że chciałbyś jak najlepiej, ale niektórych rzeczy nie możesz dla niej zrobić - zaśmiał się Zayn.
- Masz rację - zaśmiałem się - Po tym co powiedziała chyba nigdy się z nią nie zaprzyjaźnię...
Szybko uwinęliśmy się ze sprzątaniem i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem przeskakując kanały i szukając czegoś ciekawego. Chłopaki wybrali program kulinarny, ale mnie nie za bardzo interesowali ludzie robiący skomplikowane przepisy i tworzący niespotykane potrawy.
- Nuda - skomentowałem i pobiegłem do pokoju Louisa. Pośród porozrzucanych ubrań na dywanie, przy łóżku dostrzegłem piłkę do grania w nogę. Chwyciłem ją i zbiegłem na z powrotem do salonu.
- Gramy! - zawołałem z uśmiechem wyłączając telewizor. Chłopaki popatrzyli na mnie nierozumiejącym spojrzeniem, ale zaraz zdali sobie sprawę co ma na myśli. Podnieśli się z kanapy podbiegając do mnie. Niall wyrwał mi piłkę i wszyscy zaczęliśmy ją kopać. Staraliśmy się raczej nie podawać jej sobie wysoko, żeby przypadkiem na coś nie spadła, ale po skończonej rozgrywce i tak zaliczyliśmy zbitą szklankę i mało brakowało, a wybilibyśmy okno.
- I standardowo - zaśmiał się Liam zamiatając potłuczone szkło.
- Nie będzie mi szkoda jednej szklanki - prychnął z pogardą Niall rzucając się na kanapę - To co teraz robimy?
- Hmmm... - zastanowił się Zayn - Może oglądniemy...
- Milcz! - zawołałem groźnym głosem przybierając poważny wyraz twarzy i hamując śmiech - Nie będziemy gnić przed telewizorem!
- Co ty powiedziałeś? - Zayn też udawał powagę - Nie będziesz mi mówił jak mam żyć!
Niall wybuchnął śmiechem, ale my dwaj dalej mięliśmy poważne twarze.
- Harry Stylesie! - zawołał dramatycznie Malik - Skazuję cię na banicję!
Podszedł do mnie i popchnął w stronę drzwi. Nie stawiałem oporu bo nie wiedziałem jeszcze co on ma zamiar zrobić. Dopiero kiedy otworzył drzwi, a ja znalazłem się tuż przed nimi uświadomiłem się o co mu chodzi.
- Nie! - wrzasnąłem zapierając się rękami o framugę drzwi - Louis pomóż mi!
- Liam mówiłeś coś? - spytał Tommo całkowicie mnie ignorując.
- Louis! Pomóż mi idioto! - zawołałem nie wytrzymując w końcu i dając się wypchnąć na śnieg. Zayn zatrzasnął mi drzwi przed nosem i usłyszałem tylko śmiech. Nie zamierzałem się poddać bez walki tym bardziej, że miałem na sobie tylko bluzę, jeansy i kapcie więc było mi trochę zimno. Pobiegłem do wielkiego oszklonego okna za którym w salonie stała reszta chłopaków. Zacząłem lepić śnieżki i rzucać nimi w szybę. Louis i Niall podeszli bliżej z rozbawieniem obserwując jak próbuję rzucić trafić w nich. W końcu przestałem czując, że zaraz odmarznął mi palce i podbiegłem do drzwi. Oczywiście wspaniałomyślny Zayn nie zamknął ich tak więc mogłem teraz spokojnie wejść do środka.
- Gdyby nie szyba już dawno bylibyście martwi! - zawołałem zamykając za sobą drzwi i biegnąc do salonu.
- Pięknie to wyglądało - Niall był cały czerwony ze śmiechu - I ta zawziętość z jaką rzucałeś te śnieżki! Bezcenne...
- Musiałem jakoś wam pokazać, że nie dam się tak po prostu wyrzucić z domu - wyjaśniłem szczerząc się.
- A teraz gnijemy przed telewizorem i nie ma innego wyjścia Haroldzie - zadecydował Liam siadając na kanapie i chwytając pilota.
- Niech wam będzie - westchnąłem z rezygnacją - Ale zrobię sobie kakao.
- Mi też zrób! - zawołał Louis wpychając się na kanapę.
- Po pierwsze nie rozmawiam z tobą - udawałem, że jestem zły - A po drugie zrobię ci kakao dopiero jak przebiegniesz dwa kółka wokoło domu.
- To ja już wolę nic nie pić - jęknął rzucając mi smutne spojrzenie.
- Okay, okay! Wygrałeś! - zawołałem wchodząc do kuchni - Zrobię ci to kakao.
Wyciągnąłem z szafki dwa kubki i zagotowałem wodę w czajniku. Nasypałem brązowy proszek do kubków, a kiedy już zalałem je wrzątkiem i dodałem mleka zaniosłem to do salonu i usiadłem razem z resztą na kanapie. Chyba przez pół godziny oglądaliśmy jakiś film akcji, a właśnie wtedy kiedy zginął główny bohater i uznaliśmy, że nie ma sensu oglądać dalej otworzyły się drzwi i stanęła w nich uśmiechnięta Natalia.
- Hej! - zawołałem podchodząc do niej i przytulając ją - I jak było, piękna?
- Całkiem miło - stwierdziła z uśmiechem, a kiedy zdjęła buty, kurtkę i czapkę poszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta.
- Ja... - zaczęła niepewnie patrząc na twarze chłopaków - Przepraszam was za Kamilę. Ona tylko się martwiła i już sobie ustaliłyśmy, że nie będzie się wtrącała w moje sprawy.
- No co ty! - zaśmiał się Niall - Nic się przecież nie stało!
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, a ja pomyślałem, że tak właśnie wygląda najładniej.
- Okay, co mamy w planach na wieczór? - spytał Loui rozglądać się dookoła - Jestem za wspólnym gotowaniem i grą w... Może butelkę?
- Dobra - zgodziła się Nati - Mam tylko jedno pytanie... Możecie mi wyjaśnić dla czego na szybie są ślady śniegu?
- Twój chłopak postanowił nas zbombardować śnieżkami - wyjaśnił Zayn zanim zdążyłem odpowiedzieć - Niestety nie wiedział, że po drodze jest jeszcze szyba i coś mu nie wyszło. Moim zdaniem powinnaś z nim pójść do psychiatry...
- Wszyscy jesteście zdrowo kopnięci i już żaden lekarz wam nie pomoże - westchnęła z wesołym błyskiem w oku.
- Wcale nie! - zawołałem ze śmiechem.
- Nie wypowiadaj się Styles - zarządziła - W takim razie do roboty psychopaci! Zróbmy coś pysznego! Moim zdaniem powinno to być danie główne typu zapiekanki plus jakieś ciasteczka.
Poszliśmy do kuchni i zajęliśmy się gotowaniem. Ja, Nat i Liam zajęliśmy się ciasteczkami, a Zayn, Niall i Tommo zrobili całą kupę kanapek po czym zaczęli pakować je do piekarnika.
- Jak będziemy formować ciasteczka? - spytał Niall kiedy ciasto było już gotowe.
- Mam taki pomysł - zaproponowała brunetka biorąc do ręki trochę ciasta, obracając w dłoniach, aż zrobiła się z niego mała kulka, a następnie wsadziła do niej palec robiąc mały dołek - W taki sposób ciasto nie będzie na całym ciasteczku tak samo przypieczone, co oznacza, że będzie smaczniejsze. Co wy na to?
- Jasne - zgodziłem się i powtórzyłem ruchy dziewczyny. Po chwili już połowa blachy była zapełniona, a my przy okazji świetnie się bawiliśmy.
- Dla was przydały by się dwa ciasteczka-serduszka - zaśmiał się Niall patrząc na mnie i Natalię.
- Wypchaj się! - zawołała dziewczyna rzucając w niego kulką ciasta. Horan zrobił unik, a ciasto trafił w Zayna.
- Co wy robicie? - spytał patrząc na nas ze zdziwieniem.
- To Niall zaczął - wyjaśniła ze śmiechem - To wszystko jego wina.
Wszyscy zaśmialiśmy się, a potem zapiekanki zostały wyjęte z pieca, a na ich miejsce trafiły ciasteczka.
- To idziemy grać - zarządziłem wesoło chwytając wielki talerz górą zapiekanek i idąc razem z resztą do salonu. Usiedliśmy na dywanie w kółku, jedząc zapiekanki i kręcąc butelką. Mimo, że zadania zaczynały się niewinnie wiedziałem, że nigdy nie zapomnę tej nocy.
*Natalia*
- Opowiedz jak pierwszy raz się całowałaś - zażądał Liam kiedy wypadło na mnie.
- O boże! - jęknęłam przecierając dłońmi twarz - To było straszne! Chłopak z którym się całowałam był fajny i całkiem go lubiłam, ale nie kochałam... To było w liceum i byliśmy na jakiejś imprezie. On mi powiedział, że chciałby mi coś pokazać i poszliśmy do pustego pokoju. Tam od razu jak głupi zaczął mnie całować i chociaż próbowałam się wyrwać to nic to nie dało. Długo tak z nim walczyłam, a on ciągle mnie całował... Potem do pokoju weszła Kamila, która chyba musiała usłyszeć moje zduszone krzyki i mi pomogła. Nigdy potem nie zbliżyłam się nawet do tego chłopaka.
- Nie dziwię się - westchnął Hazza patrząc na mnie ze współczuciem i... troską? Dobrze wiedziałam, że on nigdy by czegoś takiego nie zrobił i zawsze uszanuje moje zdanie.
- To było najgorsze co kiedykolwiek mnie spotkało - przyznałam zmuszając się do uśmiechu. Zayn zakręcił butelką, a jej szyjka zakończona czerwoną zakrętką zatrzymała się na Niallu.
- Zadanie! - zawołał blondyn ze śmiechem.
- Mamy w domu chilli? - spytałam uśmiechając się złowrogo.
- Tak i to nawet kilka rodzai - powiedział Liam.
- No to zobaczymy czy Nialler da radę zjeść całą papryczkę chilli - oznajmiłam wesoło i wszyscy poszliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy dla Horana szklankę z mlekiem do popicia po zjedzeniu papryczki i oczywiście samą chilli. Loui chwycił telefon i zaczął nagrywać filmik gdy w tym czasie Niall zabrał się do jedzenia.
- Ale ostre! - syknął kiedy udało mu się zjeść już połowę. Zrobił minę małego dziecka, któremu coś bardzo się nie podoba i wepchnął sobie resztę papryczki do ust. Oczy zaczęły mu łzawić, a on sam zakrztusił się, tak, że Zayn stojący najbliżej musiał go poklepać po plecach. W końcu udało mu się przełknąć to co miał w buzi i wypił całą szklankę mleka.
- To było okropne - stwierdził przecierając twarz dłońmi - Jeszcze się zemszczę Nati!
- Czekam - zakpiłam z uśmiechem po czym dodałam - Ale nieźle ci poszło.
Wróciliśmy do salonu biorąc sobie po następnej zapiekance i zaczęliśmy grać dalej. Wypadło na Hazzę, który tak jak Niall i ja wybrał wyzwanie.
- Odegraj na Nati grę wstępną - zaśmiał się Loui uśmiechając się do mnie wrednie - Wiesz do czego.
- Cooooo? - nie mogłam uwierzyć w to co powiedział Tommo - Ale z was zboczuchy!
- Tylko trochę - zaśmiał się Harry podchodząc do mnie. Objął mnie, a mi natychmiast zrobiło się gorąco. Nachylił się i zaczął delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie całować mnie w usta. W tej chwili zapomniałam o tym, że patrzą na nas chłopaki i zaczęłam z przyjemnością oddawać pocałunki Hazzy. Chłopak zrobił parę kroków do przodu, tak, że ja musiałam się cofnąć i poczułam za plecami chłodną ścianę. Całował mnie jeszcze chwilę, a potem nagle się odsunął. Odetchnęłam głęboko starając się uspokoić oszalałe serce.
- Teraz pewnie zacząłbym ją rozbierać - wyjaśnił beztrosko po czym oboje z powrotem usiedliśmy na dywanie. Chłopaki wspaniałomyślnie oszczędzili sobie komentarzy i zwyczajnie graliśmy dalej. Zrobiliśmy parę kolejnych rundek pod czas których dowiedziałam się, że Liam raz lunatykował oraz byłam świadkiem jak Louis z Zaynem tańczą do piosenki Taylor Swift: Love Song. Kiedy znów zakręciliśmy butelką po raz kolejny wypadło na mnie.
- Ile razy się całowałaś? - spytał Harry uśmiechając się do mnie - Nie licząc tych ze mną.
- No więc... - zastanowiłam się - Tak mniej więcej z cztery.
- Serio?! - spytał zaskoczony Niall patrząc na mnie z niedowierzaniem.
- Tak - odparłam - Poza Harrym miałam tylko jednego chłopaka i to przez jakieś dwa miesiące.
- Aha - odparł powoli Hazza - No nie źle...
- Wiecie, która jest już godzina? - spytał Liam zmieniając temat co bardzo mi się spodobało - Za dwadzieścia dwunasta.
- Ooooo.... A już jutro wyjeżdżamy! - zawołał Niall szczerząc się w uśmiechu.
- Fajnie - zaśmiałam się - A o której?
- O 13:30 przyjedzie po nas Paul i pojedziemy na lotnisko - wyjaśnił mi Zayn - Powinniśmy iść spać.
Szybko sprzątnęliśmy i pobiegliśmy na górę umyć się i przebrać w piżamy. Kiedy już leżałam w łóżku i czekałam na Harrego, który był w łazience, zastanawiałam się jak będzie kiedy już wyjedziemy. Z pewnością chłopaki będą mieli dużo pracy tym bardziej, że mają do nagrania parę nowych piosenek. Ja też pewnie będę dość zajęta, ale nie zależnie od tego ile pracy będziemy mieć i tak z pewnością będzie to najlepszy wyjazd w moim życiu. Z nowymi przyjaciółmi i wspaniałym, kochającym chłopakiem nic nie mogło pójść źle.
- I jak tam nastrój przed wyjazdem? - spytał Styles wchodząc do pokoju i zamykając za sobą drzwi.
- Właśnie sobie myślałam, że to będzie idealny wyjazd - powiedziałam obserwując jak wchodzi do łóżka i kładzie koło mnie.
- Tak myślisz? - spytał z uśmiechem.
- Zdecydowanie, tak - zapewniłam go - A wiesz czemu? Bo będziesz ze mną.
- Ja też myślę, że będzie tak jak chcemy - mruknął i podparł się na łokciach po czym nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta. Z uśmiechem odchylił głowę, która teraz znajdowała się parę centymetrów od mojej.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Ja ciebie też - zaśmiałam się - Bardzo...
Hazza położył się z powrotem obok mnie i delikatnie przyciągnął mnie do siebie obejmując jedną ręką. Zamknęłam oczy i od razu zasnęłam znów myśląc jak bardzo jestem szczęśliwa.
I oto koniec kolejnego rozdziału :) W następnych 1D i Natalia znajdą się już w trasie! Czekam na komentarze i mam nadzieję, że podobał się wam rozdział, który dedykuję Julii Skupień. Jest ona chyba pierwszą osobą, która czyta mojego bloga :D Dziękuję <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
- Nie ogarniam jak można dogadać się z taką osobą jak Kamila! - krzyknąłem kiedy za dziewczynami zamknęły się drzwi.
- Ja też... - westchnął Loui opadając na krzesło.
- Ja dałbym jej trochę czasu - zaproponował delikatnie Niall - Może to tylko pozory?
- No nie wiem - jęknął Zayn - Wydawało mi się, że nas nienawidzi mimo, że wcale nas nie zna. To nie fair!
- A co nas obchodzi jej zdanie na nasz temat? - zaśmiał się Liam.
- To przyjaciółka Nat i wolałbym żeby mnie lubiła - powiedziałem i zaczęliśmy sprzątać puste talerze ze stołu.
- Wiem, że chciałbyś jak najlepiej, ale niektórych rzeczy nie możesz dla niej zrobić - zaśmiał się Zayn.
- Masz rację - zaśmiałem się - Po tym co powiedziała chyba nigdy się z nią nie zaprzyjaźnię...
Szybko uwinęliśmy się ze sprzątaniem i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem przeskakując kanały i szukając czegoś ciekawego. Chłopaki wybrali program kulinarny, ale mnie nie za bardzo interesowali ludzie robiący skomplikowane przepisy i tworzący niespotykane potrawy.
- Nuda - skomentowałem i pobiegłem do pokoju Louisa. Pośród porozrzucanych ubrań na dywanie, przy łóżku dostrzegłem piłkę do grania w nogę. Chwyciłem ją i zbiegłem na z powrotem do salonu.
- Gramy! - zawołałem z uśmiechem wyłączając telewizor. Chłopaki popatrzyli na mnie nierozumiejącym spojrzeniem, ale zaraz zdali sobie sprawę co ma na myśli. Podnieśli się z kanapy podbiegając do mnie. Niall wyrwał mi piłkę i wszyscy zaczęliśmy ją kopać. Staraliśmy się raczej nie podawać jej sobie wysoko, żeby przypadkiem na coś nie spadła, ale po skończonej rozgrywce i tak zaliczyliśmy zbitą szklankę i mało brakowało, a wybilibyśmy okno.
- I standardowo - zaśmiał się Liam zamiatając potłuczone szkło.
- Nie będzie mi szkoda jednej szklanki - prychnął z pogardą Niall rzucając się na kanapę - To co teraz robimy?
- Hmmm... - zastanowił się Zayn - Może oglądniemy...
- Milcz! - zawołałem groźnym głosem przybierając poważny wyraz twarzy i hamując śmiech - Nie będziemy gnić przed telewizorem!
- Co ty powiedziałeś? - Zayn też udawał powagę - Nie będziesz mi mówił jak mam żyć!
Niall wybuchnął śmiechem, ale my dwaj dalej mięliśmy poważne twarze.
- Harry Stylesie! - zawołał dramatycznie Malik - Skazuję cię na banicję!
Podszedł do mnie i popchnął w stronę drzwi. Nie stawiałem oporu bo nie wiedziałem jeszcze co on ma zamiar zrobić. Dopiero kiedy otworzył drzwi, a ja znalazłem się tuż przed nimi uświadomiłem się o co mu chodzi.
- Nie! - wrzasnąłem zapierając się rękami o framugę drzwi - Louis pomóż mi!
- Liam mówiłeś coś? - spytał Tommo całkowicie mnie ignorując.
- Louis! Pomóż mi idioto! - zawołałem nie wytrzymując w końcu i dając się wypchnąć na śnieg. Zayn zatrzasnął mi drzwi przed nosem i usłyszałem tylko śmiech. Nie zamierzałem się poddać bez walki tym bardziej, że miałem na sobie tylko bluzę, jeansy i kapcie więc było mi trochę zimno. Pobiegłem do wielkiego oszklonego okna za którym w salonie stała reszta chłopaków. Zacząłem lepić śnieżki i rzucać nimi w szybę. Louis i Niall podeszli bliżej z rozbawieniem obserwując jak próbuję rzucić trafić w nich. W końcu przestałem czując, że zaraz odmarznął mi palce i podbiegłem do drzwi. Oczywiście wspaniałomyślny Zayn nie zamknął ich tak więc mogłem teraz spokojnie wejść do środka.
- Gdyby nie szyba już dawno bylibyście martwi! - zawołałem zamykając za sobą drzwi i biegnąc do salonu.
- Pięknie to wyglądało - Niall był cały czerwony ze śmiechu - I ta zawziętość z jaką rzucałeś te śnieżki! Bezcenne...
- Musiałem jakoś wam pokazać, że nie dam się tak po prostu wyrzucić z domu - wyjaśniłem szczerząc się.
- A teraz gnijemy przed telewizorem i nie ma innego wyjścia Haroldzie - zadecydował Liam siadając na kanapie i chwytając pilota.
- Niech wam będzie - westchnąłem z rezygnacją - Ale zrobię sobie kakao.
- Mi też zrób! - zawołał Louis wpychając się na kanapę.
- Po pierwsze nie rozmawiam z tobą - udawałem, że jestem zły - A po drugie zrobię ci kakao dopiero jak przebiegniesz dwa kółka wokoło domu.
- To ja już wolę nic nie pić - jęknął rzucając mi smutne spojrzenie.
- Okay, okay! Wygrałeś! - zawołałem wchodząc do kuchni - Zrobię ci to kakao.
Wyciągnąłem z szafki dwa kubki i zagotowałem wodę w czajniku. Nasypałem brązowy proszek do kubków, a kiedy już zalałem je wrzątkiem i dodałem mleka zaniosłem to do salonu i usiadłem razem z resztą na kanapie. Chyba przez pół godziny oglądaliśmy jakiś film akcji, a właśnie wtedy kiedy zginął główny bohater i uznaliśmy, że nie ma sensu oglądać dalej otworzyły się drzwi i stanęła w nich uśmiechnięta Natalia.
- Hej! - zawołałem podchodząc do niej i przytulając ją - I jak było, piękna?
- Całkiem miło - stwierdziła z uśmiechem, a kiedy zdjęła buty, kurtkę i czapkę poszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta.
- Ja... - zaczęła niepewnie patrząc na twarze chłopaków - Przepraszam was za Kamilę. Ona tylko się martwiła i już sobie ustaliłyśmy, że nie będzie się wtrącała w moje sprawy.
- No co ty! - zaśmiał się Niall - Nic się przecież nie stało!
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, a ja pomyślałem, że tak właśnie wygląda najładniej.
- Okay, co mamy w planach na wieczór? - spytał Loui rozglądać się dookoła - Jestem za wspólnym gotowaniem i grą w... Może butelkę?
- Dobra - zgodziła się Nati - Mam tylko jedno pytanie... Możecie mi wyjaśnić dla czego na szybie są ślady śniegu?
- Twój chłopak postanowił nas zbombardować śnieżkami - wyjaśnił Zayn zanim zdążyłem odpowiedzieć - Niestety nie wiedział, że po drodze jest jeszcze szyba i coś mu nie wyszło. Moim zdaniem powinnaś z nim pójść do psychiatry...
- Wszyscy jesteście zdrowo kopnięci i już żaden lekarz wam nie pomoże - westchnęła z wesołym błyskiem w oku.
- Wcale nie! - zawołałem ze śmiechem.
- Nie wypowiadaj się Styles - zarządziła - W takim razie do roboty psychopaci! Zróbmy coś pysznego! Moim zdaniem powinno to być danie główne typu zapiekanki plus jakieś ciasteczka.
Poszliśmy do kuchni i zajęliśmy się gotowaniem. Ja, Nat i Liam zajęliśmy się ciasteczkami, a Zayn, Niall i Tommo zrobili całą kupę kanapek po czym zaczęli pakować je do piekarnika.
- Jak będziemy formować ciasteczka? - spytał Niall kiedy ciasto było już gotowe.
- Mam taki pomysł - zaproponowała brunetka biorąc do ręki trochę ciasta, obracając w dłoniach, aż zrobiła się z niego mała kulka, a następnie wsadziła do niej palec robiąc mały dołek - W taki sposób ciasto nie będzie na całym ciasteczku tak samo przypieczone, co oznacza, że będzie smaczniejsze. Co wy na to?
- Jasne - zgodziłem się i powtórzyłem ruchy dziewczyny. Po chwili już połowa blachy była zapełniona, a my przy okazji świetnie się bawiliśmy.
- Dla was przydały by się dwa ciasteczka-serduszka - zaśmiał się Niall patrząc na mnie i Natalię.
- Wypchaj się! - zawołała dziewczyna rzucając w niego kulką ciasta. Horan zrobił unik, a ciasto trafił w Zayna.
- Co wy robicie? - spytał patrząc na nas ze zdziwieniem.
- To Niall zaczął - wyjaśniła ze śmiechem - To wszystko jego wina.
Wszyscy zaśmialiśmy się, a potem zapiekanki zostały wyjęte z pieca, a na ich miejsce trafiły ciasteczka.
- To idziemy grać - zarządziłem wesoło chwytając wielki talerz górą zapiekanek i idąc razem z resztą do salonu. Usiedliśmy na dywanie w kółku, jedząc zapiekanki i kręcąc butelką. Mimo, że zadania zaczynały się niewinnie wiedziałem, że nigdy nie zapomnę tej nocy.
*Natalia*
- Opowiedz jak pierwszy raz się całowałaś - zażądał Liam kiedy wypadło na mnie.
- O boże! - jęknęłam przecierając dłońmi twarz - To było straszne! Chłopak z którym się całowałam był fajny i całkiem go lubiłam, ale nie kochałam... To było w liceum i byliśmy na jakiejś imprezie. On mi powiedział, że chciałby mi coś pokazać i poszliśmy do pustego pokoju. Tam od razu jak głupi zaczął mnie całować i chociaż próbowałam się wyrwać to nic to nie dało. Długo tak z nim walczyłam, a on ciągle mnie całował... Potem do pokoju weszła Kamila, która chyba musiała usłyszeć moje zduszone krzyki i mi pomogła. Nigdy potem nie zbliżyłam się nawet do tego chłopaka.
- Nie dziwię się - westchnął Hazza patrząc na mnie ze współczuciem i... troską? Dobrze wiedziałam, że on nigdy by czegoś takiego nie zrobił i zawsze uszanuje moje zdanie.
- To było najgorsze co kiedykolwiek mnie spotkało - przyznałam zmuszając się do uśmiechu. Zayn zakręcił butelką, a jej szyjka zakończona czerwoną zakrętką zatrzymała się na Niallu.
- Zadanie! - zawołał blondyn ze śmiechem.
- Mamy w domu chilli? - spytałam uśmiechając się złowrogo.
- Tak i to nawet kilka rodzai - powiedział Liam.
- No to zobaczymy czy Nialler da radę zjeść całą papryczkę chilli - oznajmiłam wesoło i wszyscy poszliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy dla Horana szklankę z mlekiem do popicia po zjedzeniu papryczki i oczywiście samą chilli. Loui chwycił telefon i zaczął nagrywać filmik gdy w tym czasie Niall zabrał się do jedzenia.
- Ale ostre! - syknął kiedy udało mu się zjeść już połowę. Zrobił minę małego dziecka, któremu coś bardzo się nie podoba i wepchnął sobie resztę papryczki do ust. Oczy zaczęły mu łzawić, a on sam zakrztusił się, tak, że Zayn stojący najbliżej musiał go poklepać po plecach. W końcu udało mu się przełknąć to co miał w buzi i wypił całą szklankę mleka.
- To było okropne - stwierdził przecierając twarz dłońmi - Jeszcze się zemszczę Nati!
- Czekam - zakpiłam z uśmiechem po czym dodałam - Ale nieźle ci poszło.
Wróciliśmy do salonu biorąc sobie po następnej zapiekance i zaczęliśmy grać dalej. Wypadło na Hazzę, który tak jak Niall i ja wybrał wyzwanie.
- Odegraj na Nati grę wstępną - zaśmiał się Loui uśmiechając się do mnie wrednie - Wiesz do czego.
- Cooooo? - nie mogłam uwierzyć w to co powiedział Tommo - Ale z was zboczuchy!
- Tylko trochę - zaśmiał się Harry podchodząc do mnie. Objął mnie, a mi natychmiast zrobiło się gorąco. Nachylił się i zaczął delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie całować mnie w usta. W tej chwili zapomniałam o tym, że patrzą na nas chłopaki i zaczęłam z przyjemnością oddawać pocałunki Hazzy. Chłopak zrobił parę kroków do przodu, tak, że ja musiałam się cofnąć i poczułam za plecami chłodną ścianę. Całował mnie jeszcze chwilę, a potem nagle się odsunął. Odetchnęłam głęboko starając się uspokoić oszalałe serce.
- Teraz pewnie zacząłbym ją rozbierać - wyjaśnił beztrosko po czym oboje z powrotem usiedliśmy na dywanie. Chłopaki wspaniałomyślnie oszczędzili sobie komentarzy i zwyczajnie graliśmy dalej. Zrobiliśmy parę kolejnych rundek pod czas których dowiedziałam się, że Liam raz lunatykował oraz byłam świadkiem jak Louis z Zaynem tańczą do piosenki Taylor Swift: Love Song. Kiedy znów zakręciliśmy butelką po raz kolejny wypadło na mnie.
- Ile razy się całowałaś? - spytał Harry uśmiechając się do mnie - Nie licząc tych ze mną.
- No więc... - zastanowiłam się - Tak mniej więcej z cztery.
- Serio?! - spytał zaskoczony Niall patrząc na mnie z niedowierzaniem.
- Tak - odparłam - Poza Harrym miałam tylko jednego chłopaka i to przez jakieś dwa miesiące.
- Aha - odparł powoli Hazza - No nie źle...
- Wiecie, która jest już godzina? - spytał Liam zmieniając temat co bardzo mi się spodobało - Za dwadzieścia dwunasta.
- Ooooo.... A już jutro wyjeżdżamy! - zawołał Niall szczerząc się w uśmiechu.
- Fajnie - zaśmiałam się - A o której?
- O 13:30 przyjedzie po nas Paul i pojedziemy na lotnisko - wyjaśnił mi Zayn - Powinniśmy iść spać.
Szybko sprzątnęliśmy i pobiegliśmy na górę umyć się i przebrać w piżamy. Kiedy już leżałam w łóżku i czekałam na Harrego, który był w łazience, zastanawiałam się jak będzie kiedy już wyjedziemy. Z pewnością chłopaki będą mieli dużo pracy tym bardziej, że mają do nagrania parę nowych piosenek. Ja też pewnie będę dość zajęta, ale nie zależnie od tego ile pracy będziemy mieć i tak z pewnością będzie to najlepszy wyjazd w moim życiu. Z nowymi przyjaciółmi i wspaniałym, kochającym chłopakiem nic nie mogło pójść źle.
- I jak tam nastrój przed wyjazdem? - spytał Styles wchodząc do pokoju i zamykając za sobą drzwi.
- Właśnie sobie myślałam, że to będzie idealny wyjazd - powiedziałam obserwując jak wchodzi do łóżka i kładzie koło mnie.
- Tak myślisz? - spytał z uśmiechem.
- Zdecydowanie, tak - zapewniłam go - A wiesz czemu? Bo będziesz ze mną.
- Ja też myślę, że będzie tak jak chcemy - mruknął i podparł się na łokciach po czym nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta. Z uśmiechem odchylił głowę, która teraz znajdowała się parę centymetrów od mojej.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Ja ciebie też - zaśmiałam się - Bardzo...
Hazza położył się z powrotem obok mnie i delikatnie przyciągnął mnie do siebie obejmując jedną ręką. Zamknęłam oczy i od razu zasnęłam znów myśląc jak bardzo jestem szczęśliwa.
I oto koniec kolejnego rozdziału :) W następnych 1D i Natalia znajdą się już w trasie! Czekam na komentarze i mam nadzieję, że podobał się wam rozdział, który dedykuję Julii Skupień. Jest ona chyba pierwszą osobą, która czyta mojego bloga :D Dziękuję <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
wtorek, 20 stycznia 2015
Rozdział 7.
*Louis*
Jak zwykle obudziłem się dość wcześnie. Nie śpiesząc się zwlokłem się z łóżka, wyszedłem z pokoju i poszedłem na dół do kuchni. Wyjąłem z lodówki marchewkę, umyłem ją i obrałem, a potem jedząc ją ruszyłem do salonu. Tam usiadłem na kanapie i rozglądnąłem się dookoła. Na stoliku obok mnie leżała komórka najwyraźniej należąca do Natalii, chwyciłem ją, a w tym samym momencie odezwał się dzwonek jej telefonu. Popatrzyłem na wyświetlacz. Dzwoniła jakaś Kamila i z tego co pamiętam była to przyjaciółka Nati. Postanowiłem zaryzykować i nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Cześć - przywitałem się radośnie - Tu Louis Tomlinson z One Direction. Natalia w tej chwili śpi, ale jak chcesz to będę mógł jej coś przekazać.
Dziewczyna po drugiej stronie słuchawki najwyraźniej zaniemówiła. Nie odzywała się tak długo, że myślałem, że coś przerwało, albo dziewczyna zaraz się rozłączy, ale na szczęście w reszcie usłyszałem jej głos.
- Powiedz jej po prostu, że zanim wyjedzie z wami w tą głupią trasę to chcę się z nią spotkać i ma do mnie zadzwonić żebyśmy się dogadały kiedy ma czas - odezwała się zdenerwowanym tonem.
- Dobra - zgodziłem się - To w takim razie... Na razie.
- Poczekaj! - warknęła - Mam głupie pytanie. Czy ty no wiesz... Spałeś z Natalią? Bo w końcu to ty odebrałeś jej telefon, więc...
- Nie, to nie ja - przerwałem jej z rozbawieniem - Nat śpi z Harrym Stylesem, ale tylko dla tego, że nie mamy wolnych łóżek.
- Aha - odparła chłodno po czym dodała równie nieprzyjemnym tonem - Cześć.
- Do usłyszenia, mam nadzieję - odpowiedziałem i wyłączyłem telefon. Kamila była nieco dziwną osobą i nie wyobrażałem sobie jak Nat może się z kimś takim przyjaźnić. Odłożyłem komórkę na stolik i kończąc jeść marchewkę z powrotem poszedłem na górę. Obudziłem Nialla i Lama, a Zaynowi daliśmy spokój bo wczoraj był taki padnięty, że postanowiliśmy go nie budzić. Natomiast dla Hazzy i Natalii przygotowaliśmy specjalną pobudkę. Niall zabrał gitarę i cicho wkradliśmy się do pokoju w którym spali. Podeszliśmy do łóżka, a kiedy Niall zagrał parę akordów na gitarze zaczęliśmy śpiewać improwizowaną piosenkę, która gdyby miała tytuł nazywała by się "It's time to get up". Kiedy spokojny śpiew przy cichym akompaniamencie gitary nie obudził dwójki śpiochów zaczęliśmy śpiewać głośniej, a Liam wskoczył na łóżko i zaczął po nim skakać. Wtedy Nati gwałtownie poderwała się do pozycji siedzącej patrząc na nas jak na psychopatów, ale Curly spał dalej.
- Wstawaj! - zawołałem i przyłożyłem mu poduszką.
- Zostawcie mnie... - jęknął - Ja chcę spać...
- Czy ty próbujesz nam powiedzieć, że jesteś nie wyspany? - spytał zaskoczony Niall odkładając gitarę na bok.
- Oooooo... Wolę nie wiedzieć co się tutaj działo - zarechotał Liam zeskakując z łóżka.
- Nic się nie działo idioci - warknęła wyraźnie wkurzona Nat - Ale Hazza to człowiek specjalnej troski, który potrzebuje więcej snu.
- No nie wiem - powiedziałem powątpiewającym tonem - Aha Nati, dzwoniła do ciebie ta twoja przyjaciółka Kamila i mówiła, że chciała by się spotkać z tobą zanim wyjedziesz z nami w tą, jak to ujęła "głupią" trasę.
- Gdzie jest mój telefon? - spytała przecierając twarz dłońmi.
- Na dole - oznajmiłem.
- Zbierajcie się, a my zrobimy coś na śniadanko - zaproponował Niall i we trójkę zeszliśmy do kuchni.
- Co to za jedna ta Kamila? - spytał Liam zaglądając do lodówki i krytycznym wzrokiem oceniając znajdujące się w środku jedzenie.
- Nie mam pojęcia - przyznałem wzruszając ramionami - Wiem tyle, że jest przyjaciółką Natalii. Ona w ogóle ma jakieś takie wrogie nastawienie... Dopiero pod koniec naszej rozmowy przybrała milszy ton.
- Może się stresowała - podsunął Niall.
- Raczej nie. To brzmiało bardziej tak jakby mnie nie lubiła, chociaż przecież nawet mnie nie zna - pokręciłem głową z niedowierzaniem i zabrałem się do pomagania chłopakom.
Po chwili na stole stały już talerze z kanapkami, a wszyscy siedzieli przy stole jedząc je, poza Natalią, która siedziała na fotelu i rozmawiała z Kamilą.
- I jak się umówiłyście? - zainteresował się zaspany Zayn, kiedy dziewczyna schowała telefon do kieszeni i zajęła miejsce pomiędzy nim, a Hazzą.
- Po południu przyjdzie tutaj i razem wyskoczymy gdzieś na kawę - zapowiedziała - Nie będzie wam to przeszkadzało?
- Nie - zaprzeczyłem z uśmiechem - Z tego co pamiętam to dzisiaj nie mamy nic do roboty, więc pewnie cały dzień spędzimy w domu.
- Możemy zrobić jedną próbę wyjątkowo bez Jacoba, Dana i Eddiego jak zjemy - zaproponował Horan nakładając sobie kolejną kanapkę.
Dość szybko sprzątneliśmy ze stołu i wszyscy nadal w piżamach zbiegliśmy na dół i stanęliśmy w czymś na kształt koła.
- Najpierw zaśpiewajmy It's Gotte Be You - zadecydował Harry z chytrym uśmieszkiem. Nati zaczęła cicho wybijać jednostajny rytm do spokojnego początku piosenki, a my śpiewaliśmy. Kiedy weszliśmy wszyscy śpiewając refren usłyszałem, że Curly zamiast śpiewać "It's gotta be you..." zamienia słowa na "Big brown poo...!" co brzmiało bardzo zabawnie. Podchwyciłem jego pomysł i po chwili wszyscy śpiewaliśmy nową wersję walcząc ze śmiechem.
- Zaśpiewaj tak na którymś koncercie! - zawołała Nat wybuchając śmiechem po tym jak zagrała ostatnie rytmy i piosenka się skończyła.
- Może wymyślę coś lepszego - zaśmiał się Harry mrugając do dziewczyny, która natychmiast się zaczerwieniła - To teraz może Steal My Girl?
Zaczęliśmy śpiewać i nie uszło mojej uwadze, że Hazza ciągle gapi się na Nati, której trudniej było przez to się skupić. Uśmiechnąłem się widząc jak gubi rytm kiedy Harry śpiewał swoją zwrotkę i patrzy prosto w jej oczy, które również utkwiła w nim nie patrząc na perkusję i jakby nie mogą przerwać kontaktu wzrokowego. Kiedy weszliśmy my śpiewając refren dziewczyna w końcu zaczęła poświęcać więcej uwagi graniu.
- Harry! - zawołał Liam kiedy skończyliśmy śpiewać i on najwyraźniej zważył czemu Natalia się pomyliła - Nie możesz ciągle gapić się na nią bo wszystko razem psujecie!
- Zawiążemy ci oczy jak się nie poprawisz - ostrzegłem udając powagę - Albo staniemy tyłem do Nat, tak, że nie będziesz mógł się na nią patrzeć.
- Zacznijcie ze sobą chodzić - pokręcił głową Niall - Może to wam pomoże.
- Emmm... - zaczęła nieśmiało dziewczyna - Tak właściwie to my już ze sobą chodzimy...
- Czemu się nie chwalicie? - oburzył się Zayn - Harry! Takie rzeczy masz nam mówić.
- Miałem zamiar, ale w swoim czasie - oznajmił szczerząc się w uśmiechu.
- No dobra to jakaś specjalna piosenka dla was - zaśmiałem się - Ale Harry masz się nie gapić na Nati.
- Może Little Things - zaproponował Zayn - Harry lubi tą piosenkę.
Zaczęliśmy śpiewać, a kiedy przyszła kolej na refren śpiewany przez Hazzę i Nialla, Crazy zaczął głaskać Nialla po twarzy jakby to on był jego dziewczyną, a potem dalej śpiewając wsadził mu palec do nosa i wyciągnął kiedy Niall zaczął śpiewać solówkę. Skończyliśmy śpiewać i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- To było piękne! - skomentował Liam - Hazza robił to z taką czułością...
- Uważaj bo będę zazdrosna - ostrzegła ze śmiechem Natalia.
- Nie masz czemu - parsknął Harold - Gdybyś to ty stała przede mną robił bym coś lepszego...
- Głupi jesteś! - krzyknęła dziewczyna znowu się rumieniąc.
- Dobra kochasie - przerwałem im ze śmiechem - Śpiewamy dalej! Act My Age.
Prześpiewaliśmy tą i parę następnych piosenek po czym postanowiliśmy, że tyle na razie wystarczy i poszliśmy się ubrać.
*Natalia*
Pobiegliśmy na górę i ja i mogę już powiedzieć mój chłopak weszliśmy do pokoju żeby wybrać ubrania na dzisiaj.
- Jesteś zboczony - stwierdziłam z lekkim uśmiechem się patrząc jak podchodzi do swojej szafy.
- Wcale nie! - zaprzeczył i podszedł do mnie - Znaczy się jestem, ale ten tekst nie był. Mogę ci pokazać na co mnie stać.
Chciałam mu powiedzieć, że wcale tego nie chcę, ale zanim zdążyłam cokolwiek zrobić podniósł mnie, chwytając za uda i oplatając moje nogi w ogół swojego brzucha po czym podszedł do drzwi opierając mnie o nie, tak że się zamknęły. Zaczął namiętnie całować mnie w usta, a potem jego pocałunki zaczęły schodzić niżej po mojej szyi na obojczyki.
- Harry - jęknęłam czując się zupełnie bezsilna i chodź wiedziałam, że Styles musi przestać było mi tak dobrze - Przestań...
- Niech ci będzie - mruknął ostatni raz całując mnie w usta i stawiając na podłodze - Ale jeszcze to powtórzymy.
- Jasne - szepnęłam przytulając go, a potem chwytając ubrania z walizki i idąc do łazienki. Wzięłam szybki, zimny prysznic na orzeźwienie bo całe moje ciało zdawało się płonąć. To okropne, że wystarczył jeden ruch Harrego i już przyśpieszał mi oddech i czułam, że nie mogę się ruszać, ale z drugiej strony strasznie kochałam to uczucie. Ubrałam się zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy po czym wybiegłam z łazienki i zostawiając rzeczy w pokoju Hazzy pognałam na dół. Chłopaki siedzieli na kanapie i najwyraźniej robili twitcama. Kiedy mnie zobaczyli znów bez ostrzeżenia wciągnęli mnie w kadr. zanim zdążyłam wcisnąć się pomiędzy nich Harry posadził mnie na swoich kolanach szczerząc się do fanów.
- Ja i Natalia jesteśmy ze sobą od wczoraj - oznajmił z uśmiechem kiedy chłopaki już mnie przedstawili - Mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną.
Posłałam mu mordercze spojrzenie, ale zaraz potem uśmiechnęłam się do kamery. Szybko pojawiły się komentarze na temat mnie i Stylesa. Niektórzy pisali, że bardzo nam gratulują, a inni coś w stylu: "To chyba jakiś żart!" albo "Harry jesteś mój! Ja kocham cię bardziej... :(".
- Dannielove1D napisała "A co z Ellie?" - przeczytał Tommo.
- Oboje uznaliśmy, że nie warto jest dalej udawać, że chodzimy razem skoro ja znalazłem dziewczynę, którą kocham naprawdę i chciałbym z nią być - wyjaśnił Hazza po czym widząc kolejny komentarz przeczytał - KellyWilliams napisała "Nati! Jak się czujesz jako dziewczyna Harrego Stylesa? Cieszysz się, że chodzisz z tak sławną osobą?".
- Jako dziewczyna Harrego czuję się zupełnie wyjątkowa. Jak pewnie większość z was się domyśla jest wspaniały i na prawdę świetnie się z nim spędza czas. Jeszcze nie znam go tak dobrze żeby powiedzieć coś jeszcze, ale jestem najszczęśliwszą osobą na świecie - powiedziałam i uśmiechnęłam się kiedy poczułam, że Hazza obejmuje mnie ramionami za brzuch - Ale gdyby nie był sławny i nie był członkiem One Direction tylko zwykłym studiującym chłopakiem pracującym w piekarni, kochałabym go tak samo bardzo. Dla mnie nie ma znaczenia czy jest sławny bo kocham go takim jaki jest, a nie za to kim jest.
- Co za przemowa - skomentował z wrednym uśmieszkiem Niall.
- Wypchaj się - zaśmiałam się i rzuciłam w niego poduszką, która akurat leżała obok mnie.
- A właśnie! Głodny jestem - przypomniał sobie Li - Zróbmy coś do żarcia.
- Dobra - zgodził się z nim Niall - Kończymy, trzymajcie się!
Wyłączyliśmy kamerę i poszliśmy do kuchni przyrządzić coś do jedzenia.
- Ale z was słodziaki były - zaśmiał się Zayn do mnie i Harrego kiedy już jedliśmy siedząc przy stole.
- Dzięki - prychnęłam i zwruciłam się do Stylesa - A tak na przyszłość to ustal ze mną kiedy masz zamiar rozpowiedzieć fanom, że chodzimy razem, mimo że ustalaliśmy, że jedynymi, którzy na razie się dowiedzą będą chłopaki.
- Przecież nic się nie stało - Curly objął mnie ramieniem z przepraszającym uśmiechem - Ja po prostu wszystkim chciał bym powiedzieć jaką mam świetną dziewczynę.
- Aha - mruknęłam nadal nieco niemiłym tonem, nie mogłam się jednak powstrzymać i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. W następnej chwili rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Pójdę otworzyć - zaoferował Loui i pobiegł na korytarz. Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi i głosy.
- To chyba Kamila - zauważyłam wstając. Po chwili w wejściu do jadalni pojawił się Tommo, a za nim Kami.
- Cześć - przywitała się z uśmiechem.
- Hej! - zawołałam podbiegając do niej i przytulając - Nie wiedziałam, że tak wcześnie przyjdziesz. Jeśli nie masz nic przeciwko to tylko skończę jeść i możemy iść.
- Jasne, mogę poczekać - uśmiechnęła się do mnie po czym przeniosła zniechęcony wzrok na chłopaków, co trochę mnie zdziwiło bo nie miała powodów żeby ich nie lubić.
- Usiądziesz z nami? - spytał Zayn wskazując na puste miejsce przy stole.
- Dobra - zgodził się chodź nie chętnie.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza, którą w końcu przerwał Louis.
- Kami, mam pytanie. Powiedziałaś, że chciałabyś się spotkać z Natalią zanim wyjedzie z nami w "głupią" trasę. Nie podoba ci się ten pomysł? - spytał uśmiechając się do niej.
- Ja po prostu nie uważam, że wyjazd z piątką obcych chłopaków na całe dwa miesiące był dobrym pomysłem, tym bardziej, że jeden z was już ją w sobie porządnie rozkochał z tego co wiem. Inna sprawa, że w ogóle nie lubię One Direction i gdyby nie Nati w ogóle bym o was nie wiedziała - warknęła nieprzyjemnie.
- Kamila! - zawołałam oburzona - Harry wcale mnie w sobie nie rozkochał! Oboje się kochamy i to moja sprawa co z tego wyjdzie!
- Oboje się kochacie? - zaśmiała się sarkastycznie - Nie rozśmieszaj mnie proszę! Styles zaraz znajdzie sobie inną laskę do zabawy, a ciebie zwyczajnie zostawi.
- To nie prawda - syknął Hazza niebezpiecznie cichym głosem - Nie masz prawa mówić co zrobię nawet mnie nie zając.
- To chyba oczywiste, że prędzej czy później złamiesz jej serce! Napewno zaraz poznasz inną dziewczynę, która będzie bardziej atrakcyjna! - Kamila coraz bardziej podnosiła głos - To moja przyjaciółka i ja po prostu nie chcę żeby potem cierpiała...
- Nic o mnie nie wiesz - Curly prawie rzucił widelcem, który trzymał w dłoni - Może i wyglądamy na piątkę głupków którzy zrobią wszystko dla sławy i kasy, ale to nie prawda! Nawet nie wiesz jak trudno jest być sławnym, a jednocześnie być sobą, a nam się to udaje i mimo, że z zewnątrz tego nie widać jesteśmy normalnymi chłopakami!
- Możemy już iść - oznajmiłam ze sztucznym uśmiechem zanim Kamila zdążyła się odgryźć - Poradzicie sobie ze sprzątaniem?
- Oczywiście - zaśmiał się Liam najwyraźniej tak jak ja starając się rozluźnić napiętą atmosferę - Leć i bawcie się dobrze.
- Dzięki - uśmiechnęłam się - Na razie!
Obie szybko wyszłyśmy z wielkiego domu chłopaków i w milczeniu ruszyłyśmy w stronę naszej ulubionej kawiarni.
- Przepraszam cię za to wszystko - westchnęła Kamila przerywając ciszę - Dla mnie to zwykła banda debili i nie są warci twojego towarzystwa, ale jak ty uważasz... Kiedy już z nimi wyjedziesz pamiętaj, że zawsze możesz do mnie dzwonić gdyby coś szło nie tak.
- Rozumiem - szepnęłam uśmiechając się do niej pojednawczo mimo, że dalej czułam w sobie złość na przyjaciółkę - Nie musisz tak o mnie dbać. Nawet jeśli po powrocie miałabym żałować, że się zgodziłam, a wieżę, że tak nie będzie, to człowiek uczy się na błędach i drugi raz nie popełnię tego błędu.
- Już nie będę się wtrącać - zapowiedziała blondynka z uśmiechem. Weszłyśmy do kawiarni i usiadłyśmy przy stoliku. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo brakowało mi towarzystwa Kamili i że w sumie cieszę się, że mamy okazję spędzić razem czas zanim wyjadę.
Ciekawy mi rozdział wyszedł??? Piszcie i błagam POLEĆCIE bloga! Proszę... Bo bardzo mi na tym zależy :)
Jak zwykle obudziłem się dość wcześnie. Nie śpiesząc się zwlokłem się z łóżka, wyszedłem z pokoju i poszedłem na dół do kuchni. Wyjąłem z lodówki marchewkę, umyłem ją i obrałem, a potem jedząc ją ruszyłem do salonu. Tam usiadłem na kanapie i rozglądnąłem się dookoła. Na stoliku obok mnie leżała komórka najwyraźniej należąca do Natalii, chwyciłem ją, a w tym samym momencie odezwał się dzwonek jej telefonu. Popatrzyłem na wyświetlacz. Dzwoniła jakaś Kamila i z tego co pamiętam była to przyjaciółka Nati. Postanowiłem zaryzykować i nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Cześć - przywitałem się radośnie - Tu Louis Tomlinson z One Direction. Natalia w tej chwili śpi, ale jak chcesz to będę mógł jej coś przekazać.
Dziewczyna po drugiej stronie słuchawki najwyraźniej zaniemówiła. Nie odzywała się tak długo, że myślałem, że coś przerwało, albo dziewczyna zaraz się rozłączy, ale na szczęście w reszcie usłyszałem jej głos.
- Powiedz jej po prostu, że zanim wyjedzie z wami w tą głupią trasę to chcę się z nią spotkać i ma do mnie zadzwonić żebyśmy się dogadały kiedy ma czas - odezwała się zdenerwowanym tonem.
- Dobra - zgodziłem się - To w takim razie... Na razie.
- Poczekaj! - warknęła - Mam głupie pytanie. Czy ty no wiesz... Spałeś z Natalią? Bo w końcu to ty odebrałeś jej telefon, więc...
- Nie, to nie ja - przerwałem jej z rozbawieniem - Nat śpi z Harrym Stylesem, ale tylko dla tego, że nie mamy wolnych łóżek.
- Aha - odparła chłodno po czym dodała równie nieprzyjemnym tonem - Cześć.
- Do usłyszenia, mam nadzieję - odpowiedziałem i wyłączyłem telefon. Kamila była nieco dziwną osobą i nie wyobrażałem sobie jak Nat może się z kimś takim przyjaźnić. Odłożyłem komórkę na stolik i kończąc jeść marchewkę z powrotem poszedłem na górę. Obudziłem Nialla i Lama, a Zaynowi daliśmy spokój bo wczoraj był taki padnięty, że postanowiliśmy go nie budzić. Natomiast dla Hazzy i Natalii przygotowaliśmy specjalną pobudkę. Niall zabrał gitarę i cicho wkradliśmy się do pokoju w którym spali. Podeszliśmy do łóżka, a kiedy Niall zagrał parę akordów na gitarze zaczęliśmy śpiewać improwizowaną piosenkę, która gdyby miała tytuł nazywała by się "It's time to get up". Kiedy spokojny śpiew przy cichym akompaniamencie gitary nie obudził dwójki śpiochów zaczęliśmy śpiewać głośniej, a Liam wskoczył na łóżko i zaczął po nim skakać. Wtedy Nati gwałtownie poderwała się do pozycji siedzącej patrząc na nas jak na psychopatów, ale Curly spał dalej.
- Wstawaj! - zawołałem i przyłożyłem mu poduszką.
- Zostawcie mnie... - jęknął - Ja chcę spać...
- Czy ty próbujesz nam powiedzieć, że jesteś nie wyspany? - spytał zaskoczony Niall odkładając gitarę na bok.
- Oooooo... Wolę nie wiedzieć co się tutaj działo - zarechotał Liam zeskakując z łóżka.
- Nic się nie działo idioci - warknęła wyraźnie wkurzona Nat - Ale Hazza to człowiek specjalnej troski, który potrzebuje więcej snu.
- No nie wiem - powiedziałem powątpiewającym tonem - Aha Nati, dzwoniła do ciebie ta twoja przyjaciółka Kamila i mówiła, że chciała by się spotkać z tobą zanim wyjedziesz z nami w tą, jak to ujęła "głupią" trasę.
- Gdzie jest mój telefon? - spytała przecierając twarz dłońmi.
- Na dole - oznajmiłem.
- Zbierajcie się, a my zrobimy coś na śniadanko - zaproponował Niall i we trójkę zeszliśmy do kuchni.
- Co to za jedna ta Kamila? - spytał Liam zaglądając do lodówki i krytycznym wzrokiem oceniając znajdujące się w środku jedzenie.
- Nie mam pojęcia - przyznałem wzruszając ramionami - Wiem tyle, że jest przyjaciółką Natalii. Ona w ogóle ma jakieś takie wrogie nastawienie... Dopiero pod koniec naszej rozmowy przybrała milszy ton.
- Może się stresowała - podsunął Niall.
- Raczej nie. To brzmiało bardziej tak jakby mnie nie lubiła, chociaż przecież nawet mnie nie zna - pokręciłem głową z niedowierzaniem i zabrałem się do pomagania chłopakom.
Po chwili na stole stały już talerze z kanapkami, a wszyscy siedzieli przy stole jedząc je, poza Natalią, która siedziała na fotelu i rozmawiała z Kamilą.
- I jak się umówiłyście? - zainteresował się zaspany Zayn, kiedy dziewczyna schowała telefon do kieszeni i zajęła miejsce pomiędzy nim, a Hazzą.
- Po południu przyjdzie tutaj i razem wyskoczymy gdzieś na kawę - zapowiedziała - Nie będzie wam to przeszkadzało?
- Nie - zaprzeczyłem z uśmiechem - Z tego co pamiętam to dzisiaj nie mamy nic do roboty, więc pewnie cały dzień spędzimy w domu.
- Możemy zrobić jedną próbę wyjątkowo bez Jacoba, Dana i Eddiego jak zjemy - zaproponował Horan nakładając sobie kolejną kanapkę.
Dość szybko sprzątneliśmy ze stołu i wszyscy nadal w piżamach zbiegliśmy na dół i stanęliśmy w czymś na kształt koła.
- Najpierw zaśpiewajmy It's Gotte Be You - zadecydował Harry z chytrym uśmieszkiem. Nati zaczęła cicho wybijać jednostajny rytm do spokojnego początku piosenki, a my śpiewaliśmy. Kiedy weszliśmy wszyscy śpiewając refren usłyszałem, że Curly zamiast śpiewać "It's gotta be you..." zamienia słowa na "Big brown poo...!" co brzmiało bardzo zabawnie. Podchwyciłem jego pomysł i po chwili wszyscy śpiewaliśmy nową wersję walcząc ze śmiechem.
- Zaśpiewaj tak na którymś koncercie! - zawołała Nat wybuchając śmiechem po tym jak zagrała ostatnie rytmy i piosenka się skończyła.
- Może wymyślę coś lepszego - zaśmiał się Harry mrugając do dziewczyny, która natychmiast się zaczerwieniła - To teraz może Steal My Girl?
Zaczęliśmy śpiewać i nie uszło mojej uwadze, że Hazza ciągle gapi się na Nati, której trudniej było przez to się skupić. Uśmiechnąłem się widząc jak gubi rytm kiedy Harry śpiewał swoją zwrotkę i patrzy prosto w jej oczy, które również utkwiła w nim nie patrząc na perkusję i jakby nie mogą przerwać kontaktu wzrokowego. Kiedy weszliśmy my śpiewając refren dziewczyna w końcu zaczęła poświęcać więcej uwagi graniu.
- Harry! - zawołał Liam kiedy skończyliśmy śpiewać i on najwyraźniej zważył czemu Natalia się pomyliła - Nie możesz ciągle gapić się na nią bo wszystko razem psujecie!
- Zawiążemy ci oczy jak się nie poprawisz - ostrzegłem udając powagę - Albo staniemy tyłem do Nat, tak, że nie będziesz mógł się na nią patrzeć.
- Zacznijcie ze sobą chodzić - pokręcił głową Niall - Może to wam pomoże.
- Emmm... - zaczęła nieśmiało dziewczyna - Tak właściwie to my już ze sobą chodzimy...
- Czemu się nie chwalicie? - oburzył się Zayn - Harry! Takie rzeczy masz nam mówić.
- Miałem zamiar, ale w swoim czasie - oznajmił szczerząc się w uśmiechu.
- No dobra to jakaś specjalna piosenka dla was - zaśmiałem się - Ale Harry masz się nie gapić na Nati.
- Może Little Things - zaproponował Zayn - Harry lubi tą piosenkę.
Zaczęliśmy śpiewać, a kiedy przyszła kolej na refren śpiewany przez Hazzę i Nialla, Crazy zaczął głaskać Nialla po twarzy jakby to on był jego dziewczyną, a potem dalej śpiewając wsadził mu palec do nosa i wyciągnął kiedy Niall zaczął śpiewać solówkę. Skończyliśmy śpiewać i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- To było piękne! - skomentował Liam - Hazza robił to z taką czułością...
- Uważaj bo będę zazdrosna - ostrzegła ze śmiechem Natalia.
- Nie masz czemu - parsknął Harold - Gdybyś to ty stała przede mną robił bym coś lepszego...
- Głupi jesteś! - krzyknęła dziewczyna znowu się rumieniąc.
- Dobra kochasie - przerwałem im ze śmiechem - Śpiewamy dalej! Act My Age.
Prześpiewaliśmy tą i parę następnych piosenek po czym postanowiliśmy, że tyle na razie wystarczy i poszliśmy się ubrać.
*Natalia*
Pobiegliśmy na górę i ja i mogę już powiedzieć mój chłopak weszliśmy do pokoju żeby wybrać ubrania na dzisiaj.
- Jesteś zboczony - stwierdziłam z lekkim uśmiechem się patrząc jak podchodzi do swojej szafy.
- Wcale nie! - zaprzeczył i podszedł do mnie - Znaczy się jestem, ale ten tekst nie był. Mogę ci pokazać na co mnie stać.
Chciałam mu powiedzieć, że wcale tego nie chcę, ale zanim zdążyłam cokolwiek zrobić podniósł mnie, chwytając za uda i oplatając moje nogi w ogół swojego brzucha po czym podszedł do drzwi opierając mnie o nie, tak że się zamknęły. Zaczął namiętnie całować mnie w usta, a potem jego pocałunki zaczęły schodzić niżej po mojej szyi na obojczyki.
- Harry - jęknęłam czując się zupełnie bezsilna i chodź wiedziałam, że Styles musi przestać było mi tak dobrze - Przestań...
- Niech ci będzie - mruknął ostatni raz całując mnie w usta i stawiając na podłodze - Ale jeszcze to powtórzymy.
- Jasne - szepnęłam przytulając go, a potem chwytając ubrania z walizki i idąc do łazienki. Wzięłam szybki, zimny prysznic na orzeźwienie bo całe moje ciało zdawało się płonąć. To okropne, że wystarczył jeden ruch Harrego i już przyśpieszał mi oddech i czułam, że nie mogę się ruszać, ale z drugiej strony strasznie kochałam to uczucie. Ubrałam się zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy po czym wybiegłam z łazienki i zostawiając rzeczy w pokoju Hazzy pognałam na dół. Chłopaki siedzieli na kanapie i najwyraźniej robili twitcama. Kiedy mnie zobaczyli znów bez ostrzeżenia wciągnęli mnie w kadr. zanim zdążyłam wcisnąć się pomiędzy nich Harry posadził mnie na swoich kolanach szczerząc się do fanów.
- Ja i Natalia jesteśmy ze sobą od wczoraj - oznajmił z uśmiechem kiedy chłopaki już mnie przedstawili - Mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną.
Posłałam mu mordercze spojrzenie, ale zaraz potem uśmiechnęłam się do kamery. Szybko pojawiły się komentarze na temat mnie i Stylesa. Niektórzy pisali, że bardzo nam gratulują, a inni coś w stylu: "To chyba jakiś żart!" albo "Harry jesteś mój! Ja kocham cię bardziej... :(".
- Dannielove1D napisała "A co z Ellie?" - przeczytał Tommo.
- Oboje uznaliśmy, że nie warto jest dalej udawać, że chodzimy razem skoro ja znalazłem dziewczynę, którą kocham naprawdę i chciałbym z nią być - wyjaśnił Hazza po czym widząc kolejny komentarz przeczytał - KellyWilliams napisała "Nati! Jak się czujesz jako dziewczyna Harrego Stylesa? Cieszysz się, że chodzisz z tak sławną osobą?".
- Jako dziewczyna Harrego czuję się zupełnie wyjątkowa. Jak pewnie większość z was się domyśla jest wspaniały i na prawdę świetnie się z nim spędza czas. Jeszcze nie znam go tak dobrze żeby powiedzieć coś jeszcze, ale jestem najszczęśliwszą osobą na świecie - powiedziałam i uśmiechnęłam się kiedy poczułam, że Hazza obejmuje mnie ramionami za brzuch - Ale gdyby nie był sławny i nie był członkiem One Direction tylko zwykłym studiującym chłopakiem pracującym w piekarni, kochałabym go tak samo bardzo. Dla mnie nie ma znaczenia czy jest sławny bo kocham go takim jaki jest, a nie za to kim jest.
- Co za przemowa - skomentował z wrednym uśmieszkiem Niall.
- Wypchaj się - zaśmiałam się i rzuciłam w niego poduszką, która akurat leżała obok mnie.
- A właśnie! Głodny jestem - przypomniał sobie Li - Zróbmy coś do żarcia.
- Dobra - zgodził się z nim Niall - Kończymy, trzymajcie się!
Wyłączyliśmy kamerę i poszliśmy do kuchni przyrządzić coś do jedzenia.
- Ale z was słodziaki były - zaśmiał się Zayn do mnie i Harrego kiedy już jedliśmy siedząc przy stole.
- Dzięki - prychnęłam i zwruciłam się do Stylesa - A tak na przyszłość to ustal ze mną kiedy masz zamiar rozpowiedzieć fanom, że chodzimy razem, mimo że ustalaliśmy, że jedynymi, którzy na razie się dowiedzą będą chłopaki.
- Przecież nic się nie stało - Curly objął mnie ramieniem z przepraszającym uśmiechem - Ja po prostu wszystkim chciał bym powiedzieć jaką mam świetną dziewczynę.
- Aha - mruknęłam nadal nieco niemiłym tonem, nie mogłam się jednak powstrzymać i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. W następnej chwili rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Pójdę otworzyć - zaoferował Loui i pobiegł na korytarz. Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi i głosy.
- To chyba Kamila - zauważyłam wstając. Po chwili w wejściu do jadalni pojawił się Tommo, a za nim Kami.
- Cześć - przywitała się z uśmiechem.
- Hej! - zawołałam podbiegając do niej i przytulając - Nie wiedziałam, że tak wcześnie przyjdziesz. Jeśli nie masz nic przeciwko to tylko skończę jeść i możemy iść.
- Jasne, mogę poczekać - uśmiechnęła się do mnie po czym przeniosła zniechęcony wzrok na chłopaków, co trochę mnie zdziwiło bo nie miała powodów żeby ich nie lubić.
- Usiądziesz z nami? - spytał Zayn wskazując na puste miejsce przy stole.
- Dobra - zgodził się chodź nie chętnie.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza, którą w końcu przerwał Louis.
- Kami, mam pytanie. Powiedziałaś, że chciałabyś się spotkać z Natalią zanim wyjedzie z nami w "głupią" trasę. Nie podoba ci się ten pomysł? - spytał uśmiechając się do niej.
- Ja po prostu nie uważam, że wyjazd z piątką obcych chłopaków na całe dwa miesiące był dobrym pomysłem, tym bardziej, że jeden z was już ją w sobie porządnie rozkochał z tego co wiem. Inna sprawa, że w ogóle nie lubię One Direction i gdyby nie Nati w ogóle bym o was nie wiedziała - warknęła nieprzyjemnie.
- Kamila! - zawołałam oburzona - Harry wcale mnie w sobie nie rozkochał! Oboje się kochamy i to moja sprawa co z tego wyjdzie!
- Oboje się kochacie? - zaśmiała się sarkastycznie - Nie rozśmieszaj mnie proszę! Styles zaraz znajdzie sobie inną laskę do zabawy, a ciebie zwyczajnie zostawi.
- To nie prawda - syknął Hazza niebezpiecznie cichym głosem - Nie masz prawa mówić co zrobię nawet mnie nie zając.
- To chyba oczywiste, że prędzej czy później złamiesz jej serce! Napewno zaraz poznasz inną dziewczynę, która będzie bardziej atrakcyjna! - Kamila coraz bardziej podnosiła głos - To moja przyjaciółka i ja po prostu nie chcę żeby potem cierpiała...
- Nic o mnie nie wiesz - Curly prawie rzucił widelcem, który trzymał w dłoni - Może i wyglądamy na piątkę głupków którzy zrobią wszystko dla sławy i kasy, ale to nie prawda! Nawet nie wiesz jak trudno jest być sławnym, a jednocześnie być sobą, a nam się to udaje i mimo, że z zewnątrz tego nie widać jesteśmy normalnymi chłopakami!
- Możemy już iść - oznajmiłam ze sztucznym uśmiechem zanim Kamila zdążyła się odgryźć - Poradzicie sobie ze sprzątaniem?
- Oczywiście - zaśmiał się Liam najwyraźniej tak jak ja starając się rozluźnić napiętą atmosferę - Leć i bawcie się dobrze.
- Dzięki - uśmiechnęłam się - Na razie!
Obie szybko wyszłyśmy z wielkiego domu chłopaków i w milczeniu ruszyłyśmy w stronę naszej ulubionej kawiarni.
- Przepraszam cię za to wszystko - westchnęła Kamila przerywając ciszę - Dla mnie to zwykła banda debili i nie są warci twojego towarzystwa, ale jak ty uważasz... Kiedy już z nimi wyjedziesz pamiętaj, że zawsze możesz do mnie dzwonić gdyby coś szło nie tak.
- Rozumiem - szepnęłam uśmiechając się do niej pojednawczo mimo, że dalej czułam w sobie złość na przyjaciółkę - Nie musisz tak o mnie dbać. Nawet jeśli po powrocie miałabym żałować, że się zgodziłam, a wieżę, że tak nie będzie, to człowiek uczy się na błędach i drugi raz nie popełnię tego błędu.
- Już nie będę się wtrącać - zapowiedziała blondynka z uśmiechem. Weszłyśmy do kawiarni i usiadłyśmy przy stoliku. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo brakowało mi towarzystwa Kamili i że w sumie cieszę się, że mamy okazję spędzić razem czas zanim wyjadę.
Ciekawy mi rozdział wyszedł??? Piszcie i błagam POLEĆCIE bloga! Proszę... Bo bardzo mi na tym zależy :)
piątek, 16 stycznia 2015
Rozdział 6.
*Natalia*
Kiedy chłopaki wreszcie skończyli próbę na zewnątrz zrobiło się już ciemno, bo choreograf uznał, że lepiej jest przećwiczyć wszystkie piosenki zaplanowanie na trasę. Zmęczeni wsiedliśmy do samochodu Paula (ochroniarza) i pojechaliśmy do domu. Szybko znaleźliśmy się na miejscu bo na drogach nie było dużego ruchu. Pożegnaliśmy się z Paulem i weszliśmy do domu.
- Idę wziąć prysznic - zadecydował Liam, a razem z nim na górę poszedł też Niall. Zayn, który został dopiero co obudzony bo spał w samochodzie położył się na kanapie i zamknął oczy.
- Ale śmierdzę - jęknął Lou robiąc zabawną minę - Idę się umyć.
- Ja też - dodał Harry po czym zwrócił się do mnie - Dasz sobie radę?
- Pewnie - zaśmiałam się - Pewnie będę musiała opowiedzieć na miliony SMS'ów od Kamili, mojej przyjaciółki.
Pobiegli na piętro, a ja usiadłam na fotelu na przeciwko oddychającego miarowo Zayna i wyciągnęłam komórkę. W brew moim oczekiwaniom nie dostałam żadnej wiadomości, więc napisałam do mamy, że wszystko ze mną dobrze i poszłam do kuchni żeby nie obudzić Malika i tam w spokoju porozmawiać z koleżanką. Wykręciłam jej numer, a po paru sygnałach usłyszałam jej głos.
- Jak tam się dogadujesz z tym swoim Harrym? - spytała entuzjastycznie od razu przechodząc do interesujących ją tematów. Żadnego "Cześć, jak się masz?" albo "Jak tam?"... Ale taka już była Kami i przyzwyczaiłam się do tego.
- Emmm... - jęknęłam podchodząc do okna - Sama nie wiem... Nie mam doświadczenia z chłopakami. Ja jestem w nim strasznie zakochana, ale nie wiem czy on czuje do mnie to samo. Boję się też, że szybko może poznać inną, lepszą ode mnie.
- A myślałaś o tym jakie szanse przetrwana ma wasz związek? - spytała ironicznie dziewczyna - Przecież nawet jeśli oboje się kochacie to po powrocie z trasy będziecie prowadzili osobne życie i trudno wam będzie być razem. Ja radzę ci nawet się nie starać o zostanie jego dziewczyną, myśl sobie, że to nie realne.
- Dzięki - warknęłam - Nie pocieszyłaś mnie.
- Przepraszam, ale ja po prostu patrzę na to z praktycznego punktu - przyznała.
- Wiem... - westchnęłam - Dobra muszę kończyć, pa.
- Pa pa - odparła i rozłączyła się. Schowałam telefon do kieszeni i oparłam się o blat. Mimo sceptycznych i właściwie słusznych uwag Kamili nie mogłam tracić nadziei. Nie chodzi mi o to, że chciałabym żeby Harry był moim chłopakiem, ale chciałabym wiedzieć czy w ogóle mam u niego szanse. Wyszłam z kuchni i wspięłam się po schodach na górę. Drzwi do pokoju Stylesa były uchylone więc weszłam bez pukania. Chłopak siedział na łóżku z telefonem przy uchu, a zajęty rozmową chyba nie usłyszał, że wchodzę.
- ....Tak, tak ja też się cieszę - zaśmiał się do komórki - Czyli oficjalnie ze sobą zrywamy?
I w tym właśnie momencie poczułam się jeszcze gorzej niż wtedy kiedy ta głupia dziewczyna przytulała Harrego. On miał dziewczynę?... Cicho wyszłam z pokoju i zbiegłam na dół. Opadłam na fotel z głośnym westchnieniem. I on śpiewał te wszystkie piosenki patrząc na mnie z tym swoim uśmieszkiem mając dziewczynę?! A ja myślałam, że on mnie podrywa... Przecież pocałował mnie bez żadnych sprzeciwów. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę jaka była głupia. Mogłam się chociaż zastanowić czy Styles przypadkiem nie ma dziewczyny. Chociaż i tak już z nią zerwał czułam dziwną pustkę. Nie powinno mnie obchodzić czy jest w związku czy nie, bo w końcu nic oprócz zwykłej przyjaźni nas nie łączy...
Usłyszałam kroki na schodach, a po chwili w salonie pojawił się Harry z czego wywnioskowałam, że musiał usłyszeć jak wybiegłam z pokoju.
- Powinienem ci to wyjaśnić - powiedział poważnym głosem.
- Nic nie musisz mi wyjaśniać - zaprzeczyłam, a w moim głosie pojawiła się chłodna nuta - To twoje życie i nie powinno mnie obchodzić czy masz dziewczynę lub nie. W końcu nic nas nie łączy.
- Musimy porozmawiać, ale nie tutaj - oznajmił i chwycił mnie za rękę. Kiedy się podniosłam pociągnął mnie za sobą do ich małej "pracowni" muzycznej w której robiliśmy próby. Oparłam się o szarą ścianę, a Hazza stanął przede mną w pewnej odległości.
- Dziewczyna z którą rozmawiałem jest modelką i tak na prawdę nic nas nie łączyło - westchnął i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć kontynuował - Byłem z nią tylko dla większego zainteresowania. Zrobiłem to dla całej grupy żeby w trasie interesowało się nami jeszcze więcej osób. Wiem, że to głupie, ale musiałem to zrobić.
- Pewnie miałeś z tego też korzyści - wtrąciłam nieco łagodniejszym głosem - Pewnie jest bardzo piękna i...
- Owszem jest - przerwał - Ale ja jej nie kocham. Zależy mi na tobie.
Zamarłam i przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie głosu.
- N-na mnie...? - powtórzyłam w końcu patrząc na niego z bezbrzeżnym zdumieniem.
- Tak - odparł uśmiechając się - Chciałem dać ci trochę czasu żebyśmy się lepiej poznali, ale teraz czuję, że już nie wytrzymam. Wiem, że znamy się tylko parę dni więc uszanuję twoje zdanie jeśli powiesz, że chcesz jeszcze zaczekać. Chcę tylko żebyś wiedziała co do ciebie czuję.
- Ja... Ja nie wierzę, że to dzieje się na prawdę - wyjąkałam - Jestem w tobie strasznie zakochana i już kiedy zobaczyłam cię z chłopakami w restauracji wiedziałam, że chciałabym z tobą być. Tylko nie wiem czy nie będziesz żałował...
- Nie mam czego żałować - zaśmiał się podchodząc do mnie, tak, że teraz stał dosłownie parę centymetrów ode mnie - Jesteś piękna, miła, zabawna... Jesteś idealna i nic, ani nikt tego nie zmieni.
Już miałam coś powiedzieć, ale Harry nachylił się i zamknął mi usta namiętnym pocałunkiem. Ciągle mnie całując objął mnie w talii i przysunął się jeszcze bliżej, tak, że znajdowałam się pomiędzy ścianą, a nim. Zaczęłam oddawać pocałunki i poczułam, że po moim ciele rozchodzi się fala gorąca. Chociaż nie miałam dużo doświadczenia musiałam przyznać, że całował bosko... Hazza na chwilę przestał mnie całować i odsunął swoją twarz parę centymetrów od mojej.
- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo cię kocham - szepnął uśmiechając się tym swoim specjalnym uśmiechem i znów wpił się w moje usta. Zdałam sobie sprawę, że jestem w tej chwili najszczęśliwszą osobą na świecie i że kocham Harrego Stylesa ponad wszystko.
- Harry! Nati! Gdzie wy jesteście? - usłyszeliśmy wołania chłopaków.
- Czy nie mogę mieć nawet chwili spokoju? - spytał nieco poirytowany odsuwając się ode mnie. Chciałam coś powiedzieć, ale zdałam sobie sprawę, że nie potrafię wydobyć z siebie dźwięku, więc nic nie mówiąc ruszyłam za Harrym na górę.
- Gdzie wy byliście? - spytał Liam.
- Na dole - wyjaśnił Harry po czym rzucając mi szybkie spojrzenie dodał - Gadaliśmy.
- Aha - odparł Niall - Chodźcie zrobimy kolację.
Kiedy byliśmy już w kuchni i zabraliśmy się za robienie jedzenia Loui spytał mnie czy dobrze się czuję z czego wywnioskowałam, że mam buraka na twarzy.
- Pewnie - uśmiechnęłam się dalej nieco oszołomiona pocałunkiem Harrego - Trochę mi tylko gorąco.
Tommo popatrzył na mnie uważnie jakby zastanawiając się czy nie zapytać o coś jeszcze, ale potem tylko się uśmiechnął i zabrał do roboty. Domyślałam się co przeszło mu przez głowę, ale nie przeszkadzało mi to, że podejrzewa co tak na prawdę robiliśmy. I tak chłopaki będą pierwszymi, o ile nie jednymi, osobami, które dowiedzą się, że jesteśmy w sobie zakochani. Bo w sumie oficjalnie nie byliśmy przecież razem i puki co wolałam trzymać to w tajemnicy, tak samo jak Harry. Pewnie niedługo i tak wygadamy się reszcie, ale mam nadzieję, że nie wyjdzie przed mediami, że jestem dziewczyną Harrego Stylesa.
Dość szybko uporaliśmy się z przyrządzeniem jedzenia i zjedliśmy je siedząc przed telewizorem. Kiedy zjedliśmy i sprzątneliśmy po sobie wszyscy zdecydowaliśmy, że lepiej jest iść już spać. I chociaż tak jak reszta poszliśmy z Harrym do pokoju wątpiłam w to czy szybko pójdę spać. Wzięłam szybki prysznic przebierając się w piżamę, a kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam chłopaka leżącego już na łóżku w piżamie, która dzisiaj składała się tylko i wyłącznie ze spodni od dresu.
- No błagam cię... - jęknęłam starając się nie wpatrywać w tatuaże na klatce piersiowej i ramionach.
- Co? - spytał z rozbawieniem po czym podszedł do mnie i zamknął drzwi od pokoju - Przyzwyczaj się.
- Spróbuję - stwierdziłam uśmiechając się lekko i spytałam - To jak, idziemy spać?
- Ja miałem nieco inne plany - przyznał, a na jego ustach znów pojawił się jeden z tych specjalnych uśmiechów.
- Tak? A jakie to były plany? - zaśmiałam się chodź w głębi serca przypuszczałam o co mu chodzi i raczej nie byłam na to gotowa...
Hazza nie odpowiedział tylko przyciągnął mnie do siebie i już chciał pocałować kiedy w przypływie paniki odepchnęłam go lekko.
- Ja... - zaczęłam niepewnie - Nie zrozum mnie źle, ale nie chcę żeby... No, nie jestem jeszcze gotowa na coś większego. Kocham cię i uwielbiam jak mnie całujesz, ale nie chcę niczego więcej, na razie. Dobrze?...
- Oczywiście - uśmiechnął się szczerze co wskazywało na to, że on w przeciwieństwie do mnie nie jest zażenowany tym co się stało. Nieśmiało odwzajemniłam uśmiech i przytuliłam go opierając głowę o jego ramię. Chłopak zaczął mnie przyjemnie gładzić po plecach i bawić się moimi włosami.
- Pamiętaj, że nigdy nie zrobię czegoś czego potem mogłabyś żałować, albo na co nie miałabyś ochoty - zapewnił mnie obejmując trochę mocniej, tak, że prawie całym ciałem czułam przyjemnie ciepło jego ciała.
- Chodź, wejdziemy już do łóżka, co wcale nie oznacza, że musimy spać - zaproponowałam z małą niechęcią odsuwając się do niego. Kiedy oboje znaleźliśmy się już pod kołdrą znów przytuliłam się do Harrego.
- Musimy porozmawiać - westchnął odchylając nieco głowę żeby widzieć moją twarz.
- Właśnie chciałam powiedzieć to samo - zaśmiałam się - Czytasz mi w myślach. Chciałbyś porozmawiać o nas?
- Dokładnie - przytaknął - Bo domyślam się, że jesteśmy razem, ale nie wiem czy oficjalnie.
- Myślę, że chłopakom możemy powiedzieć, ale wolałabym, żeby na razie nikt inny nie wiedział - powiedziałam - Aha i jeśli będziemy ze sobą oficjalnie to czy to będzie oznaczało opowiadanie reporterom, że jesteśmy razem?
- Nie - prychnął - Znaczy się myślę, że pewnie będziemy chcieli gdzieś razem wyjść jak będziemy w trasie, a to na pewno będzie świetnym tematem do podejrzeń dla mediów czyli na jednym lub dwóch wywiadach będziemy musieli potwierdzić, że ze sobą chodzimy.
- Czyli wszystko jasne - sprostowałam - Do puki nie wyjedziemy w trasę nie wiele osób się o tym dowie, a kiedy już wyjedziemy to możemy sobie być razem oficjalnie. Co ty na to?
- To chyba najlepsze rozwiązanie - przyznał.
- Kocham cię - zaśmiałam się i nie zastanawiając się nad niczym pocałowałam Stylesa w same usta. Ten szybko zaczął oddawać pocałunki i pogłębiać je. Moja głowa spoczywała na poduszkach, a on nachylając się nade mną całował mnie namiętnie. Po chwili jednak przestał odsuwając swoją twarz od mojej na parę centymetrów.
- Ja też cię kocham - zapewnił z uśmiechem i położył się tuż obok mnie, kładąc jedną z dłoni na mojej talii i przyciągając mnie delikatnie do siebie.
- Dobranoc - mruknęłam zamykając oczy.
- Dobranoc - szepnął, a ja poczułam jak bardzo jestem szczęśliwa zasypiając w objęciach tak cudownej osoby jaką jest Harry Styles.
Wiem, że się trochę pośpieszyłam... Ale nie mogłam już wytrzymać :D Mnie osobiście rozdział trochę się nie podoba, ale może wy macie inne zdania. Chciałabym poznać opinię czytających, o ile tacy są XD, w komentarzach. Tak więc KOMENTUJCIE i polećcie bloga proszę!
Kiedy chłopaki wreszcie skończyli próbę na zewnątrz zrobiło się już ciemno, bo choreograf uznał, że lepiej jest przećwiczyć wszystkie piosenki zaplanowanie na trasę. Zmęczeni wsiedliśmy do samochodu Paula (ochroniarza) i pojechaliśmy do domu. Szybko znaleźliśmy się na miejscu bo na drogach nie było dużego ruchu. Pożegnaliśmy się z Paulem i weszliśmy do domu.
- Idę wziąć prysznic - zadecydował Liam, a razem z nim na górę poszedł też Niall. Zayn, który został dopiero co obudzony bo spał w samochodzie położył się na kanapie i zamknął oczy.
- Ale śmierdzę - jęknął Lou robiąc zabawną minę - Idę się umyć.
- Ja też - dodał Harry po czym zwrócił się do mnie - Dasz sobie radę?
- Pewnie - zaśmiałam się - Pewnie będę musiała opowiedzieć na miliony SMS'ów od Kamili, mojej przyjaciółki.
Pobiegli na piętro, a ja usiadłam na fotelu na przeciwko oddychającego miarowo Zayna i wyciągnęłam komórkę. W brew moim oczekiwaniom nie dostałam żadnej wiadomości, więc napisałam do mamy, że wszystko ze mną dobrze i poszłam do kuchni żeby nie obudzić Malika i tam w spokoju porozmawiać z koleżanką. Wykręciłam jej numer, a po paru sygnałach usłyszałam jej głos.
- Jak tam się dogadujesz z tym swoim Harrym? - spytała entuzjastycznie od razu przechodząc do interesujących ją tematów. Żadnego "Cześć, jak się masz?" albo "Jak tam?"... Ale taka już była Kami i przyzwyczaiłam się do tego.
- Emmm... - jęknęłam podchodząc do okna - Sama nie wiem... Nie mam doświadczenia z chłopakami. Ja jestem w nim strasznie zakochana, ale nie wiem czy on czuje do mnie to samo. Boję się też, że szybko może poznać inną, lepszą ode mnie.
- A myślałaś o tym jakie szanse przetrwana ma wasz związek? - spytała ironicznie dziewczyna - Przecież nawet jeśli oboje się kochacie to po powrocie z trasy będziecie prowadzili osobne życie i trudno wam będzie być razem. Ja radzę ci nawet się nie starać o zostanie jego dziewczyną, myśl sobie, że to nie realne.
- Dzięki - warknęłam - Nie pocieszyłaś mnie.
- Przepraszam, ale ja po prostu patrzę na to z praktycznego punktu - przyznała.
- Wiem... - westchnęłam - Dobra muszę kończyć, pa.
- Pa pa - odparła i rozłączyła się. Schowałam telefon do kieszeni i oparłam się o blat. Mimo sceptycznych i właściwie słusznych uwag Kamili nie mogłam tracić nadziei. Nie chodzi mi o to, że chciałabym żeby Harry był moim chłopakiem, ale chciałabym wiedzieć czy w ogóle mam u niego szanse. Wyszłam z kuchni i wspięłam się po schodach na górę. Drzwi do pokoju Stylesa były uchylone więc weszłam bez pukania. Chłopak siedział na łóżku z telefonem przy uchu, a zajęty rozmową chyba nie usłyszał, że wchodzę.
- ....Tak, tak ja też się cieszę - zaśmiał się do komórki - Czyli oficjalnie ze sobą zrywamy?
I w tym właśnie momencie poczułam się jeszcze gorzej niż wtedy kiedy ta głupia dziewczyna przytulała Harrego. On miał dziewczynę?... Cicho wyszłam z pokoju i zbiegłam na dół. Opadłam na fotel z głośnym westchnieniem. I on śpiewał te wszystkie piosenki patrząc na mnie z tym swoim uśmieszkiem mając dziewczynę?! A ja myślałam, że on mnie podrywa... Przecież pocałował mnie bez żadnych sprzeciwów. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę jaka była głupia. Mogłam się chociaż zastanowić czy Styles przypadkiem nie ma dziewczyny. Chociaż i tak już z nią zerwał czułam dziwną pustkę. Nie powinno mnie obchodzić czy jest w związku czy nie, bo w końcu nic oprócz zwykłej przyjaźni nas nie łączy...
Usłyszałam kroki na schodach, a po chwili w salonie pojawił się Harry z czego wywnioskowałam, że musiał usłyszeć jak wybiegłam z pokoju.
- Powinienem ci to wyjaśnić - powiedział poważnym głosem.
- Nic nie musisz mi wyjaśniać - zaprzeczyłam, a w moim głosie pojawiła się chłodna nuta - To twoje życie i nie powinno mnie obchodzić czy masz dziewczynę lub nie. W końcu nic nas nie łączy.
- Musimy porozmawiać, ale nie tutaj - oznajmił i chwycił mnie za rękę. Kiedy się podniosłam pociągnął mnie za sobą do ich małej "pracowni" muzycznej w której robiliśmy próby. Oparłam się o szarą ścianę, a Hazza stanął przede mną w pewnej odległości.
- Dziewczyna z którą rozmawiałem jest modelką i tak na prawdę nic nas nie łączyło - westchnął i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć kontynuował - Byłem z nią tylko dla większego zainteresowania. Zrobiłem to dla całej grupy żeby w trasie interesowało się nami jeszcze więcej osób. Wiem, że to głupie, ale musiałem to zrobić.
- Pewnie miałeś z tego też korzyści - wtrąciłam nieco łagodniejszym głosem - Pewnie jest bardzo piękna i...
- Owszem jest - przerwał - Ale ja jej nie kocham. Zależy mi na tobie.
Zamarłam i przez chwilę nie mogłam wydobyć z siebie głosu.
- N-na mnie...? - powtórzyłam w końcu patrząc na niego z bezbrzeżnym zdumieniem.
- Tak - odparł uśmiechając się - Chciałem dać ci trochę czasu żebyśmy się lepiej poznali, ale teraz czuję, że już nie wytrzymam. Wiem, że znamy się tylko parę dni więc uszanuję twoje zdanie jeśli powiesz, że chcesz jeszcze zaczekać. Chcę tylko żebyś wiedziała co do ciebie czuję.
- Ja... Ja nie wierzę, że to dzieje się na prawdę - wyjąkałam - Jestem w tobie strasznie zakochana i już kiedy zobaczyłam cię z chłopakami w restauracji wiedziałam, że chciałabym z tobą być. Tylko nie wiem czy nie będziesz żałował...
- Nie mam czego żałować - zaśmiał się podchodząc do mnie, tak, że teraz stał dosłownie parę centymetrów ode mnie - Jesteś piękna, miła, zabawna... Jesteś idealna i nic, ani nikt tego nie zmieni.
Już miałam coś powiedzieć, ale Harry nachylił się i zamknął mi usta namiętnym pocałunkiem. Ciągle mnie całując objął mnie w talii i przysunął się jeszcze bliżej, tak, że znajdowałam się pomiędzy ścianą, a nim. Zaczęłam oddawać pocałunki i poczułam, że po moim ciele rozchodzi się fala gorąca. Chociaż nie miałam dużo doświadczenia musiałam przyznać, że całował bosko... Hazza na chwilę przestał mnie całować i odsunął swoją twarz parę centymetrów od mojej.
- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo cię kocham - szepnął uśmiechając się tym swoim specjalnym uśmiechem i znów wpił się w moje usta. Zdałam sobie sprawę, że jestem w tej chwili najszczęśliwszą osobą na świecie i że kocham Harrego Stylesa ponad wszystko.
- Harry! Nati! Gdzie wy jesteście? - usłyszeliśmy wołania chłopaków.
- Czy nie mogę mieć nawet chwili spokoju? - spytał nieco poirytowany odsuwając się ode mnie. Chciałam coś powiedzieć, ale zdałam sobie sprawę, że nie potrafię wydobyć z siebie dźwięku, więc nic nie mówiąc ruszyłam za Harrym na górę.
- Gdzie wy byliście? - spytał Liam.
- Na dole - wyjaśnił Harry po czym rzucając mi szybkie spojrzenie dodał - Gadaliśmy.
- Aha - odparł Niall - Chodźcie zrobimy kolację.
Kiedy byliśmy już w kuchni i zabraliśmy się za robienie jedzenia Loui spytał mnie czy dobrze się czuję z czego wywnioskowałam, że mam buraka na twarzy.
- Pewnie - uśmiechnęłam się dalej nieco oszołomiona pocałunkiem Harrego - Trochę mi tylko gorąco.
Tommo popatrzył na mnie uważnie jakby zastanawiając się czy nie zapytać o coś jeszcze, ale potem tylko się uśmiechnął i zabrał do roboty. Domyślałam się co przeszło mu przez głowę, ale nie przeszkadzało mi to, że podejrzewa co tak na prawdę robiliśmy. I tak chłopaki będą pierwszymi, o ile nie jednymi, osobami, które dowiedzą się, że jesteśmy w sobie zakochani. Bo w sumie oficjalnie nie byliśmy przecież razem i puki co wolałam trzymać to w tajemnicy, tak samo jak Harry. Pewnie niedługo i tak wygadamy się reszcie, ale mam nadzieję, że nie wyjdzie przed mediami, że jestem dziewczyną Harrego Stylesa.
Dość szybko uporaliśmy się z przyrządzeniem jedzenia i zjedliśmy je siedząc przed telewizorem. Kiedy zjedliśmy i sprzątneliśmy po sobie wszyscy zdecydowaliśmy, że lepiej jest iść już spać. I chociaż tak jak reszta poszliśmy z Harrym do pokoju wątpiłam w to czy szybko pójdę spać. Wzięłam szybki prysznic przebierając się w piżamę, a kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam chłopaka leżącego już na łóżku w piżamie, która dzisiaj składała się tylko i wyłącznie ze spodni od dresu.
- No błagam cię... - jęknęłam starając się nie wpatrywać w tatuaże na klatce piersiowej i ramionach.
- Co? - spytał z rozbawieniem po czym podszedł do mnie i zamknął drzwi od pokoju - Przyzwyczaj się.
- Spróbuję - stwierdziłam uśmiechając się lekko i spytałam - To jak, idziemy spać?
- Ja miałem nieco inne plany - przyznał, a na jego ustach znów pojawił się jeden z tych specjalnych uśmiechów.
- Tak? A jakie to były plany? - zaśmiałam się chodź w głębi serca przypuszczałam o co mu chodzi i raczej nie byłam na to gotowa...
Hazza nie odpowiedział tylko przyciągnął mnie do siebie i już chciał pocałować kiedy w przypływie paniki odepchnęłam go lekko.
- Ja... - zaczęłam niepewnie - Nie zrozum mnie źle, ale nie chcę żeby... No, nie jestem jeszcze gotowa na coś większego. Kocham cię i uwielbiam jak mnie całujesz, ale nie chcę niczego więcej, na razie. Dobrze?...
- Oczywiście - uśmiechnął się szczerze co wskazywało na to, że on w przeciwieństwie do mnie nie jest zażenowany tym co się stało. Nieśmiało odwzajemniłam uśmiech i przytuliłam go opierając głowę o jego ramię. Chłopak zaczął mnie przyjemnie gładzić po plecach i bawić się moimi włosami.
- Pamiętaj, że nigdy nie zrobię czegoś czego potem mogłabyś żałować, albo na co nie miałabyś ochoty - zapewnił mnie obejmując trochę mocniej, tak, że prawie całym ciałem czułam przyjemnie ciepło jego ciała.
- Chodź, wejdziemy już do łóżka, co wcale nie oznacza, że musimy spać - zaproponowałam z małą niechęcią odsuwając się do niego. Kiedy oboje znaleźliśmy się już pod kołdrą znów przytuliłam się do Harrego.
- Musimy porozmawiać - westchnął odchylając nieco głowę żeby widzieć moją twarz.
- Właśnie chciałam powiedzieć to samo - zaśmiałam się - Czytasz mi w myślach. Chciałbyś porozmawiać o nas?
- Dokładnie - przytaknął - Bo domyślam się, że jesteśmy razem, ale nie wiem czy oficjalnie.
- Myślę, że chłopakom możemy powiedzieć, ale wolałabym, żeby na razie nikt inny nie wiedział - powiedziałam - Aha i jeśli będziemy ze sobą oficjalnie to czy to będzie oznaczało opowiadanie reporterom, że jesteśmy razem?
- Nie - prychnął - Znaczy się myślę, że pewnie będziemy chcieli gdzieś razem wyjść jak będziemy w trasie, a to na pewno będzie świetnym tematem do podejrzeń dla mediów czyli na jednym lub dwóch wywiadach będziemy musieli potwierdzić, że ze sobą chodzimy.
- Czyli wszystko jasne - sprostowałam - Do puki nie wyjedziemy w trasę nie wiele osób się o tym dowie, a kiedy już wyjedziemy to możemy sobie być razem oficjalnie. Co ty na to?
- To chyba najlepsze rozwiązanie - przyznał.
- Kocham cię - zaśmiałam się i nie zastanawiając się nad niczym pocałowałam Stylesa w same usta. Ten szybko zaczął oddawać pocałunki i pogłębiać je. Moja głowa spoczywała na poduszkach, a on nachylając się nade mną całował mnie namiętnie. Po chwili jednak przestał odsuwając swoją twarz od mojej na parę centymetrów.
- Ja też cię kocham - zapewnił z uśmiechem i położył się tuż obok mnie, kładąc jedną z dłoni na mojej talii i przyciągając mnie delikatnie do siebie.
- Dobranoc - mruknęłam zamykając oczy.
- Dobranoc - szepnął, a ja poczułam jak bardzo jestem szczęśliwa zasypiając w objęciach tak cudownej osoby jaką jest Harry Styles.
Wiem, że się trochę pośpieszyłam... Ale nie mogłam już wytrzymać :D Mnie osobiście rozdział trochę się nie podoba, ale może wy macie inne zdania. Chciałabym poznać opinię czytających, o ile tacy są XD, w komentarzach. Tak więc KOMENTUJCIE i polećcie bloga proszę!
wtorek, 13 stycznia 2015
Rozdział 5.
*Natalia*
Obudziło mnie lekkie i przyjemne łaskotanie w szyję. Tworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że leżę przytulona od tyłu przez Harrego. Jego ręce obejmowały mnie za brzuch, a oddech łaskotał w szyję gdyż jego głowa leżała tuż za moją. Spróbowałam delikatnie wydostać się z jego objęć, tak, żeby go nie obudzić. Jego uścisk był jednak bardzo mocny i nie dałam rady.
- Harry - szepnęłam i z bijącym sercem odczekałam chwilę, a kiedy się nie obudził spróbowałam głośniej.
- Harry! Puść mnie - prawie krzyknęłam bo poprzednia próba też nie poskutkowała. Usłyszałam za sobą cichy śmiech co oznaczało, że chłopak wreszcie się obudził.
- Ale mnie jest tak dobrze - oznajmił.
- Weź przestań! - warknęłam - Nawet nie jestem twoją dziewczyną!
- Nooo dobra - z ociąganiem zwolnił uścisk więc mogłam się trochę od niego odsunąć i odwrócić się do niego twarzą.
- To co? - spytałam starając się nie zwracać uwagi na to, że spałam w objęciach Harrego Stylesa - Wstajemy?
- Niech ci będzie... - westchnął - Chociaż bardzo mi się nie chce.
Podniosłam się i ściągnęłam kołdrę z siebie i Hazzy.
- Zimno! - zaprotestował podciągając materiał pod brodę i zamykając oczy.
- Ty leniu - zaśmiałam się znów zdejmując z niego nakrycie i spychając go z łóżka.
- Ała! To bolało! - zawołał podnosząc się z podłogi - Ta zniewaga krwi wymaga!
Wskoczył na łóżko i zaczął mnie łaskotać.
- Przestań! - zawyłam śmiejąc się - Zostaw mnie! Przepraszam...
- Ułaskawię cię, ale ostrzegam nie rób tak więcej - powiedział tonem władcy. Oboje w końcu wstaliśmy i poszliśmy do łazienek. Kiedy doprowadziłam się do porządku wkładając obcisłe dżinsy i bluzkę z napisem "I <3 1D". Zastanawiałam się jaka będzie reakcja chłopaków, ale przypuszczałam, że raczej ich to nie będzie przejmowało. Na t-shirt założyłam rozpinaną bluzę z kapturem, włosy związałam w wysoki kucyk oraz zrobiłam lekki makijaż. Poszłam do pokoju Harrego odłożyć piżamę i zbiegłam na dół gdzie chłopaki robili jajecznicę i tosty.
- Mmmm... Jak pachnie! - zawołałam wchodząc do kuchni i witając wszystkich uśmiechem.
- To będzie jajecznica a'la Liam - zaśmiał się Payne z dumą - Ale nie wiem czy wyjdzie dobra... O masz fajną bluzkę!
- Dzięki, a jajecznica z pewnością będzie pyszna - stwierdziłam zaglądając do patelni, a kiedy się dosunęłam robiąc miejsce "kucharzowi" spytałam - Harry mi mówił, że dzisiaj Paul przyjedzie po nas i pojedziemy, albo pojedziecie zależy od tego czy weźmiecie mnie ze sobą na salę gdzie przećwiczycie układ i choreografię z dokładnym planem scen na których wystąpimy.
- Paul powinien być koło 13:00 więc pewnie zjemy coś w przerwie pod czas próby - wyjaśnił Niall z uśmiechem.
- I oczywiście weźmiemy cię ze sobą - zapewnił Zayn - Edd, Jacob i Dan też będą z tego co wiem, ale tylko na części próby.
- Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak wyglądają takie próby - wyznałam podekscytowana.
- Emmm... - zaczął niepewnie Lou - Możesz być w szoku, tak tylko ostrzegam.
- Czemu? - spytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Zobaczysz - zapewnił z tajemniczym uśmieszkiem. Po chwili w kuchni pojawił się Harry i wszyscy zaczęliśmy jeść.
- Chłopaki mam pytanie - oznajmiłam kiedy już zjadłam i czekałam, aż oni skończą - Byłam na jednym waszym koncercie, to właśnie wtedy kupiłam sobie tą koszulkę, którą teraz mam na sobie i jak tak na was patrzyłam to nie wyglądaliście jakbyście mieli jakąś specjalnie ułożoną choreografię.
- Bo tylko w niektórych momentach musimy trzymać się ustalonych kroków tanecznych. Ale gdybyśmy przez cały występ tańczyli to było by bez sensu. Nie chcemy być jak większość boysbandów. Dlatego nasz choreograf nadaje nam tylko parę układów, a w większości robimy co chcemy - wytłumaczył Zayn z uśmiechem.
- To super - przyznałam - I jeśli mam być szczera to właśnie tak wyglądacie najlepiej. Te elementy tańca synchronicznego są super, ale z dodatkami waszych wygłupów i głupich pomysłów to jest totalny odlot!
- Fajnie, że ci się podoba - zaśmiał się Hazza - Szkoda tylko, że przez całą trasę będziesz nas oglądała od boku, albo z tyłu.
- No co ty! - zawołał Loui - My od każdej strony wyglądamy sexy więc Nati nie ma co żałować.
- Racja - zgodził się Curly puszczając do mnie oczko.
- Myślę, że powinniśmy się zbierać - westchnął Liam sprzątając ze stołu - Paul niedługo będzie, a jak go znam to pewnie będzie chciał żebyśmy od razu jechali.
Pomogliśmy mu po czym każdy poszedł ostatecznie się przygotować. Właśnie kiedy schodziłam na dół usłyszałam odgłos otwieranych drzwi. Przez chwilę zobaczyłam przed oczami obraz z mojego snu, ale szybko odpędziłam złe myśli od siebie. Było jasno i nie miałam się czego bać. Zeszłam na korytarz i tak jak się spodziewałam zobaczyłam "niańkę" 1D uśmiechającego się do mnie przyjaźnie.
- Dzień dobry - przywitałam się grzecznie - Jestem...
- Harry mi dużo o tobie opowiadał, jestem Paul Higgins, ale mów mi przez "ty" - przerwał mi ze śmiechem.
- Na prawdę? - upewniłam się zaskoczona.
- Tak, oczywiście. Mówił, że świetnie grasz na perkusji. Już nie mogę się doczekać kiedy usłyszę jak grasz razem z chłopakami - powiedział - Dobrze im zrobi dziewczyna w trasie. Może będą bardziej ogarnięci.
- Nie wydaje mi się - zaśmiałam się kręcąc głową z powątpiewaniem.
- Zbierać się! - wrzasnął Paul w stronę schodów, a jego twarz na chwilę przybrała srogi wyraz twarzy. Ja jednak zdążyłam już się przekonać, że jest on wesołym człowiekiem i tak na prawdę nie jest zły, że chłopaki długo się zbierają. Najpierw rozległo się głośnie tupanie, a potem obok nas zjawili się wszyscy członkowie zespołu.
- No wreszcie - ochroniarz przez chwilę wyglądał groźnie, ale zaraz potem się roześmiał - Chodźcie bo jak się spóźnimy to Paul będzie na was zły.
Szybko wyszliśmy z domu i wpakowaliśmy się do wozu Paula H.
- Wiecie, że na trasę Paul przygotował dla nas nową choreografię? - spytał Liam ze śmiechem.
- Taaaa... I on chce żebyśmy się tego nauczyli w cztery dni? - spytał zaskoczony Lou.
- I tak pewnie nie będzie dużo do nauki więc nie narzekaj - mruknął Zayn patrząc na widoki za oknem.
- Ktoś chyba ma zły humor - zaśmiałam się udając naburmuszoną minę Malika.
- Nienawidzę tańczyć - warknął i westchnął kręcąc głową jakby nie mógł uwierzyć, że za chwilę i tak będzie musiał wykonywać polecenia choreografa.
- Nie jesteś jedyny - zapewnił go Liam - Bo w końcu żaden z nas nie tańczy dobrze.
- Nadrabiacie głosem - zauważyłam - I jakoś nikomu nie przeszkadza to, że nie jesteście dobrymi tancerzami.
- A ty? - spytał mnie Harry - Umiesz tańczyć.
- Trochę - przyznałam uśmiechając się nieśmiało - Kiedyś brałam lekcje tańca nowoczesnego.
- Pokarzesz nam jak już dojedziemy - zapowiedział Curly.
- Robimy próby waszego tańca i poruszania się na scenie więc raczej nie będę pokazywać wam jak tańczę - zaśmiałam się.
- Na pewno będziesz miała okazję - zapewnił Loui.
- Nawet nie wiesz co oni wyrabiają na takich próbach - westchnął Paul z uśmiechem po czym skręcił gwałtownie w jedną z ulic tak, że poleciałam na Harrego.
- Przepraszam - szepnęłam szybko się odsuwając.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się uroczo i zaczął zbierać swoje rzeczy bo już wjeżdżaliśmy na parking przed wielkim budynkiem. Kiedy znaleźliśmy się w środku Paul poprowadził nas do wielkiej, obszernej sali po której krzątało się kilka osób. Na podłodze w paru miejscach przyklejone były krzyżyki, albo inne wzory z czarnej taśmy klejącej.
- Cześć chłopaki! - zawołał jakiś mężczyzna podchodząc do nas w towarzystwie dwóch innych mężczyzn.
- Poznaj Natalię - przedstawił mnie Harry szczerząc się w zabawnym uśmiechu.
- Cześć - przywitał się wesoło - Ty jesteś ich perkusistką tak?
- Tak jest - potwierdziłam.
- Musisz mieć mocne ręce - zaśmiał się - A umiesz tańczyć? Ja jak pewnie się domyślasz jestem choreografem One Direction chodź mam dość mały wkład w tym jak wyjdą na scenie, dużo improwizują i mają dużo własnych pomysłów.
- Kiedyś uczyłam się tańczyć i chłopaki nalegają żebym im to pokazała - oznajmiłam.
- Oczywiście będziesz mogła - zgodził się po czym klasnął w dłonie - Dobra zabieramy się do roboty! Ty, Nati, możesz sobie na razie gdzieś usiąść, ale pewnie potem będziesz mi potrzebna.
- Wszyscy pozbyliśmy się butów i kurtek, a chłopaki będąc w t-shirtach i spodniach od dresu w których przyjechali poszli za Paulem choreografem na ustalone miejsca. Ja natomiast stanęłam sobie nieco z boku obserwując z zainteresowaniem jak choreograf pokazuje im gdzie mają stanąć na początku. Usłyszałam piosenkę, którą puścił jeden z pomocników Paula i jeżeli się nie mylę była to Nobody Compares. Chłopaki zaczęli "tańczyć" chodząc po scenie i wykonując różne ruchy, a choreograf wykrzykiwał do nich różne uwagi. Co chwilę słyszałam śmiech któregoś z nich bo tak na prawdę ten ich taniec z podkładem ich własnej piosenki był tylko wygłupami.
- Stop! - zawołał Paul, a pomocnik wyłączył nagranie - Niall nie możesz tak machać rękami pamiętaj, że w jednej z nich trzymasz mikrofon.
- Ale to jest mój nowy styl tańca! - zawołał oburzony chłopak - Widzicie to jest mały kurczak.
Zaczął wymachiwać rękami i ruszać zabawnie głową do przodu i do tyłu.
- Jeśli napiszesz piosenkę o kurze to pozwolę ci tak tańczyć - zaśmiał się mężczyzna - Pomyśl o słowach piosenki. Twoje ruchy nie muszą specjalnie niczego wyrażać, ale powinny pasować.
- Pamiętacie jak Lou śpiewał na koncercie przy piosence Change My Mind o tym, że jedzie do KFC? - zaśmiał się Liam.
- Tak - zgodził się Horan - Wtedy mógłbym to zatańczyć!
- Skoro już robimy bekę to na całego, nie? - Harry parsknął śmiechem - Albo pamiętacie Little Things specjalnie dla Louisa?
- Wszystkie możliwe słowa zamienialiście na moje imię - przypomniał sobie Tommo.
- Wracajcie na miejsca i ćwiczymy od początku - przerwał im Paul, a oni wrócili do wcześniejszych pozycji. W jako takim skupieniu przećwiczyli kolejne trzy piosenki, ale potem znów zaczęli gadać, albo się wygłupiać wymyślając różne zabawne tańce.
- Chodź tutaj Nati! - zawołał do mnie Paul, a ja szybko do niego podbiegłam - Będziesz mi potrzebna. Musisz mi powiedzieć co zmieniłabyś w refrenie C'mon C'mon. Potrzebuję opinii dziewczyny. Chłopaki dajecie jeszcze raz!
Kiedy przyszedł czas refrenu, a chłopaki mieli znaleźć się na środku sceny dokładniej przyglądałam się całej kompozycji. Oni po prostu podeszli do przodu ustawiając się w linii, a przydało by się coś więcej. Pomocnik Paula wyłączył muzykę, a ja przeanalizowałam w głowie wszystkie możliwe sposoby na to alby w ciekawy sposób cała piątka znalazła się z przodu sceny.
- Więc tak - zaczęłam trochę niepewnie - Przed tym zejściem do refrenu jesteście ustawieni tak, że moglibyście zamiast przejść do linii prostej w takiej samej kolejności powinniście się przepleść. Chodzi mi o to, że przed refrenem stoicie mniej więcej tak: Liam, Zayn, Niall, Harry, Loui. Tak więc kiedy schodzicie się na refren powinniście stanąć odwrotnie czyli: Lou, Hazza, Niall, Malik i Li. Co w na to?
- Dobry pomysł - pochwalił Paul - To teraz robimy tak jak poradziła Natalia.
- Nie mam siły - zaprotestował Niall przewracając się na ziemię i zamykając oczy.
- Właśnie. Potrzebujemy przerwy - poparł go Harry i stwierdził, że mu gorąco, a w tym samym momencie ściągną t-shirt, który miał na sobie ukazując klatę. Speszona spuściłam wzrok, zaraz jednak znów go podniosłam nie dając po sobie poznać, że zrobiło to na mnie jakiekolwiek wrażenie. Musiałam się zaczerwienić bo Hazza uśmiechnął się nieco tryumfalnie i zaśmiał się cicho.
- Niech wam będzie - westchnął w końcu Paul - Macie piętnaście minut przerwy.
Chłopaki chwycili po butelce z wodą, a kiedy się napili zaczęliśmy rozmawiać o tym ile próba jeszcze zajmie, co zamówimy na obiad i że Dana, Jacoba i Edda ostatecznie nie będzie, ale to ich strata, że nie widzieli jak chłopaki tańczą.
- To teraz możesz nam pokazać co ty potrafisz - zaśmiał się Harry podchodząc do mnie.
- Jasne - zgodziłam się starając się patrzeć mu w twarz, a nie na jego liczne tatuaże.
- Jaką chcesz piosenkę? - spytał Liam podchodząc do odtwarzacza.
- Hmmm... - zastanowiłam się - Myślę, że Loved You First będzie okay.
Usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki, a potem wczuwając się w rytm poczekałam do refrenu. Kiedy usłyszałam głos całej piątki zaczęłam tańczyć. Nie wiem czy mój taniec miał jakikolwiek sens, ale kiedy piosenka się skończyła wykorzystałam wszystkie znane mi ruchy lub przejścia i ani razu się nie zawahałam.
- Całkiem nieźle, jak na improwizację - pochwalił mnie Paul, który też mi się przyglądał.
- Było super! - zawołał Harry wyciągając rękę i przybijając mi piątkę.
- Dzięki. Wy też byście tak tańczyli na moim miejscu - zapewniłam ich skromnie.
- Koniec przerwy - oznajmił surowo Paul - Wracamy do pracy.
- A kiedy zjemy obiad? - jęknął znudzony Niall ustawiając się na miejscu.
- Jeszcze pięć piosenek i będziecie mogli iść na obiad. Wtedy zostanie nam jeszcze paręnaście utworów i koniec na dziś - oznajmił optymistycznie choreograf, ale ich chyba nie zachwyciła taka perspektywa. Ja chyba też bym nie wytrzymywała na ich miejscu.
- Włączmy do choreografii coś takiego! - zawołał Harry chwytając swoją koszulkę i machając nią nad głową zaczął biegać po scenie.
- Harry! - upomniał go Paul, ale on nie słuchał dalej tańcząc swój taniec - Harry, proszę cię...
- Albo moglibyśmy synchronicznie zatańczyć macarenę na refrenie She's Not Afraid - zaproponował ze śmiechem Louis - To było by powalające.
- Chłopaki wracamy do roboty, chyba, że chcecie tu siedzieć do wieczora! - krzyknął na nich choreograf, a oni w końcu wrócili na swoje miejsca. Kiedy przećwiczyli zaplanowane pięć piosenek poszliśmy do baru, który znajdował się w tym samym budynku. Harry namówił mnie na porcję frytek dla nas na spółkę a oprócz tego zamówiłam sobie zupę, a chłopaki wzięli coś w stylu hamburgerów. Pod czas jedzenia omawialiśmy wygląda tańca każdego z nich i jak śmiesznie wyglądali w niektórych momentach.
- Liam tańczy jak tyranozaur - oznajmił Niall szczerząc się do siedzącego na przeciwko niego Payne.
- Dzięki - prychnął i chwycił jedną z papierowych serwetek, zmiął i rzucił w Horana. Ten oczywiście musiał mu oddać i już chwilę później wszyscy, łącznie ze mną, nalewaliśmy się na papierowe chusteczki. Kelnerka w barze podeszła do nas i z kwaśną miną oznajmiła, że sami będziemy po sobie sprzątać i że mamy być ciszej. Szybko pozbieraliśmy papierowe kulki z podłogi i stołu, a potem dalej jedliśmy. Kiedy skończyliśmy posiedzieliśmy jeszcze chwilę przy stoliku rozmawiając bo chłopaki narzekali, że jak teraz wrócimy to Paul od razu zacznie z nimi ćwiczenia. Mimo, że bar był tylko dla gości studia do którego nie miało wstępu dużo osób to w pewnej chwili zobaczyłam wchodzące siedem dziewczyn w moim wieku. Tyle, że one były o wiele ładniejsze ode mnie, miały perfekcyjny makijaż i idealnie dobrane ubrania. Szepcząc coś do siebie i chichocząc cicho podeszły do naszego stolika i poprosiły chłopaków o autografy. Jedna z nich wyciągnęła mały zeszycik w którym podpisał się każdy z chłopaków.
- Harry! Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? - spytała jedna z nich - smukła blondynka z dużymi cyckami i sporej wielkości dupą. Zatrzepotała długimi rzęsami i uśmiechnęła się słodko. Nie wiedzieć czemu, ale poczułam się zazdrosna. Hazza przecież był tylko moim przyjacielem i chodziło tylko o zdjęcie, ale i tak czułam się dziwnie.
- Jasne - zgodził się odwzajemniając uśmiech i obejmując ją do zdjęcia. Dziewczyna zaśmiała się, a kiedy już jej koleżanka pstryknęła jej zdjęcie pocałowała Stylesa w policzek. Harry z powrotem usiadł, a blondynka spojrzała na mnie krytycznym spojrzeniem.
- Czy to dziewczyna, któregoś z was? - spytała jakbym była przedmiotem.
- Nie - odparłam szybko - Ja tylko z nimi pracuję.
- To dobrze, już się bałam! - zaśmiała się wrednie - Bo w końcu takie przystojniaki zasługują na kogoś lepszego niż TO.
Wypowiadając ostatnie słowo wskazała na mnie palcem, a ja poczułam, że palą mnie policzki, a co jeszcze gorsze do oczu cisną się łzy. Zawsze byłam nieśmiała i teraz też pożałowałam, że nie mam na tyle odwagi, żeby powiedzieć jej co o niej myślę. Zamiast na nią nawrzeszczeć ja z trudem powstrzymywałam się przed płaczem. Czasami naprawdę jestem żałosna...
- Odczep się od niej - warknął Harry rzucając dziewczynie wściekłe spojrzenie, a jego miły uśmiech natychmiastowo znikł.
- Ojej - pisnęła blondynka - Chyba uderzyłam w czuły punkt. To na razie chłopcy!
Odwróciła się na pięcie i w towarzystwie swoich przyjaciółek wyszły z baru.
- Świnia - prychnął Loui odprowadzając dziewczyny wzrokiem.
- Dobrze się czujesz? - spytał Harry troskliwie, obejmując mnie ramieniem.
- Tak, tylko jestem wściekła - westchnęłam mrugając, żeby zatrzymać łzy.
- Gdzie wy się podziewacie? - spytał zdenerwowany Paul jak z pod ziemi wyrastając przed nami - Ja naprawdę nie chcę spędzić tutaj reszty mojego życia.
- Spokojnie - zaśmiał się Zayn - Już idziemy.
Kiedy szliśmy do sali Hazza ciągle obejmował mnie ramieniem, a ja czułam się zupełnie wyjątkowa.
- Dasz sobie radę? - szepną do mnie bo chłopaki już ustawiali się na miejscach - Czy mam tu z tobą zostać?
- Żartujesz? - spytałam nie wierząc, że chciał by zostać ze mną i mnie pocieszać tylko dla tego, że jakaś dziewczyna była dla mnie nie miła - Idź, bo Paul wyjdzie z siebie.
Curly podbiegł do reszty i zaczęli przerabianie kolejnej piosenki. Podeszłam trochę bliżej i stałam obserwując chłopaków. I chodź starałam się skupić na całości, mój wzrok ciągle wędrował w stronę Stylesa. Uświadomiłam sobie, że zakochałam się w nim po uszy i kiedy wrócimy z trasy będzie mi bardzo trudno żyć tak, jak przed poznaniem chłopaków.
No i kolejny rozdział :) Proszę o komentarze i polecenie bloga!
Obudziło mnie lekkie i przyjemne łaskotanie w szyję. Tworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że leżę przytulona od tyłu przez Harrego. Jego ręce obejmowały mnie za brzuch, a oddech łaskotał w szyję gdyż jego głowa leżała tuż za moją. Spróbowałam delikatnie wydostać się z jego objęć, tak, żeby go nie obudzić. Jego uścisk był jednak bardzo mocny i nie dałam rady.
- Harry - szepnęłam i z bijącym sercem odczekałam chwilę, a kiedy się nie obudził spróbowałam głośniej.
- Harry! Puść mnie - prawie krzyknęłam bo poprzednia próba też nie poskutkowała. Usłyszałam za sobą cichy śmiech co oznaczało, że chłopak wreszcie się obudził.
- Ale mnie jest tak dobrze - oznajmił.
- Weź przestań! - warknęłam - Nawet nie jestem twoją dziewczyną!
- Nooo dobra - z ociąganiem zwolnił uścisk więc mogłam się trochę od niego odsunąć i odwrócić się do niego twarzą.
- To co? - spytałam starając się nie zwracać uwagi na to, że spałam w objęciach Harrego Stylesa - Wstajemy?
- Niech ci będzie... - westchnął - Chociaż bardzo mi się nie chce.
Podniosłam się i ściągnęłam kołdrę z siebie i Hazzy.
- Zimno! - zaprotestował podciągając materiał pod brodę i zamykając oczy.
- Ty leniu - zaśmiałam się znów zdejmując z niego nakrycie i spychając go z łóżka.
- Ała! To bolało! - zawołał podnosząc się z podłogi - Ta zniewaga krwi wymaga!
Wskoczył na łóżko i zaczął mnie łaskotać.
- Przestań! - zawyłam śmiejąc się - Zostaw mnie! Przepraszam...
- Ułaskawię cię, ale ostrzegam nie rób tak więcej - powiedział tonem władcy. Oboje w końcu wstaliśmy i poszliśmy do łazienek. Kiedy doprowadziłam się do porządku wkładając obcisłe dżinsy i bluzkę z napisem "I <3 1D". Zastanawiałam się jaka będzie reakcja chłopaków, ale przypuszczałam, że raczej ich to nie będzie przejmowało. Na t-shirt założyłam rozpinaną bluzę z kapturem, włosy związałam w wysoki kucyk oraz zrobiłam lekki makijaż. Poszłam do pokoju Harrego odłożyć piżamę i zbiegłam na dół gdzie chłopaki robili jajecznicę i tosty.
- Mmmm... Jak pachnie! - zawołałam wchodząc do kuchni i witając wszystkich uśmiechem.
- To będzie jajecznica a'la Liam - zaśmiał się Payne z dumą - Ale nie wiem czy wyjdzie dobra... O masz fajną bluzkę!
- Dzięki, a jajecznica z pewnością będzie pyszna - stwierdziłam zaglądając do patelni, a kiedy się dosunęłam robiąc miejsce "kucharzowi" spytałam - Harry mi mówił, że dzisiaj Paul przyjedzie po nas i pojedziemy, albo pojedziecie zależy od tego czy weźmiecie mnie ze sobą na salę gdzie przećwiczycie układ i choreografię z dokładnym planem scen na których wystąpimy.
- Paul powinien być koło 13:00 więc pewnie zjemy coś w przerwie pod czas próby - wyjaśnił Niall z uśmiechem.
- I oczywiście weźmiemy cię ze sobą - zapewnił Zayn - Edd, Jacob i Dan też będą z tego co wiem, ale tylko na części próby.
- Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak wyglądają takie próby - wyznałam podekscytowana.
- Emmm... - zaczął niepewnie Lou - Możesz być w szoku, tak tylko ostrzegam.
- Czemu? - spytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Zobaczysz - zapewnił z tajemniczym uśmieszkiem. Po chwili w kuchni pojawił się Harry i wszyscy zaczęliśmy jeść.
- Chłopaki mam pytanie - oznajmiłam kiedy już zjadłam i czekałam, aż oni skończą - Byłam na jednym waszym koncercie, to właśnie wtedy kupiłam sobie tą koszulkę, którą teraz mam na sobie i jak tak na was patrzyłam to nie wyglądaliście jakbyście mieli jakąś specjalnie ułożoną choreografię.
- Bo tylko w niektórych momentach musimy trzymać się ustalonych kroków tanecznych. Ale gdybyśmy przez cały występ tańczyli to było by bez sensu. Nie chcemy być jak większość boysbandów. Dlatego nasz choreograf nadaje nam tylko parę układów, a w większości robimy co chcemy - wytłumaczył Zayn z uśmiechem.
- To super - przyznałam - I jeśli mam być szczera to właśnie tak wyglądacie najlepiej. Te elementy tańca synchronicznego są super, ale z dodatkami waszych wygłupów i głupich pomysłów to jest totalny odlot!
- Fajnie, że ci się podoba - zaśmiał się Hazza - Szkoda tylko, że przez całą trasę będziesz nas oglądała od boku, albo z tyłu.
- No co ty! - zawołał Loui - My od każdej strony wyglądamy sexy więc Nati nie ma co żałować.
- Racja - zgodził się Curly puszczając do mnie oczko.
- Myślę, że powinniśmy się zbierać - westchnął Liam sprzątając ze stołu - Paul niedługo będzie, a jak go znam to pewnie będzie chciał żebyśmy od razu jechali.
Pomogliśmy mu po czym każdy poszedł ostatecznie się przygotować. Właśnie kiedy schodziłam na dół usłyszałam odgłos otwieranych drzwi. Przez chwilę zobaczyłam przed oczami obraz z mojego snu, ale szybko odpędziłam złe myśli od siebie. Było jasno i nie miałam się czego bać. Zeszłam na korytarz i tak jak się spodziewałam zobaczyłam "niańkę" 1D uśmiechającego się do mnie przyjaźnie.
- Dzień dobry - przywitałam się grzecznie - Jestem...
- Harry mi dużo o tobie opowiadał, jestem Paul Higgins, ale mów mi przez "ty" - przerwał mi ze śmiechem.
- Na prawdę? - upewniłam się zaskoczona.
- Tak, oczywiście. Mówił, że świetnie grasz na perkusji. Już nie mogę się doczekać kiedy usłyszę jak grasz razem z chłopakami - powiedział - Dobrze im zrobi dziewczyna w trasie. Może będą bardziej ogarnięci.
- Nie wydaje mi się - zaśmiałam się kręcąc głową z powątpiewaniem.
- Zbierać się! - wrzasnął Paul w stronę schodów, a jego twarz na chwilę przybrała srogi wyraz twarzy. Ja jednak zdążyłam już się przekonać, że jest on wesołym człowiekiem i tak na prawdę nie jest zły, że chłopaki długo się zbierają. Najpierw rozległo się głośnie tupanie, a potem obok nas zjawili się wszyscy członkowie zespołu.
- No wreszcie - ochroniarz przez chwilę wyglądał groźnie, ale zaraz potem się roześmiał - Chodźcie bo jak się spóźnimy to Paul będzie na was zły.
Szybko wyszliśmy z domu i wpakowaliśmy się do wozu Paula H.
- Wiecie, że na trasę Paul przygotował dla nas nową choreografię? - spytał Liam ze śmiechem.
- Taaaa... I on chce żebyśmy się tego nauczyli w cztery dni? - spytał zaskoczony Lou.
- I tak pewnie nie będzie dużo do nauki więc nie narzekaj - mruknął Zayn patrząc na widoki za oknem.
- Ktoś chyba ma zły humor - zaśmiałam się udając naburmuszoną minę Malika.
- Nienawidzę tańczyć - warknął i westchnął kręcąc głową jakby nie mógł uwierzyć, że za chwilę i tak będzie musiał wykonywać polecenia choreografa.
- Nie jesteś jedyny - zapewnił go Liam - Bo w końcu żaden z nas nie tańczy dobrze.
- Nadrabiacie głosem - zauważyłam - I jakoś nikomu nie przeszkadza to, że nie jesteście dobrymi tancerzami.
- A ty? - spytał mnie Harry - Umiesz tańczyć.
- Trochę - przyznałam uśmiechając się nieśmiało - Kiedyś brałam lekcje tańca nowoczesnego.
- Pokarzesz nam jak już dojedziemy - zapowiedział Curly.
- Robimy próby waszego tańca i poruszania się na scenie więc raczej nie będę pokazywać wam jak tańczę - zaśmiałam się.
- Na pewno będziesz miała okazję - zapewnił Loui.
- Nawet nie wiesz co oni wyrabiają na takich próbach - westchnął Paul z uśmiechem po czym skręcił gwałtownie w jedną z ulic tak, że poleciałam na Harrego.
- Przepraszam - szepnęłam szybko się odsuwając.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się uroczo i zaczął zbierać swoje rzeczy bo już wjeżdżaliśmy na parking przed wielkim budynkiem. Kiedy znaleźliśmy się w środku Paul poprowadził nas do wielkiej, obszernej sali po której krzątało się kilka osób. Na podłodze w paru miejscach przyklejone były krzyżyki, albo inne wzory z czarnej taśmy klejącej.
- Cześć chłopaki! - zawołał jakiś mężczyzna podchodząc do nas w towarzystwie dwóch innych mężczyzn.
- Poznaj Natalię - przedstawił mnie Harry szczerząc się w zabawnym uśmiechu.
- Cześć - przywitał się wesoło - Ty jesteś ich perkusistką tak?
- Tak jest - potwierdziłam.
- Musisz mieć mocne ręce - zaśmiał się - A umiesz tańczyć? Ja jak pewnie się domyślasz jestem choreografem One Direction chodź mam dość mały wkład w tym jak wyjdą na scenie, dużo improwizują i mają dużo własnych pomysłów.
- Kiedyś uczyłam się tańczyć i chłopaki nalegają żebym im to pokazała - oznajmiłam.
- Oczywiście będziesz mogła - zgodził się po czym klasnął w dłonie - Dobra zabieramy się do roboty! Ty, Nati, możesz sobie na razie gdzieś usiąść, ale pewnie potem będziesz mi potrzebna.
- Wszyscy pozbyliśmy się butów i kurtek, a chłopaki będąc w t-shirtach i spodniach od dresu w których przyjechali poszli za Paulem choreografem na ustalone miejsca. Ja natomiast stanęłam sobie nieco z boku obserwując z zainteresowaniem jak choreograf pokazuje im gdzie mają stanąć na początku. Usłyszałam piosenkę, którą puścił jeden z pomocników Paula i jeżeli się nie mylę była to Nobody Compares. Chłopaki zaczęli "tańczyć" chodząc po scenie i wykonując różne ruchy, a choreograf wykrzykiwał do nich różne uwagi. Co chwilę słyszałam śmiech któregoś z nich bo tak na prawdę ten ich taniec z podkładem ich własnej piosenki był tylko wygłupami.
- Stop! - zawołał Paul, a pomocnik wyłączył nagranie - Niall nie możesz tak machać rękami pamiętaj, że w jednej z nich trzymasz mikrofon.
- Ale to jest mój nowy styl tańca! - zawołał oburzony chłopak - Widzicie to jest mały kurczak.
Zaczął wymachiwać rękami i ruszać zabawnie głową do przodu i do tyłu.
- Jeśli napiszesz piosenkę o kurze to pozwolę ci tak tańczyć - zaśmiał się mężczyzna - Pomyśl o słowach piosenki. Twoje ruchy nie muszą specjalnie niczego wyrażać, ale powinny pasować.
- Pamiętacie jak Lou śpiewał na koncercie przy piosence Change My Mind o tym, że jedzie do KFC? - zaśmiał się Liam.
- Tak - zgodził się Horan - Wtedy mógłbym to zatańczyć!
- Skoro już robimy bekę to na całego, nie? - Harry parsknął śmiechem - Albo pamiętacie Little Things specjalnie dla Louisa?
- Wszystkie możliwe słowa zamienialiście na moje imię - przypomniał sobie Tommo.
- Wracajcie na miejsca i ćwiczymy od początku - przerwał im Paul, a oni wrócili do wcześniejszych pozycji. W jako takim skupieniu przećwiczyli kolejne trzy piosenki, ale potem znów zaczęli gadać, albo się wygłupiać wymyślając różne zabawne tańce.
- Chodź tutaj Nati! - zawołał do mnie Paul, a ja szybko do niego podbiegłam - Będziesz mi potrzebna. Musisz mi powiedzieć co zmieniłabyś w refrenie C'mon C'mon. Potrzebuję opinii dziewczyny. Chłopaki dajecie jeszcze raz!
Kiedy przyszedł czas refrenu, a chłopaki mieli znaleźć się na środku sceny dokładniej przyglądałam się całej kompozycji. Oni po prostu podeszli do przodu ustawiając się w linii, a przydało by się coś więcej. Pomocnik Paula wyłączył muzykę, a ja przeanalizowałam w głowie wszystkie możliwe sposoby na to alby w ciekawy sposób cała piątka znalazła się z przodu sceny.
- Więc tak - zaczęłam trochę niepewnie - Przed tym zejściem do refrenu jesteście ustawieni tak, że moglibyście zamiast przejść do linii prostej w takiej samej kolejności powinniście się przepleść. Chodzi mi o to, że przed refrenem stoicie mniej więcej tak: Liam, Zayn, Niall, Harry, Loui. Tak więc kiedy schodzicie się na refren powinniście stanąć odwrotnie czyli: Lou, Hazza, Niall, Malik i Li. Co w na to?
- Dobry pomysł - pochwalił Paul - To teraz robimy tak jak poradziła Natalia.
- Nie mam siły - zaprotestował Niall przewracając się na ziemię i zamykając oczy.
- Właśnie. Potrzebujemy przerwy - poparł go Harry i stwierdził, że mu gorąco, a w tym samym momencie ściągną t-shirt, który miał na sobie ukazując klatę. Speszona spuściłam wzrok, zaraz jednak znów go podniosłam nie dając po sobie poznać, że zrobiło to na mnie jakiekolwiek wrażenie. Musiałam się zaczerwienić bo Hazza uśmiechnął się nieco tryumfalnie i zaśmiał się cicho.
- Niech wam będzie - westchnął w końcu Paul - Macie piętnaście minut przerwy.
Chłopaki chwycili po butelce z wodą, a kiedy się napili zaczęliśmy rozmawiać o tym ile próba jeszcze zajmie, co zamówimy na obiad i że Dana, Jacoba i Edda ostatecznie nie będzie, ale to ich strata, że nie widzieli jak chłopaki tańczą.
- To teraz możesz nam pokazać co ty potrafisz - zaśmiał się Harry podchodząc do mnie.
- Jasne - zgodziłam się starając się patrzeć mu w twarz, a nie na jego liczne tatuaże.
- Jaką chcesz piosenkę? - spytał Liam podchodząc do odtwarzacza.
- Hmmm... - zastanowiłam się - Myślę, że Loved You First będzie okay.
Usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki, a potem wczuwając się w rytm poczekałam do refrenu. Kiedy usłyszałam głos całej piątki zaczęłam tańczyć. Nie wiem czy mój taniec miał jakikolwiek sens, ale kiedy piosenka się skończyła wykorzystałam wszystkie znane mi ruchy lub przejścia i ani razu się nie zawahałam.
- Całkiem nieźle, jak na improwizację - pochwalił mnie Paul, który też mi się przyglądał.
- Było super! - zawołał Harry wyciągając rękę i przybijając mi piątkę.
- Dzięki. Wy też byście tak tańczyli na moim miejscu - zapewniłam ich skromnie.
- Koniec przerwy - oznajmił surowo Paul - Wracamy do pracy.
- A kiedy zjemy obiad? - jęknął znudzony Niall ustawiając się na miejscu.
- Jeszcze pięć piosenek i będziecie mogli iść na obiad. Wtedy zostanie nam jeszcze paręnaście utworów i koniec na dziś - oznajmił optymistycznie choreograf, ale ich chyba nie zachwyciła taka perspektywa. Ja chyba też bym nie wytrzymywała na ich miejscu.
- Włączmy do choreografii coś takiego! - zawołał Harry chwytając swoją koszulkę i machając nią nad głową zaczął biegać po scenie.
- Harry! - upomniał go Paul, ale on nie słuchał dalej tańcząc swój taniec - Harry, proszę cię...
- Albo moglibyśmy synchronicznie zatańczyć macarenę na refrenie She's Not Afraid - zaproponował ze śmiechem Louis - To było by powalające.
- Chłopaki wracamy do roboty, chyba, że chcecie tu siedzieć do wieczora! - krzyknął na nich choreograf, a oni w końcu wrócili na swoje miejsca. Kiedy przećwiczyli zaplanowane pięć piosenek poszliśmy do baru, który znajdował się w tym samym budynku. Harry namówił mnie na porcję frytek dla nas na spółkę a oprócz tego zamówiłam sobie zupę, a chłopaki wzięli coś w stylu hamburgerów. Pod czas jedzenia omawialiśmy wygląda tańca każdego z nich i jak śmiesznie wyglądali w niektórych momentach.
- Liam tańczy jak tyranozaur - oznajmił Niall szczerząc się do siedzącego na przeciwko niego Payne.
- Dzięki - prychnął i chwycił jedną z papierowych serwetek, zmiął i rzucił w Horana. Ten oczywiście musiał mu oddać i już chwilę później wszyscy, łącznie ze mną, nalewaliśmy się na papierowe chusteczki. Kelnerka w barze podeszła do nas i z kwaśną miną oznajmiła, że sami będziemy po sobie sprzątać i że mamy być ciszej. Szybko pozbieraliśmy papierowe kulki z podłogi i stołu, a potem dalej jedliśmy. Kiedy skończyliśmy posiedzieliśmy jeszcze chwilę przy stoliku rozmawiając bo chłopaki narzekali, że jak teraz wrócimy to Paul od razu zacznie z nimi ćwiczenia. Mimo, że bar był tylko dla gości studia do którego nie miało wstępu dużo osób to w pewnej chwili zobaczyłam wchodzące siedem dziewczyn w moim wieku. Tyle, że one były o wiele ładniejsze ode mnie, miały perfekcyjny makijaż i idealnie dobrane ubrania. Szepcząc coś do siebie i chichocząc cicho podeszły do naszego stolika i poprosiły chłopaków o autografy. Jedna z nich wyciągnęła mały zeszycik w którym podpisał się każdy z chłopaków.
- Harry! Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? - spytała jedna z nich - smukła blondynka z dużymi cyckami i sporej wielkości dupą. Zatrzepotała długimi rzęsami i uśmiechnęła się słodko. Nie wiedzieć czemu, ale poczułam się zazdrosna. Hazza przecież był tylko moim przyjacielem i chodziło tylko o zdjęcie, ale i tak czułam się dziwnie.
- Jasne - zgodził się odwzajemniając uśmiech i obejmując ją do zdjęcia. Dziewczyna zaśmiała się, a kiedy już jej koleżanka pstryknęła jej zdjęcie pocałowała Stylesa w policzek. Harry z powrotem usiadł, a blondynka spojrzała na mnie krytycznym spojrzeniem.
- Czy to dziewczyna, któregoś z was? - spytała jakbym była przedmiotem.
- Nie - odparłam szybko - Ja tylko z nimi pracuję.
- To dobrze, już się bałam! - zaśmiała się wrednie - Bo w końcu takie przystojniaki zasługują na kogoś lepszego niż TO.
Wypowiadając ostatnie słowo wskazała na mnie palcem, a ja poczułam, że palą mnie policzki, a co jeszcze gorsze do oczu cisną się łzy. Zawsze byłam nieśmiała i teraz też pożałowałam, że nie mam na tyle odwagi, żeby powiedzieć jej co o niej myślę. Zamiast na nią nawrzeszczeć ja z trudem powstrzymywałam się przed płaczem. Czasami naprawdę jestem żałosna...
- Odczep się od niej - warknął Harry rzucając dziewczynie wściekłe spojrzenie, a jego miły uśmiech natychmiastowo znikł.
- Ojej - pisnęła blondynka - Chyba uderzyłam w czuły punkt. To na razie chłopcy!
Odwróciła się na pięcie i w towarzystwie swoich przyjaciółek wyszły z baru.
- Świnia - prychnął Loui odprowadzając dziewczyny wzrokiem.
- Dobrze się czujesz? - spytał Harry troskliwie, obejmując mnie ramieniem.
- Tak, tylko jestem wściekła - westchnęłam mrugając, żeby zatrzymać łzy.
- Gdzie wy się podziewacie? - spytał zdenerwowany Paul jak z pod ziemi wyrastając przed nami - Ja naprawdę nie chcę spędzić tutaj reszty mojego życia.
- Spokojnie - zaśmiał się Zayn - Już idziemy.
Kiedy szliśmy do sali Hazza ciągle obejmował mnie ramieniem, a ja czułam się zupełnie wyjątkowa.
- Dasz sobie radę? - szepną do mnie bo chłopaki już ustawiali się na miejscach - Czy mam tu z tobą zostać?
- Żartujesz? - spytałam nie wierząc, że chciał by zostać ze mną i mnie pocieszać tylko dla tego, że jakaś dziewczyna była dla mnie nie miła - Idź, bo Paul wyjdzie z siebie.
Curly podbiegł do reszty i zaczęli przerabianie kolejnej piosenki. Podeszłam trochę bliżej i stałam obserwując chłopaków. I chodź starałam się skupić na całości, mój wzrok ciągle wędrował w stronę Stylesa. Uświadomiłam sobie, że zakochałam się w nim po uszy i kiedy wrócimy z trasy będzie mi bardzo trudno żyć tak, jak przed poznaniem chłopaków.
No i kolejny rozdział :) Proszę o komentarze i polecenie bloga!
niedziela, 11 stycznia 2015
Rozdział 4.
*Natalia*
Siedziała na łóżku w pokoju Harrego obejmując ramionami kolana i wpatrując się w krajobraz za oknem.
- Mam nadzieję, że nie obraziłaś się na serio bo jestem kiepski w pocieszaniu dziewczyn - usłyszałam głos za sobą, a kiedy się odwróciłam oczywiście zobaczyłam Stylesa.
- Trochę jestem zła - przyznałam z westchnieniem, a chłopak usiadł obok mnie - Chciałam na Nicku zrobić dobre wrażenie...
- I tak zrobiłaś - zapewnił mnie - Z resztą Nick i tak tylko się droczył.
- Może... - przyznałam - Już chyba nie jestem zła.
- To dobrze - zaśmiał się i zupełnie nagle, bez żadnego ostrzeżenia przytulił mnie. Całe moje ciało przeszedł dreszcz emocji i poczułam się tak... Wyjątkowo. On jednak szybko się odsunął.
- Zaczynam być głodny - stwierdził beztrosko - Idziemy pogonić tych leni do pracy?
- Dobra - zgodziłam się ciągle jeszcze oszołomiona. Oboje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy na dół. Kiedy weszliśmy do salonu zobaczyłam resztę zespołu skaczących po kanapie i fotelach i obrzucających się... Papierem toaletowym...?
- Harry broń się! - zawołał Loui rzucając w chłopaka jedną z rolek. Ten szybko podbiegł do niego ze swoją "bronią" i zaczął w niego rzucać osobnymi płatkami papieru. Na środku dywanu stał Niall z gitarą drąc się:
"I want you to rock me, rock me, rock me yeah!"
Potem dołączył do niego Zayn wybijając też rytm o stolik obok kanapy.
- Będziesz tak stała? - zaśmiał się Liam rzucając mi jedną z rolek - Chodź!
Uśmiechnęłam się i ruszyłam na nich rzucając papierem gdzie popadnie. Zdałam sobie sprawę, że kiedy się tak z nimi wygłupiam jestem totalnie rozluźniona i bardzo mi z tym dobrze. Po chwili zawarłam sojusz z Hazzą i razem walczyliśmy z siłami zła czyli resztą chłopaków. W całym pomieszczeniu zalegał papier toaletowy, a ja wolałam nie myśleć jak będzie wyglądało sprzątanie. Oddałam się jednak walce nie myśląc o konsekwencjach bo liczyła się tylko ta chwila. Wskoczyłam na kanapę i stamtąd rozpoczęłam ostrzał. Do mojej fortecy szybko wkradł się Tommo, który zdążył już połączyć siły z Zaynem i pociągnął mnie za rękę tak, że runęłam jak długa na kanapę potem do akcji przystąpił ten drugi i zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać i próbowałam go odepchnąć albo kopnąć, ale nie mogłam.
- Łamię sojusz! - zawołał wesoło Harry po czym jedną ręką przytrzymał moje nogi żebym przestała wierzgać, a drugą również mnie łaskotał w brzuch.
- Ty zdrajco! - zawołałam przez śmiech i dodałam czując, że ze śmiechu brakuje mi powietrza - Przestańcie bo umrę!
- Coś nas to nie bardzo przejmuje - przyznał Niall przyglądając się mi z bezlitosnym uśmiechem.
- Ej! - zawyłam - Kto będzie wam grał na perkusji?!
- Nooo, to jest argument - przyznał powoli Styles - Może cię zostawimy. Co ty na to Zayn? Już mnie trochę boli ręka. Ona strasznie kopie...
- Niech będzie - zgodził się Malik odsuwając się - Ale pamiętaj Nati, że jeśli będziesz niegrzeczna spotka cię sroga kara!
- Jasne - jęknęłam biorąc głęboki oddech i starając się powstrzymać śmiech. Hazza też mnie puścił więc podniosłam się i rozglądnęłam dookoła.
- No to teraz sprzątamy - zarządziłam z uśmiechem.
- Cooo? - jęknęli.
- Ty chyba żartujesz! - zawołał Liam opadając na fotel - Ja nie sprzątam.
- Wy sobie sprzątajcie, a ja wykombinuję coś na kolację - stwierdził Harry opuszczając miejsce zbrodni i wchodząc do kuchni. Louis i Niall tylko popatrzyli na mnie niechętnie i bez słowa zaczęli zbierać papier z podłogi. Ja chwyciłam za miotłę i już chwilę później w salonie panował jako taki porządek.
- I co? - spytałam odkładając miotłę na miejsce - Takie trudne?
- Noooo - westchnął Lou udając wykończonego i siadając na kanapie.
- Pójdę pomóc Stylesowi przy kolacji - oznajmiłam i weszłam do kuchni gdzie Harry pogwizdując wyjmował składniki - Co robisz? - spytałam przyglądając się mu ciekawie.
- To będzie niespodzianka - oznajmił uśmiechając się tajemniczo.
- Czyli nie mogę ci pomóc? - upewniłam się.
- Nie. Nie ma takiej opcji - pokręcił głową.
- Jesteś pewien?
- Tak - zaśmiał się po czym dodał udając złość - Wynocha z mojej kuchni!
Szubko uciekłam z chichotem zamykając za sobą drzwi. W salonie Tommo i Niall robili tweetcama, a Liam i Zayn zniknęli w swoich pokojach. Przeszłam tak żeby nie znaleźć się w zasięgu kamery, usiadłam na fotelu i wyciągnęłam telefon. Napisałam do Kami, że wszystko ze mną w porządku i już miałam dzwonić do mamy kiedy usłyszałam, że chłopaki mówią o mnie.
- ...to nasza nowa perkusistka i właśnie okupuje swój telefon komórkowy - przedstawił mnie Niall, a ja zdałam sobie sprawę, że odwrócili laptopa tak żeby fani mnie widzieli. Ukrywając zmieszanie pomachałam do kamery i usiadłam obok chłopaków tak, że teraz cała trójka była w kadrze.
- Nati pojedzie z nami w trasę - oznajmił Louis szczerząc się do ekranu. Zaraz pojawiły się pytania czy jestem dziewczyną któregoś z nich i kiedy się poznaliśmy. Chłopaki szybko odpowiedzieli, że nie jesteśmy razem, a ja opowiedziałam jak się poznaliśmy i przyznałam, że mam prawdziwe szczęście. Potem fanki zaczęły zadawać pytania dotyczące tylko i wyłącznie zespołu więc wymknęłam się zajmując moje poprzednie miejsce. Tym razem dali mi spokój i dość szybko skończyli żegnając się z fanami.
- Mogliście mnie uprzedzić - jęknęłam z lekkim wyrzutem kiedy odstawili laptopa.
- Nie - zaprzeczył Niall - Właśnie na tym polega tweetcam z zaskoczenia! Z resztą wypadłaś dobrze więc nie masz się co czepiać.
Już miałam coś odpowiedzieć kiedy z kuchni wyszedł Harry niosąc wielki garnek w którym zauważyłam spaghetti i miskę z sałatką. Postawił jedzenie na stole i poszedł zawołać Liama i Malika na kolację. My poszliśmy do kuchni po coś do picia i przy okazji nakryliśmy stół. Kiedy chłopaki zeszli do jadalni zaczęliśmy jeść. Niall i Lou opowiedzieli reszcie jak wkręcili mnie w ich tweetcama i jak teraz z pewnością większość fanek, które to widziały są bardzo zazdrosne.
- Dobrze, że jestem tu z wami - przyznał Zayn usiłując przybrać poważny ton głosu - Bo gdyby mnie tu nie było to z pewnością był bym waszym wielkim fanem i umierał bym z zazdrości o Nati.
- My też cię kochamy - zapewnił Harry przytulając go ze śmiechem.
- Gdyby w One Direction nie było Zayna, to w tedy w ogóle nie było by One Direction - stwierdziłam - Bez któregokolwiek z was zespół pewnie by nie powstał.
- Zgadzam się - pokiwał głową Liam i udał, że ociera łzę z oka - To takie wzruszające...
- Uważaj bo się popłaczę - zaśmiałam się nabierając sobie dokładkę pysznego spaghetti, które zrobił Curly.
- Co robimy po kolacji? - spytał ciekawie Niall.
- Może oglądniemy horror - zaproponował Hazza.
- Eeee... No nie wiem - jęknęłam - Jeszcze nigdy nie widziałam horroru.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - przekonywał.
- Zobaczysz będzie fajnie! - zawołał optymistycznie Lou nakładając sobie sałatkę.
- No dobra - zgodziłam się. Kiedy skończyliśmy pozbierałam talerze i zaniosłam do kuchni. Szybko je umyłam, a kiedy wróciłam do chłopaków oni wybrali już film.
- Wiecie co - zaczęłam - Ja chyba pójdę najpierw się umyć i przebrać w piżamę bo potem będę się bała zostać sama w toalecie.
- Zawsze masz Harrego - zarechotał Zayn.
- Ale w sumie to dobry pomysł możemy oglądnąć film w piżamach - przyznał Daddy i skończyło się tym, że wszyscy wylądowaliśmy na górze. Kiedy już wszyscy byliśmy w piżamach czyli w moim przypadku znów bluzka Harrego bo uznał, że wyglądam w niej fajnie i powinnam w niej spać mimo, że mam już swoją piżamę. W szóstkę ścisnęliśmy się na kanapie, siedziałam pomiędzy Harrym, a Niallem. Chłopaki zgasili światło, tak, że w całym pokoju panowała ciemność i włączyli film. Z początku nie miałam się czego bać, ale kiedy film zaczął się rozkręcać już wiedziałam, że nie powinnam oglądać horrorów. Co chwilę dygotałam, a tak mniej więcej w połowie filmu z oczu ciekły mi łzy. Poczułam jak Harry pewnie słysząc, że płaczę objął mnie ramieniem.
- Chcesz iść na górę? - szepnął mi do ucha łaskocząc moją szyję ciepłym oddechem.
- Nie - odparłam cicho - Chcę oglądać dalej.
- Dobrze - zgodził się i zaczął uspokajająco gładzić mnie po plecach. Przysunęłam się bliżej niego, tak, że czułam ciepło jego ciała i oparłam głowę na jego ramieniu. Resztę filmu spędziłam wtulając się w Harrego przez co czułam się o wiele bezpieczniej. Kiedy film się skończył zapaliliśmy światło i wszyscy poszli do swoich pokoi.
- Już nigdy w życiu nie oglądnę horroru - stwierdziłam stanowczo, wskakując do łóżka.
- Nawet gdybym oglądał go z tobą? - zaśmiał się Harry kładąc się tuż obok mnie.
- Emmm... Może w tedy bym mogła - przyznałam uśmiechając się.
- No widzisz! - odwzajemnił uśmiech i dodał - A jeśli będziesz się w nocy bała to zawsze możesz mnie obudzić.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Za co? - spytał.
- No bo... We wszystkim mi pomagasz i jesteś taki miły - westchnęłam.
- Taki jestem jak mi na kimś zależy - wzruszył ramionami. Zastanowiłam się co ma na myśli mówiąc "jak mi na kimś zależy", ale postanowiłam go o to nie pytać.
- Dobranoc - mruknęłam podciągając kolana pod brodę i starając się nie myśleć o obrazach i scenach, które widziałam.
Śniło mi się, że jestem sama w domu. Pisałam coś na komputerze i nagle zgasło światło. Obraz na ekranie laptopa zamigotał, a po chwili zamiast tekstu pojawiły się na nim czerwone litery: Zaraz zginiesz! Poderwałam się z krzesła na którym siedziałam i z przerażeniem rozglądnęłam się dookoła. Zastygłam w bezruchu bo usłyszałam jakiś dźwięk. To było skrzypienie... Ktoś wchodził po schodach do mojego pokoju. Pomyślałam, że lepiej jest zginąć skacząc przez okno niż z ręki jakiegoś potwora więc podbiegłam do okna przez, które przeświecało słabe światło księżyca. Szarpałam, ale okno nie dało się otworzyć. Odwróciłam się bo w tym momencie drzwi do mojego pokoju z jękiem się otworzyły.
Obudziłam się oddychając ciężko. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Wydawało mi się, że z ciemnych kątów pokoju wypełzają różne stwory lub obrzydliwi ludzie i zbliżają się do mnie.
- Harry? - szepnęłam. Popatrzyłam na leżącego obok mnie chłopaka i potrząsnęłam jego ramieniem. Otworzył oczy, podniósł się i zapalił małą lampkę na stoliczku obok łóżka.
- Co się stało? - spytał ocierając zaspane oczy.
- Przepraszam, że cię budzę. Ale miałam straszny sen - wyjaśniłam jeszcze raz rozglądając się dookoła. Przerażające postacie zniknęły ale czułam się tak jakby się we mnie wpatrywały.
- Nie masz się czego bać - zapewnił mnie przysuwając się bliżej i przytulając mnie. Przez dłuższą chwilę trzymał mnie w objęciach, a potem odsunął się trochę.
- Lepiej ci? - spytał uśmiechając lekko.
- Tak - odparłam z wdzięcznością - Ale nie wiem czy dam radę teraz zasnąć.
- Lepiej by było żeby ci się udało bo jutro poznasz Paula Higgis ochroniarza i naszego choreografa, który również ma na imię Paul. Pojedziemy na salę gdzie będziemy ćwiczyć ustawienie na scenie. Paul ma dla nas układ wszystkich scen na których wystąpimy w trasie - powiedział.
- Fajnie - przyznałam - To może rzeczywiście spróbuję.
- Jak chcesz mogę ci zrobić herbatę - zaproponował - Jeśli miało by ci to jakoś pomóc.
- Na pewno wolałbyś spać - zauważyłam z uśmiechem patrząc na jego zmęczoną twarz.
- Wcale nie - odpowiedział - No dobra. Jeśli mam być szczery to wolę teraz posiedzieć z tobą żebyśmy oboje mogli spokojnie przespać do rana. Nie uśmiecha mi się bycie budzonym jeszcze raz.
- Jak się obudzę jeszcze raz to mogę cię nie budzić - zaproponowałam.
- To też zły pomysł - zaśmiał się - Idziemy zrobić tą herbatę?
- Dobra - zgodziłam się i ostrożnie wyszłam z łóżka wyciągnęłam z walizki bluzę, a kiedy ją założyłam wyszliśmy z pokoju Harrego zapalając światło po drodze zeszliśmy do kuchni. Usiadłam na blacie, a Hzza zagotował wodę w czajniku, wyciągną kubek i wrzucił do niego woreczek z fusami.
- Już za cztery dni wyjeżdżamy - zaśmiałam się - Gdzie najpierw zaśpiewacie?
- Nasza trasa odpędzie się tylko po Europie więc najpierw pojedziemy do Amsterdamu, potem do Berlina, Warszawy, Pragi, Wiednia, Paryża, a na koniec do Madrytu - wyjaśniał z uśmiechem i nalał wrzątku do kubka, a gotowy napój podał mi.
- Ale super! - zawołałam, ale nie za głośno żeby nie obudzić reszty - Jeszcze nigdy nie byłam w tylu miejscach na raz...
- Nie będziemy mieli dużo czasu na zwiedzanie, a z pewnością gdziekolwiek pójdziemy pojawią się tam tłumy fanek, ale zawsze będziesz mogła trochę pozwiedzać sama - zaproponował.
- Zwiedzanie bez was nie ma sensu - przyznałam.
- To będziemy zwiedzać razem - zarządził - Najwyżej będziemy się chować.
- To też może być zabawne - zaśmiałam się.
- Na dłuższą metę tłumy na każdym kroku są trochę męczące. Będąc w trasie mam czasami ochotę na chwilę przestać być sobą - westchnął - Ale bardzo kocham naszych fanów. Są najlepsi na świecie bo gdyby nie oni to nie było by nas.
- Fani też was strasznie kochają - stwierdziłam po czym dodałam czerwieniąc się trochę - I nawet wiem za co. Wcale się im nie dziwię.
- Tak? - spytał siadając obok mnie - No to za co nas kochają? Włączając w nich ciebie.
- Nie powiedziałam, że jestem waszą wielką fanką! - oburzyłam się.
- Ale powiedziałaś, że wiesz dlaczego nas kochają i się im nie dziwisz - podsunął - A to znaczy, że też nas kochasz.
- Niech ci będzie, ale zauważ, że gdybym była taką mega wielką fanką to już dawno wyciągnęłabym od was autografy - stwierdziłam i chciałam już wreszcie powiedzieć mu czemu są tak lubiani, ale on chwycił mnie za rękę i podciągnął rękaw mojej bluzy.
- Co robisz? - spytałam ze śmiechem, on jednak nie odpowiedział tylko chwycił czarny pisak leżący na blacie i napisał mi na ręce: Harry Styles <3.
- Teraz już masz mój autograf - zaśmiał się.
- Dziękuję - powiedziałam wpatrując się w serduszko na końcu.
- No więc, wielka fanko? - droczył się.
- Fani kochają was bo śpiewacie o tym co chcą usłyszeć, a czego nie mówi im nikt inny. Wasze piosenki pomagają im zapomnieć o zmartwieniach i motywują do dalszego zmagania się z rzeczywistością - powiedziałam - Jesteście jak promienie słońca w szare i ponure dni, a kiedy zakładają słuchawki na uszy i słyszą jedną z waszych piosenek na ich ustach mimowolnie pojawia się uśmiech.
- Wow - westchnął - Nawet o tym nie wiedziałem.
- Właśnie tak jest - zapewniłam z uśmiechem.
- Musisz dobrze znać takie uczucie skoro tak dobrze udało ci się je opisać - zauważył szczerząc się, a w jego głosie słychać było nutę tryumfu.
- No niech ci będzie! - warknęłam dopijając herbatę i odstawiając kubek do zlewu - To wracamy do łóżka?
- Jasne. Chodź - zgodził się i po zgaszeniu światła ruszyliśmy na górę.
- Dobranoc moja wielka fanko - zaśmiał się gasząc lampkę kiedy oboje leżeliśmy już w łóżku.
- Jestem fanką One Direction, a nie Harrego Stylesa - poprawiłam go.
- Tylko tak mówisz - droczył się i chodź nie mogłam dostrzec jego twarzy byłam pewna, że się uśmiecha - Przecież wszyscy mnie kochają!
- Ach i ta skromność - zakpiłam - Dobranoc.
I następny rozdział za nami :) Przypominam o poleceniu bloga bo coś słabo z wyświetleniami...
Pozdrawiam ;)
Siedziała na łóżku w pokoju Harrego obejmując ramionami kolana i wpatrując się w krajobraz za oknem.
- Mam nadzieję, że nie obraziłaś się na serio bo jestem kiepski w pocieszaniu dziewczyn - usłyszałam głos za sobą, a kiedy się odwróciłam oczywiście zobaczyłam Stylesa.
- Trochę jestem zła - przyznałam z westchnieniem, a chłopak usiadł obok mnie - Chciałam na Nicku zrobić dobre wrażenie...
- I tak zrobiłaś - zapewnił mnie - Z resztą Nick i tak tylko się droczył.
- Może... - przyznałam - Już chyba nie jestem zła.
- To dobrze - zaśmiał się i zupełnie nagle, bez żadnego ostrzeżenia przytulił mnie. Całe moje ciało przeszedł dreszcz emocji i poczułam się tak... Wyjątkowo. On jednak szybko się odsunął.
- Zaczynam być głodny - stwierdził beztrosko - Idziemy pogonić tych leni do pracy?
- Dobra - zgodziłam się ciągle jeszcze oszołomiona. Oboje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy na dół. Kiedy weszliśmy do salonu zobaczyłam resztę zespołu skaczących po kanapie i fotelach i obrzucających się... Papierem toaletowym...?
- Harry broń się! - zawołał Loui rzucając w chłopaka jedną z rolek. Ten szybko podbiegł do niego ze swoją "bronią" i zaczął w niego rzucać osobnymi płatkami papieru. Na środku dywanu stał Niall z gitarą drąc się:
"I want you to rock me, rock me, rock me yeah!"
Potem dołączył do niego Zayn wybijając też rytm o stolik obok kanapy.
- Będziesz tak stała? - zaśmiał się Liam rzucając mi jedną z rolek - Chodź!
Uśmiechnęłam się i ruszyłam na nich rzucając papierem gdzie popadnie. Zdałam sobie sprawę, że kiedy się tak z nimi wygłupiam jestem totalnie rozluźniona i bardzo mi z tym dobrze. Po chwili zawarłam sojusz z Hazzą i razem walczyliśmy z siłami zła czyli resztą chłopaków. W całym pomieszczeniu zalegał papier toaletowy, a ja wolałam nie myśleć jak będzie wyglądało sprzątanie. Oddałam się jednak walce nie myśląc o konsekwencjach bo liczyła się tylko ta chwila. Wskoczyłam na kanapę i stamtąd rozpoczęłam ostrzał. Do mojej fortecy szybko wkradł się Tommo, który zdążył już połączyć siły z Zaynem i pociągnął mnie za rękę tak, że runęłam jak długa na kanapę potem do akcji przystąpił ten drugi i zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać i próbowałam go odepchnąć albo kopnąć, ale nie mogłam.
- Łamię sojusz! - zawołał wesoło Harry po czym jedną ręką przytrzymał moje nogi żebym przestała wierzgać, a drugą również mnie łaskotał w brzuch.
- Ty zdrajco! - zawołałam przez śmiech i dodałam czując, że ze śmiechu brakuje mi powietrza - Przestańcie bo umrę!
- Coś nas to nie bardzo przejmuje - przyznał Niall przyglądając się mi z bezlitosnym uśmiechem.
- Ej! - zawyłam - Kto będzie wam grał na perkusji?!
- Nooo, to jest argument - przyznał powoli Styles - Może cię zostawimy. Co ty na to Zayn? Już mnie trochę boli ręka. Ona strasznie kopie...
- Niech będzie - zgodził się Malik odsuwając się - Ale pamiętaj Nati, że jeśli będziesz niegrzeczna spotka cię sroga kara!
- Jasne - jęknęłam biorąc głęboki oddech i starając się powstrzymać śmiech. Hazza też mnie puścił więc podniosłam się i rozglądnęłam dookoła.
- No to teraz sprzątamy - zarządziłam z uśmiechem.
- Cooo? - jęknęli.
- Ty chyba żartujesz! - zawołał Liam opadając na fotel - Ja nie sprzątam.
- Wy sobie sprzątajcie, a ja wykombinuję coś na kolację - stwierdził Harry opuszczając miejsce zbrodni i wchodząc do kuchni. Louis i Niall tylko popatrzyli na mnie niechętnie i bez słowa zaczęli zbierać papier z podłogi. Ja chwyciłam za miotłę i już chwilę później w salonie panował jako taki porządek.
- I co? - spytałam odkładając miotłę na miejsce - Takie trudne?
- Noooo - westchnął Lou udając wykończonego i siadając na kanapie.
- Pójdę pomóc Stylesowi przy kolacji - oznajmiłam i weszłam do kuchni gdzie Harry pogwizdując wyjmował składniki - Co robisz? - spytałam przyglądając się mu ciekawie.
- To będzie niespodzianka - oznajmił uśmiechając się tajemniczo.
- Czyli nie mogę ci pomóc? - upewniłam się.
- Nie. Nie ma takiej opcji - pokręcił głową.
- Jesteś pewien?
- Tak - zaśmiał się po czym dodał udając złość - Wynocha z mojej kuchni!
Szubko uciekłam z chichotem zamykając za sobą drzwi. W salonie Tommo i Niall robili tweetcama, a Liam i Zayn zniknęli w swoich pokojach. Przeszłam tak żeby nie znaleźć się w zasięgu kamery, usiadłam na fotelu i wyciągnęłam telefon. Napisałam do Kami, że wszystko ze mną w porządku i już miałam dzwonić do mamy kiedy usłyszałam, że chłopaki mówią o mnie.
- ...to nasza nowa perkusistka i właśnie okupuje swój telefon komórkowy - przedstawił mnie Niall, a ja zdałam sobie sprawę, że odwrócili laptopa tak żeby fani mnie widzieli. Ukrywając zmieszanie pomachałam do kamery i usiadłam obok chłopaków tak, że teraz cała trójka była w kadrze.
- Nati pojedzie z nami w trasę - oznajmił Louis szczerząc się do ekranu. Zaraz pojawiły się pytania czy jestem dziewczyną któregoś z nich i kiedy się poznaliśmy. Chłopaki szybko odpowiedzieli, że nie jesteśmy razem, a ja opowiedziałam jak się poznaliśmy i przyznałam, że mam prawdziwe szczęście. Potem fanki zaczęły zadawać pytania dotyczące tylko i wyłącznie zespołu więc wymknęłam się zajmując moje poprzednie miejsce. Tym razem dali mi spokój i dość szybko skończyli żegnając się z fanami.
- Mogliście mnie uprzedzić - jęknęłam z lekkim wyrzutem kiedy odstawili laptopa.
- Nie - zaprzeczył Niall - Właśnie na tym polega tweetcam z zaskoczenia! Z resztą wypadłaś dobrze więc nie masz się co czepiać.
Już miałam coś odpowiedzieć kiedy z kuchni wyszedł Harry niosąc wielki garnek w którym zauważyłam spaghetti i miskę z sałatką. Postawił jedzenie na stole i poszedł zawołać Liama i Malika na kolację. My poszliśmy do kuchni po coś do picia i przy okazji nakryliśmy stół. Kiedy chłopaki zeszli do jadalni zaczęliśmy jeść. Niall i Lou opowiedzieli reszcie jak wkręcili mnie w ich tweetcama i jak teraz z pewnością większość fanek, które to widziały są bardzo zazdrosne.
- Dobrze, że jestem tu z wami - przyznał Zayn usiłując przybrać poważny ton głosu - Bo gdyby mnie tu nie było to z pewnością był bym waszym wielkim fanem i umierał bym z zazdrości o Nati.
- My też cię kochamy - zapewnił Harry przytulając go ze śmiechem.
- Gdyby w One Direction nie było Zayna, to w tedy w ogóle nie było by One Direction - stwierdziłam - Bez któregokolwiek z was zespół pewnie by nie powstał.
- Zgadzam się - pokiwał głową Liam i udał, że ociera łzę z oka - To takie wzruszające...
- Uważaj bo się popłaczę - zaśmiałam się nabierając sobie dokładkę pysznego spaghetti, które zrobił Curly.
- Co robimy po kolacji? - spytał ciekawie Niall.
- Może oglądniemy horror - zaproponował Hazza.
- Eeee... No nie wiem - jęknęłam - Jeszcze nigdy nie widziałam horroru.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - przekonywał.
- Zobaczysz będzie fajnie! - zawołał optymistycznie Lou nakładając sobie sałatkę.
- No dobra - zgodziłam się. Kiedy skończyliśmy pozbierałam talerze i zaniosłam do kuchni. Szybko je umyłam, a kiedy wróciłam do chłopaków oni wybrali już film.
- Wiecie co - zaczęłam - Ja chyba pójdę najpierw się umyć i przebrać w piżamę bo potem będę się bała zostać sama w toalecie.
- Zawsze masz Harrego - zarechotał Zayn.
- Ale w sumie to dobry pomysł możemy oglądnąć film w piżamach - przyznał Daddy i skończyło się tym, że wszyscy wylądowaliśmy na górze. Kiedy już wszyscy byliśmy w piżamach czyli w moim przypadku znów bluzka Harrego bo uznał, że wyglądam w niej fajnie i powinnam w niej spać mimo, że mam już swoją piżamę. W szóstkę ścisnęliśmy się na kanapie, siedziałam pomiędzy Harrym, a Niallem. Chłopaki zgasili światło, tak, że w całym pokoju panowała ciemność i włączyli film. Z początku nie miałam się czego bać, ale kiedy film zaczął się rozkręcać już wiedziałam, że nie powinnam oglądać horrorów. Co chwilę dygotałam, a tak mniej więcej w połowie filmu z oczu ciekły mi łzy. Poczułam jak Harry pewnie słysząc, że płaczę objął mnie ramieniem.
- Chcesz iść na górę? - szepnął mi do ucha łaskocząc moją szyję ciepłym oddechem.
- Nie - odparłam cicho - Chcę oglądać dalej.
- Dobrze - zgodził się i zaczął uspokajająco gładzić mnie po plecach. Przysunęłam się bliżej niego, tak, że czułam ciepło jego ciała i oparłam głowę na jego ramieniu. Resztę filmu spędziłam wtulając się w Harrego przez co czułam się o wiele bezpieczniej. Kiedy film się skończył zapaliliśmy światło i wszyscy poszli do swoich pokoi.
- Już nigdy w życiu nie oglądnę horroru - stwierdziłam stanowczo, wskakując do łóżka.
- Nawet gdybym oglądał go z tobą? - zaśmiał się Harry kładąc się tuż obok mnie.
- Emmm... Może w tedy bym mogła - przyznałam uśmiechając się.
- No widzisz! - odwzajemnił uśmiech i dodał - A jeśli będziesz się w nocy bała to zawsze możesz mnie obudzić.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Za co? - spytał.
- No bo... We wszystkim mi pomagasz i jesteś taki miły - westchnęłam.
- Taki jestem jak mi na kimś zależy - wzruszył ramionami. Zastanowiłam się co ma na myśli mówiąc "jak mi na kimś zależy", ale postanowiłam go o to nie pytać.
- Dobranoc - mruknęłam podciągając kolana pod brodę i starając się nie myśleć o obrazach i scenach, które widziałam.
Śniło mi się, że jestem sama w domu. Pisałam coś na komputerze i nagle zgasło światło. Obraz na ekranie laptopa zamigotał, a po chwili zamiast tekstu pojawiły się na nim czerwone litery: Zaraz zginiesz! Poderwałam się z krzesła na którym siedziałam i z przerażeniem rozglądnęłam się dookoła. Zastygłam w bezruchu bo usłyszałam jakiś dźwięk. To było skrzypienie... Ktoś wchodził po schodach do mojego pokoju. Pomyślałam, że lepiej jest zginąć skacząc przez okno niż z ręki jakiegoś potwora więc podbiegłam do okna przez, które przeświecało słabe światło księżyca. Szarpałam, ale okno nie dało się otworzyć. Odwróciłam się bo w tym momencie drzwi do mojego pokoju z jękiem się otworzyły.
Obudziłam się oddychając ciężko. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Wydawało mi się, że z ciemnych kątów pokoju wypełzają różne stwory lub obrzydliwi ludzie i zbliżają się do mnie.
- Harry? - szepnęłam. Popatrzyłam na leżącego obok mnie chłopaka i potrząsnęłam jego ramieniem. Otworzył oczy, podniósł się i zapalił małą lampkę na stoliczku obok łóżka.
- Co się stało? - spytał ocierając zaspane oczy.
- Przepraszam, że cię budzę. Ale miałam straszny sen - wyjaśniłam jeszcze raz rozglądając się dookoła. Przerażające postacie zniknęły ale czułam się tak jakby się we mnie wpatrywały.
- Nie masz się czego bać - zapewnił mnie przysuwając się bliżej i przytulając mnie. Przez dłuższą chwilę trzymał mnie w objęciach, a potem odsunął się trochę.
- Lepiej ci? - spytał uśmiechając lekko.
- Tak - odparłam z wdzięcznością - Ale nie wiem czy dam radę teraz zasnąć.
- Lepiej by było żeby ci się udało bo jutro poznasz Paula Higgis ochroniarza i naszego choreografa, który również ma na imię Paul. Pojedziemy na salę gdzie będziemy ćwiczyć ustawienie na scenie. Paul ma dla nas układ wszystkich scen na których wystąpimy w trasie - powiedział.
- Fajnie - przyznałam - To może rzeczywiście spróbuję.
- Jak chcesz mogę ci zrobić herbatę - zaproponował - Jeśli miało by ci to jakoś pomóc.
- Na pewno wolałbyś spać - zauważyłam z uśmiechem patrząc na jego zmęczoną twarz.
- Wcale nie - odpowiedział - No dobra. Jeśli mam być szczery to wolę teraz posiedzieć z tobą żebyśmy oboje mogli spokojnie przespać do rana. Nie uśmiecha mi się bycie budzonym jeszcze raz.
- Jak się obudzę jeszcze raz to mogę cię nie budzić - zaproponowałam.
- To też zły pomysł - zaśmiał się - Idziemy zrobić tą herbatę?
- Dobra - zgodziłam się i ostrożnie wyszłam z łóżka wyciągnęłam z walizki bluzę, a kiedy ją założyłam wyszliśmy z pokoju Harrego zapalając światło po drodze zeszliśmy do kuchni. Usiadłam na blacie, a Hzza zagotował wodę w czajniku, wyciągną kubek i wrzucił do niego woreczek z fusami.
- Już za cztery dni wyjeżdżamy - zaśmiałam się - Gdzie najpierw zaśpiewacie?
- Nasza trasa odpędzie się tylko po Europie więc najpierw pojedziemy do Amsterdamu, potem do Berlina, Warszawy, Pragi, Wiednia, Paryża, a na koniec do Madrytu - wyjaśniał z uśmiechem i nalał wrzątku do kubka, a gotowy napój podał mi.
- Ale super! - zawołałam, ale nie za głośno żeby nie obudzić reszty - Jeszcze nigdy nie byłam w tylu miejscach na raz...
- Nie będziemy mieli dużo czasu na zwiedzanie, a z pewnością gdziekolwiek pójdziemy pojawią się tam tłumy fanek, ale zawsze będziesz mogła trochę pozwiedzać sama - zaproponował.
- Zwiedzanie bez was nie ma sensu - przyznałam.
- To będziemy zwiedzać razem - zarządził - Najwyżej będziemy się chować.
- To też może być zabawne - zaśmiałam się.
- Na dłuższą metę tłumy na każdym kroku są trochę męczące. Będąc w trasie mam czasami ochotę na chwilę przestać być sobą - westchnął - Ale bardzo kocham naszych fanów. Są najlepsi na świecie bo gdyby nie oni to nie było by nas.
- Fani też was strasznie kochają - stwierdziłam po czym dodałam czerwieniąc się trochę - I nawet wiem za co. Wcale się im nie dziwię.
- Tak? - spytał siadając obok mnie - No to za co nas kochają? Włączając w nich ciebie.
- Nie powiedziałam, że jestem waszą wielką fanką! - oburzyłam się.
- Ale powiedziałaś, że wiesz dlaczego nas kochają i się im nie dziwisz - podsunął - A to znaczy, że też nas kochasz.
- Niech ci będzie, ale zauważ, że gdybym była taką mega wielką fanką to już dawno wyciągnęłabym od was autografy - stwierdziłam i chciałam już wreszcie powiedzieć mu czemu są tak lubiani, ale on chwycił mnie za rękę i podciągnął rękaw mojej bluzy.
- Co robisz? - spytałam ze śmiechem, on jednak nie odpowiedział tylko chwycił czarny pisak leżący na blacie i napisał mi na ręce: Harry Styles <3.
- Teraz już masz mój autograf - zaśmiał się.
- Dziękuję - powiedziałam wpatrując się w serduszko na końcu.
- No więc, wielka fanko? - droczył się.
- Fani kochają was bo śpiewacie o tym co chcą usłyszeć, a czego nie mówi im nikt inny. Wasze piosenki pomagają im zapomnieć o zmartwieniach i motywują do dalszego zmagania się z rzeczywistością - powiedziałam - Jesteście jak promienie słońca w szare i ponure dni, a kiedy zakładają słuchawki na uszy i słyszą jedną z waszych piosenek na ich ustach mimowolnie pojawia się uśmiech.
- Wow - westchnął - Nawet o tym nie wiedziałem.
- Właśnie tak jest - zapewniłam z uśmiechem.
- Musisz dobrze znać takie uczucie skoro tak dobrze udało ci się je opisać - zauważył szczerząc się, a w jego głosie słychać było nutę tryumfu.
- No niech ci będzie! - warknęłam dopijając herbatę i odstawiając kubek do zlewu - To wracamy do łóżka?
- Jasne. Chodź - zgodził się i po zgaszeniu światła ruszyliśmy na górę.
- Dobranoc moja wielka fanko - zaśmiał się gasząc lampkę kiedy oboje leżeliśmy już w łóżku.
- Jestem fanką One Direction, a nie Harrego Stylesa - poprawiłam go.
- Tylko tak mówisz - droczył się i chodź nie mogłam dostrzec jego twarzy byłam pewna, że się uśmiecha - Przecież wszyscy mnie kochają!
- Ach i ta skromność - zakpiłam - Dobranoc.
I następny rozdział za nami :) Przypominam o poleceniu bloga bo coś słabo z wyświetleniami...
Pozdrawiam ;)
piątek, 9 stycznia 2015
Rozdział 4.
*Harry*
Kiedy otworzyłem oczy pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem była twarz śpiącej Natalii, która położyła głowę na moim ramieniu i wtuliła się we mnie jak w misia.
- Wstawaj - mruknąłem łaskocząc ją lekko w nos. Dziewczyna powoli otworzyła oczy, a kiedy spostrzegła, że jest tak blisko mnie odsunęła się szybko uśmiechając się nieśmiało.
- Jak się spało? - spytałem nie zwracając uwagi na jej speszenie.
- Dobrze - odparła i sięgnęła po telefon, żeby sprawdzić, która godzina po czym oznajmiła ze zdziwieniem - Jest już 11:30...
- To źle? - zaśmiałem się - Nie musisz się nigdzie śpieszyć.
- Nie, ale dziwi mnie, że tyle spałam... - jęknęła wstając i wychodząc z pokoju. Przeciągnąłem się i bardzo powoli zwlekłem z łóżka. Gdyby nie głupi wywiad mógłbym jeszcze pospać. Wybrałem rzeczy w które mógłbym się ubrać i poszedłem do drugiej z łazienek. Wziąłem szybki prysznic, doprowadziłem do porządku włosy i zbiegłem na dół gdzie przy stole siedzieli już chłopaki jedząc śniadanie.
- No, no długo spaliście - zakpił Zayn - Czy robiliście coś innego... Nie wnikam.
- Wy pewnie też niedawno wstaliście - westchnąłem ignorując jego drugie zdanie, biorąc sobie miskę i nalewając do niej mleka. Kiedy usiadłem przy stole po schodach zeszła Nati uśmiechając się do wszystkich miło.
- Dzień dobry - przywitała się przygotowując śniadanie dla siebie i siadając na wolnym miejscu obok mnie.
- To co masz w planach na dzisiaj? - spytał ciekawie Lou uśmiechając się przyjaźnie do brunetki, która chyba ciągle była jeszcze trochę nieśmiała.
- Harry namówił mnie żebym się już spakowała w trasę i czas do wyjazdu spędziła z wami robiąc próby. Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam, że będę tu spała - zaśmiała się.
- Nie - zapewnił Li po czym dodał z wrednym uśmieszkiem - I tak będziesz spała u Hazzy więc my nie będziemy mieli z tym problemu.
- O ile nie będziecie za bardzo hałasować w nocy - wszedł mu w słowo Horan poruszając brwiami znacząco.
- No nie wiem... - mruknąłem i natychmiast poczułem mocnego kopniaka od Nati.
- O to się nie martwcie - zapewniła obrzucając mnie zabójczym spojrzeniem.
- Jakaś nowość - zaśmiał się prowokująco Zayn - Jakaś dziewczyna stawia się naszemu Harruśowi!
- Zamknij się - warknąłem wstając od stołu i odnosząc ze sobą miskę po płatkach do kuchni. Szybko ją umyłem i wróciłem do reszty.
- Chcesz żebym cię odwiózł? - spytałem patrząc dziewczynie prosto w oczy.
- Nie, nie - odparła szybko - Trochę ruchu dobrze mi zrobi.
Wszyscy szybko skończyli śniadanie i zaczęli się przygotowywać do wywiadu nie licząc oczywiście Natalii, która szybko wyszła oznajmiając, że mam do niej zadzwonić jak wrócimy do domu. Chwilę po tym jak Nati opuściła nasz dom zjawiło się w nim parę ochroniarzy, którzy mieli nas eskortować do budynku w którym spotykaliśmy się z reporterami. Wsiedliśmy do samochodu ochroniarzy i wyjechaliśmy na ulicę. Oczywiście wszyscy gadaliśmy przez cały czas śmiejąc się prawie ciągle. Z zadowoleniem stwierdziłem, że mój dobry humor wrócił i tak jak chłopaki wygłupiałem się na całego. Kiedy dojechaliśmy do studia radiowego bo tam miał się odbyć wywiad wyskoczyliśmy z samochodu i weszliśmy do środka.
- Nie chcę iść na ten wywiad - stwierdziłem robiąc obrażoną minę małego dziecka.
- No co ty! - zakpił Lou - Ja też. Łączymy się w bólu!
- Mam pomysł. Zróbmy podkop i ucieknijmy - zaproponował ze śmiechem Niall.
- Nie! - zaprotestował Malik - Coś bardziej spektakularnego! Wykorzystam moje super moce spider-mana i rozwalę cały budynek.
- Spider-man jest kiepski. Ja jestem lepszy bo jestem batmanem i zwołam moją armię nietoperzy do pomocy! - zawołał Liam.
- Dobra super ekipo - odezwał się jeden z ochroniarzy - Czy wam się to podoba czy nie idziecie na ten wywiad.
Z westchnieniem ruszyliśmy do sali w której czekali już na nas reporterzy. Kiedy tylko nas dostrzegli oślepili nas światłem fleszy, a potem zasypali pytaniami.
- Harry - odezwała się jedna kobieta kiedy krzyki trochę ucichły i reporterzy zdali sobie sprawę, że nie damy rady odpowiadać na sto pytań na raz - Jak tam twój związek z modelką Ellie Grant?
- Ach... Zapomniałem z nią zerwać - zaśmiałem się.
- Jak to? Ale co się stało? - spytała widocznie zszokowana.
- Nie chcę być z pustą laską tylko dla popularności grupy - oznajmiłem wzruszając ramionami. Reporterka odeszła nieco dalej zapisując coś, a mnie zaatakowało dwóch innych reporterów wypytując o moje emocje związane z kolejną w karierze trasą koncertową. Przyznałem, że nie mogę się już doczekać wyjazdu bo brakowało mi tej tremy przed występem na scenie przed setkami ludzi i tęsknię za widokiem wielu fanów. W końcu reporterzy pozwolili nam zająć przygotowane dla nas miejsca i dalej zadawali strasznie dużo pytań. Na część odpowiadaliśmy ze śmiechem lub robiąc głupie miny do zdjęć, a na część staraliśmy się odpowiadać z powagą co czasami nie wychodziło. Ogólnie dużo się śmialiśmy i cały wywiad przeszedł całkiem miło, ale ucieszyłem się kiedy około 2:00 reporterzy dali nam spokój.
- To co jedziemy do domu? - spytał uradowany Lou prawie wybiegając ze studia.
- Tak - zgodził się z nim Niall - Jestem potwornie głodny!
Wsiedliśmy do wozu ochroniarzy i niezauważeni opuściliśmy parking. Tym razem nie wygłupialiśmy się i nie rozmawialiśmy tak dużo bo chyba każdy z nas był głodny i zmęczony od ciągłego odpowiadania na pytania. Wyciągnąłem telefon i napisałem do Natalii, że już jedziemy i że może się zbierać. Kiedy ochroniarze zatrzymali się na podjeździe wysiedliśmy z auta, a gdy odjechali weszliśmy do domu.
- Wreszcie... - westchnął Liam rzucając się na kanapę. Zaraz wszyscy rzuciliśmy się na niego, tak, że teraz cała piątka cisnęła się na wąskiej kanapie. Na szczęście byłem na samym szczycie, ale znałem ten ból, który najpewniej odczuwał teraz Li.
- Złaźcie bo się uduszę i w trasę pojedziecie tylko w czwórkę i na koncerty nikt nie przyjdzie bo wszyscy kochają tylko mnie - jęknął najwyraźniej z trudem łapiąc oddech.
- No teraz to z pewnością damy ci się udusić! - zawołałem ale mimo to stoczyłem się z reszty.
- Co robimy na obiad? - spytał Niall wchodząc do kuchni i zaglądając do lodówki.
- Możemy zamówić pizze - zaproponował Malik po czym rozsiadł się na fotelu.
- To całkiem niezły pomysł - stwierdził Tommo - Bo nic innego nie chce mi się robić.
- Okay. To dzwonię - oznajmiłem chwytając za telefon i szybko wpisując numer jednej z najlepszych pizzerii. Kiedy złożyłem zamówienie i z powrotem schowałem komórkę do kieszeni usłyszałem dzwonek do drzwi. Bez wątpienia była to Natalia więc poderwałem się z dywanu na którym siedziałem i podbiegłem do drzwi. Tak jak oczekiwałem w wejściu stała brunetka uśmiechając się do mnie z figlarnymi iskierkami w oczach. Ze sobą miała wielką walizkę, którą zapewne miała zamiar zabrać ze sobą w trasę.
- Hej - uśmiechnąłem się wpuszczając ją do środka. Dziewczyna zdjęła kurtkę i buty, a ja zabrałem jej walizkę na górę do mojego pokoju. Potem zbiegłem z powrotem do salonu gdzie chłopaki i Nati oglądali coś w telewizorze.
- Zamówiliśmy pizze - oznajmiłem Natalii siadając obok niej - Zjesz z nami?
- W sumie to jadłam już coś w domu... Ale jeden kawałek chętnie zjem - zgodziła się po czym zwróciła się do wszystkich - To co po pizzy robimy próbę?
- Nooo - zgodzili się nie odrywając wzroku od ekranu.
- Aha - skomentowała ze śmiechem dziewczyna patrząc jak wszyscy poza mną wpatrują się w nudny program o wiewiórkach w Kanadzie.
- Chodź zrobimy coś do picia - zaproponowałem podnosząc się i podając jej rękę. Weszliśmy do kuchni.
- Na co masz ochotę? - spytała rozglądając się dookoła. Jej wzrok zatrzymał się na radiu, podeszła do niego i włączyła. Akurat leciała nasza piosenka What Makes You Beautiful. Zaśmiałem się i kiedy na nagraniu swoją solówkę skończył Zayn zacząłem śpiewać ja. Potem kiedy śpiewaliśmy refren dalej śpiewałem uśmiechając się do trochę speszonej Nati. Podszedłem bardzo blisko i śpiewałem razem z Harrym z nagrania patrząc jej prosto w oczy.
"Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell"
Dziewczyna zarumieniła się lekko spuszczając wzrok na podłogę. Przestałem śpiewać i wyciągnąłem z szafki szklanki, które napełniłem sokiem. Podałem jedną z nich brunetce dalej uśmiechając się nieco nieśmiało. Wróciliśmy do salonu i z powrotem usiedliśmy na kanapie. W chwili kiedy odłożyłem szklankę z sokiem na stolik obok kanapy odezwał się dzwonek do drzwi. Podbiegłem do wejścia i odebrałem naszą pizze od dostawcy. Chłopaki na widok jedzenia natychmiast poderwali się z kanapy i podbiegli do mnie. Postawiłem pudełko na stole i każdy z nas wziął do rąk po kawałku. Popatrzyłem na Nati, która ze zdziwieniem patrzyła na to jak rzucamy się na jedzenie.
- Nie zawsze tak jest - sprostował Li z przepraszającym uśmiechem.
- Ale dość często - przyznał Niall nie przejmując się, że już ma na twarzy trochę sosu pomidorowego.
- Chcesz talerz? - spytałem, ale ona tylko pokręciła głową i tak jak my wzięła do ręki kawałek pizzy.
Ponieważ pizza była dość duża to każde z nas bardzo się najadło więc kiedy opakowanie było już puste i leżało w koszu nikt z nas nie miał ochoty się ruszać.
- Proponuję sjestę - stęknął Loui rzucając się na kanapę i zamykając oczy. Każdy z nas pokiwał głową i tylko Natt była przeciwna temu pomysłowi.
- No co wy! - zawołała - Jestem pełna energii więc nie będziecie teraz spać!
- Nie? - zaśmiał się Lou - To patrz.
Zamknął oczy i udawał, że chrapie. W rezultacie oberwał poduszką, która akurat nawinęła się brunetce pod rękę.
- Nawet nie wiesz jaki męczący jest taki wywiad - jękną Liam.
- To ja idę na górę - oznajmiłem ze śmiechem, a za mną ruszył Zayn.
- Nie... - jęknęła opadając na podłogę i ukrywając twarz w dłoniach zaraz jednak znów wstała z rezygnacją malującą się na jej twarzy - No dobra. Ale macie tylko pół godziny nie więcej.
- Chodź - powiedziałem podchodząc do niej i ciągnąc za sobą do mojego pokoju.
- Mam patrzeć jak śpisz? - spytała z rozbawieniem, siadając jednocześnie na łóżku.
- Nie - zaprzeczyłem - Możemy porozmawiać jak chcesz.
- A o czym? - spytała ciekawie.
- Hmmm... - usiadłem obok niej - Może o tobie. Chciałbym wiedzieć więcej na twój temat.
- Dobrze - zgodziła się - Na przykład?
- Czy masz chłopaka? - zadałem pytanie.
- Nie, nie mam - zaprzeczyła po czym dodała ze śmiechem - Gdybym miała z pewnością by mi nie pozwolił jechać w trasę z piątką sławnych przystojniaków.
Też się zaśmiałem i zadałem kolejne pytanie:
- Czy zgodziłaś się jechać z nami w trasę koncertową tylko dlatego, że jesteśmy "sławnymi przystojniakami" i chciałabyś się z nami pokazać czy naprawdę chciałabyś nas poznać i nie zależy ci na pozowaniu przed kamerą?
- Nawet nie przyszło mi do głowy, że będę razem z wami na zdjęciu - przyznała szczerze - To przecież popsuło by wasz wizerunek w oczach fanek, prawda? A na wyjazd zgodziłam się bo...
Tu zawahała się, ale zaraz mówiła dalej: - Bo chciałabym was lepiej poznać i przekonać się jak wygląda taka trasa z waszej strony. Poza tym bardzo was polubiłam i zwyczajnie lubię spędzać z wami czas.
Mimo, że cały czas używała słowa "wy" wyobraziłem sobie jak mówi "ty" i te słowa kieruje prosto do mnie. Zastanawiałem się czy to realne... Ale przecież jaka dziewczyna potrafi się mi oprzeć? Potrzebuję tylko trochę czasu...
- Masz jeszcze jakiś pytania - przerwała moje rozmyślania.
- Tak. Jeszcze jedno - przyznałem z tajemniczym uśmieszkiem - Którego z nas lubisz najbardziej?
- Trudne pytanie. Będę musiała uważać - zaśmiała się - Ale muszę przyznać, że chyba najbardziej lubię... Ciebie. I nie mówię tego żebyś się nie obraził tylko dla tego, że to prawda.
- To było dokładnie to co chciałem usłyszeć - przyznałem - Moim zdaniem możemy już zaczynać. Co ty na to?
- Jasne - zgodziła się zeskakując z łóżka - Tym leniom przyda się trochę wysiłku.
- Aha. Muszę cię uprzedzić... - przypomniałem sobie - Że dzisiaj na próbę przyjdzie nasz dźwiękowiec i będzie nadzorował naszą pracę.
- Okay. Mam nadzieję, że powiedzieliście mu, że znaleźliście perkusistkę - upewniła się.
- Oczywiście - zapewniłem myśląc o tym czego nie zrobiłem czyli nie zerwałem z Ellie, a już dawno powinienem to zrobić... Postanowiłem, że kiedy tylko Natalii nie będzie przy mnie zadzwonię do modelki. Ona pewnie też ucieszy się, że nie musi już udawać.
Również wstałem z łóżka i razem z brunetką zeszliśmy na dół i kazaliśmy chłopakom się zbierać.
- Zadzwonię do Dana, Jacoba i Eddiego - zaproponował Nial chwytając za telefon i wybierając numer do jednego z nich.
- A ten wasz dźwiękowiec kiedy przyjdzie? - spytała Nati patrzą na nas uważnie.
- Powinien być już za chwilę - oznajmił Li zerkając na zegarek - Możemy już zejść na dół i się przygotować.
Zrobiliśmy tak jak powiedział, a kiedy nasza perkusistka zajęła swoje miejsce upewniłem się, że da radę zagrać tak ładnie jak poprzedniego dnia.
- Myślę, że tak - stwierdziła - Ale stresować się będę tak samo jak wczoraj ze względu na tego gościa. Jak on ma na imię?
- Nick - powiedziałem i podszedłem do chłopaków. Po chwili pojawili się Jacob, Edd i Dan, a potem przyszedł też Nick.
- Ty zapewne jesteś Natalia - uśmiechnął się podchodząc do dziewczyny.
- Tak. Bardzo mi miło pana poznać i strasznie się cieszę, że pojadę w tą trasę. Oczywiście o ile nie uzna pan, że jestem beznadziejna - zaśmiała się podając mu rękę.
- Mów mi Nick - poprosił po czym dodał - I jestem pewien, że skoro chłopaki powiedzieli, że świetnie grasz to znaczy, że tak jest.
- To zaczynamy? - niecierpliwił się Dan patrząc na nas wyczekująco.
- Jasne - zgodził się Nick i usiadł na jednym z siedzeń na mini widowni. Zaczęliśmy do What Makes You Beautiful, a kiedy śpiewałem moją ostatnią w tej piosence solówkę przypomniało mi się jak te same słowa kierowałem prosto do Natalii. Skończyliśmy, a Nick bardzo pochwalił nas i Nati. Potem przelecieliśmy przez parę innych utworów, aż w końcu przećwiczyliśmy wszystkie przeznaczone na koncerty w trasie.
- Bardzo dobrze wam szło! - zawołał uradowany Nick podnosząc się z siedzenia i podchodząc do nas - Już sobie wyobrażam tą wielką scenę, a na niej was plus tłumy fanek na widowni.
Wiem, że te słowa były do naszej piątki, ale z pewnością był też dumny z Nati, Dana, Jacoba i Edda, którzy pewnie pod czas koncertów będą prawie nie widoczni.
- To my się zmywamy - oznajmił Edd i razem z kolegami wybiegli po schodach z piwnicy.
- Ja też muszę już iść - przeprosił Nick - Muszę omówić repertuar na występ w Amsterdamie, a ty Nati?
Dziewczyna zaczerwieniła się i już miała coś odpowiedzieć, ale zrobiłem to za nią.
- Do trasy zostaje u nas - wyjaśniłem mrugając do dźwiękowca.
- Ahaaaa... - odparł znacząco po czym dodał z wrednym uśmieszkiem - To ja wam nie przeszkadzam.
- To nie tak! - zawołała za nim dziewczyna, ale ten nie odpowiedział. Po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami i zrobiło się cicho.
- Dzięki - warknęła do mnie i wybiegła na górę.
- Naprawdę nie wiem czemu ona się tak denerwuje - zaśmiał się Lou i wszyscy weszliśmy na górę - Nie powiedziałeś nic złego.
- To nie moja wina, że Nick tak zareagował - prychnąłem - Poza tym przecież nic się nie stało. Ale mimo to pójdę do niej. Pewnie jest na górze.
- Spoko - zgodzili się - My będziemy obmyślać co robimy na kolacje.
Wbiegłem do na górę i cicho otworzyłem drzwi do pokoju.
A jak odbędzie się rozmowa Harrego i Natalii tego dowiecie się w następnym rozdziale.
Nie zapomnijcie polecić bloga!!!
Kiedy otworzyłem oczy pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem była twarz śpiącej Natalii, która położyła głowę na moim ramieniu i wtuliła się we mnie jak w misia.
- Wstawaj - mruknąłem łaskocząc ją lekko w nos. Dziewczyna powoli otworzyła oczy, a kiedy spostrzegła, że jest tak blisko mnie odsunęła się szybko uśmiechając się nieśmiało.
- Jak się spało? - spytałem nie zwracając uwagi na jej speszenie.
- Dobrze - odparła i sięgnęła po telefon, żeby sprawdzić, która godzina po czym oznajmiła ze zdziwieniem - Jest już 11:30...
- To źle? - zaśmiałem się - Nie musisz się nigdzie śpieszyć.
- Nie, ale dziwi mnie, że tyle spałam... - jęknęła wstając i wychodząc z pokoju. Przeciągnąłem się i bardzo powoli zwlekłem z łóżka. Gdyby nie głupi wywiad mógłbym jeszcze pospać. Wybrałem rzeczy w które mógłbym się ubrać i poszedłem do drugiej z łazienek. Wziąłem szybki prysznic, doprowadziłem do porządku włosy i zbiegłem na dół gdzie przy stole siedzieli już chłopaki jedząc śniadanie.
- No, no długo spaliście - zakpił Zayn - Czy robiliście coś innego... Nie wnikam.
- Wy pewnie też niedawno wstaliście - westchnąłem ignorując jego drugie zdanie, biorąc sobie miskę i nalewając do niej mleka. Kiedy usiadłem przy stole po schodach zeszła Nati uśmiechając się do wszystkich miło.
- Dzień dobry - przywitała się przygotowując śniadanie dla siebie i siadając na wolnym miejscu obok mnie.
- To co masz w planach na dzisiaj? - spytał ciekawie Lou uśmiechając się przyjaźnie do brunetki, która chyba ciągle była jeszcze trochę nieśmiała.
- Harry namówił mnie żebym się już spakowała w trasę i czas do wyjazdu spędziła z wami robiąc próby. Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam, że będę tu spała - zaśmiała się.
- Nie - zapewnił Li po czym dodał z wrednym uśmieszkiem - I tak będziesz spała u Hazzy więc my nie będziemy mieli z tym problemu.
- O ile nie będziecie za bardzo hałasować w nocy - wszedł mu w słowo Horan poruszając brwiami znacząco.
- No nie wiem... - mruknąłem i natychmiast poczułem mocnego kopniaka od Nati.
- O to się nie martwcie - zapewniła obrzucając mnie zabójczym spojrzeniem.
- Jakaś nowość - zaśmiał się prowokująco Zayn - Jakaś dziewczyna stawia się naszemu Harruśowi!
- Zamknij się - warknąłem wstając od stołu i odnosząc ze sobą miskę po płatkach do kuchni. Szybko ją umyłem i wróciłem do reszty.
- Chcesz żebym cię odwiózł? - spytałem patrząc dziewczynie prosto w oczy.
- Nie, nie - odparła szybko - Trochę ruchu dobrze mi zrobi.
Wszyscy szybko skończyli śniadanie i zaczęli się przygotowywać do wywiadu nie licząc oczywiście Natalii, która szybko wyszła oznajmiając, że mam do niej zadzwonić jak wrócimy do domu. Chwilę po tym jak Nati opuściła nasz dom zjawiło się w nim parę ochroniarzy, którzy mieli nas eskortować do budynku w którym spotykaliśmy się z reporterami. Wsiedliśmy do samochodu ochroniarzy i wyjechaliśmy na ulicę. Oczywiście wszyscy gadaliśmy przez cały czas śmiejąc się prawie ciągle. Z zadowoleniem stwierdziłem, że mój dobry humor wrócił i tak jak chłopaki wygłupiałem się na całego. Kiedy dojechaliśmy do studia radiowego bo tam miał się odbyć wywiad wyskoczyliśmy z samochodu i weszliśmy do środka.
- Nie chcę iść na ten wywiad - stwierdziłem robiąc obrażoną minę małego dziecka.
- No co ty! - zakpił Lou - Ja też. Łączymy się w bólu!
- Mam pomysł. Zróbmy podkop i ucieknijmy - zaproponował ze śmiechem Niall.
- Nie! - zaprotestował Malik - Coś bardziej spektakularnego! Wykorzystam moje super moce spider-mana i rozwalę cały budynek.
- Spider-man jest kiepski. Ja jestem lepszy bo jestem batmanem i zwołam moją armię nietoperzy do pomocy! - zawołał Liam.
- Dobra super ekipo - odezwał się jeden z ochroniarzy - Czy wam się to podoba czy nie idziecie na ten wywiad.
Z westchnieniem ruszyliśmy do sali w której czekali już na nas reporterzy. Kiedy tylko nas dostrzegli oślepili nas światłem fleszy, a potem zasypali pytaniami.
- Harry - odezwała się jedna kobieta kiedy krzyki trochę ucichły i reporterzy zdali sobie sprawę, że nie damy rady odpowiadać na sto pytań na raz - Jak tam twój związek z modelką Ellie Grant?
- Ach... Zapomniałem z nią zerwać - zaśmiałem się.
- Jak to? Ale co się stało? - spytała widocznie zszokowana.
- Nie chcę być z pustą laską tylko dla popularności grupy - oznajmiłem wzruszając ramionami. Reporterka odeszła nieco dalej zapisując coś, a mnie zaatakowało dwóch innych reporterów wypytując o moje emocje związane z kolejną w karierze trasą koncertową. Przyznałem, że nie mogę się już doczekać wyjazdu bo brakowało mi tej tremy przed występem na scenie przed setkami ludzi i tęsknię za widokiem wielu fanów. W końcu reporterzy pozwolili nam zająć przygotowane dla nas miejsca i dalej zadawali strasznie dużo pytań. Na część odpowiadaliśmy ze śmiechem lub robiąc głupie miny do zdjęć, a na część staraliśmy się odpowiadać z powagą co czasami nie wychodziło. Ogólnie dużo się śmialiśmy i cały wywiad przeszedł całkiem miło, ale ucieszyłem się kiedy około 2:00 reporterzy dali nam spokój.
- To co jedziemy do domu? - spytał uradowany Lou prawie wybiegając ze studia.
- Tak - zgodził się z nim Niall - Jestem potwornie głodny!
Wsiedliśmy do wozu ochroniarzy i niezauważeni opuściliśmy parking. Tym razem nie wygłupialiśmy się i nie rozmawialiśmy tak dużo bo chyba każdy z nas był głodny i zmęczony od ciągłego odpowiadania na pytania. Wyciągnąłem telefon i napisałem do Natalii, że już jedziemy i że może się zbierać. Kiedy ochroniarze zatrzymali się na podjeździe wysiedliśmy z auta, a gdy odjechali weszliśmy do domu.
- Wreszcie... - westchnął Liam rzucając się na kanapę. Zaraz wszyscy rzuciliśmy się na niego, tak, że teraz cała piątka cisnęła się na wąskiej kanapie. Na szczęście byłem na samym szczycie, ale znałem ten ból, który najpewniej odczuwał teraz Li.
- Złaźcie bo się uduszę i w trasę pojedziecie tylko w czwórkę i na koncerty nikt nie przyjdzie bo wszyscy kochają tylko mnie - jęknął najwyraźniej z trudem łapiąc oddech.
- No teraz to z pewnością damy ci się udusić! - zawołałem ale mimo to stoczyłem się z reszty.
- Co robimy na obiad? - spytał Niall wchodząc do kuchni i zaglądając do lodówki.
- Możemy zamówić pizze - zaproponował Malik po czym rozsiadł się na fotelu.
- To całkiem niezły pomysł - stwierdził Tommo - Bo nic innego nie chce mi się robić.
- Okay. To dzwonię - oznajmiłem chwytając za telefon i szybko wpisując numer jednej z najlepszych pizzerii. Kiedy złożyłem zamówienie i z powrotem schowałem komórkę do kieszeni usłyszałem dzwonek do drzwi. Bez wątpienia była to Natalia więc poderwałem się z dywanu na którym siedziałem i podbiegłem do drzwi. Tak jak oczekiwałem w wejściu stała brunetka uśmiechając się do mnie z figlarnymi iskierkami w oczach. Ze sobą miała wielką walizkę, którą zapewne miała zamiar zabrać ze sobą w trasę.
- Hej - uśmiechnąłem się wpuszczając ją do środka. Dziewczyna zdjęła kurtkę i buty, a ja zabrałem jej walizkę na górę do mojego pokoju. Potem zbiegłem z powrotem do salonu gdzie chłopaki i Nati oglądali coś w telewizorze.
- Zamówiliśmy pizze - oznajmiłem Natalii siadając obok niej - Zjesz z nami?
- W sumie to jadłam już coś w domu... Ale jeden kawałek chętnie zjem - zgodziła się po czym zwróciła się do wszystkich - To co po pizzy robimy próbę?
- Nooo - zgodzili się nie odrywając wzroku od ekranu.
- Aha - skomentowała ze śmiechem dziewczyna patrząc jak wszyscy poza mną wpatrują się w nudny program o wiewiórkach w Kanadzie.
- Chodź zrobimy coś do picia - zaproponowałem podnosząc się i podając jej rękę. Weszliśmy do kuchni.
- Na co masz ochotę? - spytała rozglądając się dookoła. Jej wzrok zatrzymał się na radiu, podeszła do niego i włączyła. Akurat leciała nasza piosenka What Makes You Beautiful. Zaśmiałem się i kiedy na nagraniu swoją solówkę skończył Zayn zacząłem śpiewać ja. Potem kiedy śpiewaliśmy refren dalej śpiewałem uśmiechając się do trochę speszonej Nati. Podszedłem bardzo blisko i śpiewałem razem z Harrym z nagrania patrząc jej prosto w oczy.
"Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell"
Dziewczyna zarumieniła się lekko spuszczając wzrok na podłogę. Przestałem śpiewać i wyciągnąłem z szafki szklanki, które napełniłem sokiem. Podałem jedną z nich brunetce dalej uśmiechając się nieco nieśmiało. Wróciliśmy do salonu i z powrotem usiedliśmy na kanapie. W chwili kiedy odłożyłem szklankę z sokiem na stolik obok kanapy odezwał się dzwonek do drzwi. Podbiegłem do wejścia i odebrałem naszą pizze od dostawcy. Chłopaki na widok jedzenia natychmiast poderwali się z kanapy i podbiegli do mnie. Postawiłem pudełko na stole i każdy z nas wziął do rąk po kawałku. Popatrzyłem na Nati, która ze zdziwieniem patrzyła na to jak rzucamy się na jedzenie.
- Nie zawsze tak jest - sprostował Li z przepraszającym uśmiechem.
- Ale dość często - przyznał Niall nie przejmując się, że już ma na twarzy trochę sosu pomidorowego.
- Chcesz talerz? - spytałem, ale ona tylko pokręciła głową i tak jak my wzięła do ręki kawałek pizzy.
Ponieważ pizza była dość duża to każde z nas bardzo się najadło więc kiedy opakowanie było już puste i leżało w koszu nikt z nas nie miał ochoty się ruszać.
- Proponuję sjestę - stęknął Loui rzucając się na kanapę i zamykając oczy. Każdy z nas pokiwał głową i tylko Natt była przeciwna temu pomysłowi.
- No co wy! - zawołała - Jestem pełna energii więc nie będziecie teraz spać!
- Nie? - zaśmiał się Lou - To patrz.
Zamknął oczy i udawał, że chrapie. W rezultacie oberwał poduszką, która akurat nawinęła się brunetce pod rękę.
- Nawet nie wiesz jaki męczący jest taki wywiad - jękną Liam.
- To ja idę na górę - oznajmiłem ze śmiechem, a za mną ruszył Zayn.
- Nie... - jęknęła opadając na podłogę i ukrywając twarz w dłoniach zaraz jednak znów wstała z rezygnacją malującą się na jej twarzy - No dobra. Ale macie tylko pół godziny nie więcej.
- Chodź - powiedziałem podchodząc do niej i ciągnąc za sobą do mojego pokoju.
- Mam patrzeć jak śpisz? - spytała z rozbawieniem, siadając jednocześnie na łóżku.
- Nie - zaprzeczyłem - Możemy porozmawiać jak chcesz.
- A o czym? - spytała ciekawie.
- Hmmm... - usiadłem obok niej - Może o tobie. Chciałbym wiedzieć więcej na twój temat.
- Dobrze - zgodziła się - Na przykład?
- Czy masz chłopaka? - zadałem pytanie.
- Nie, nie mam - zaprzeczyła po czym dodała ze śmiechem - Gdybym miała z pewnością by mi nie pozwolił jechać w trasę z piątką sławnych przystojniaków.
Też się zaśmiałem i zadałem kolejne pytanie:
- Czy zgodziłaś się jechać z nami w trasę koncertową tylko dlatego, że jesteśmy "sławnymi przystojniakami" i chciałabyś się z nami pokazać czy naprawdę chciałabyś nas poznać i nie zależy ci na pozowaniu przed kamerą?
- Nawet nie przyszło mi do głowy, że będę razem z wami na zdjęciu - przyznała szczerze - To przecież popsuło by wasz wizerunek w oczach fanek, prawda? A na wyjazd zgodziłam się bo...
Tu zawahała się, ale zaraz mówiła dalej: - Bo chciałabym was lepiej poznać i przekonać się jak wygląda taka trasa z waszej strony. Poza tym bardzo was polubiłam i zwyczajnie lubię spędzać z wami czas.
Mimo, że cały czas używała słowa "wy" wyobraziłem sobie jak mówi "ty" i te słowa kieruje prosto do mnie. Zastanawiałem się czy to realne... Ale przecież jaka dziewczyna potrafi się mi oprzeć? Potrzebuję tylko trochę czasu...
- Masz jeszcze jakiś pytania - przerwała moje rozmyślania.
- Tak. Jeszcze jedno - przyznałem z tajemniczym uśmieszkiem - Którego z nas lubisz najbardziej?
- Trudne pytanie. Będę musiała uważać - zaśmiała się - Ale muszę przyznać, że chyba najbardziej lubię... Ciebie. I nie mówię tego żebyś się nie obraził tylko dla tego, że to prawda.
- To było dokładnie to co chciałem usłyszeć - przyznałem - Moim zdaniem możemy już zaczynać. Co ty na to?
- Jasne - zgodziła się zeskakując z łóżka - Tym leniom przyda się trochę wysiłku.
- Aha. Muszę cię uprzedzić... - przypomniałem sobie - Że dzisiaj na próbę przyjdzie nasz dźwiękowiec i będzie nadzorował naszą pracę.
- Okay. Mam nadzieję, że powiedzieliście mu, że znaleźliście perkusistkę - upewniła się.
- Oczywiście - zapewniłem myśląc o tym czego nie zrobiłem czyli nie zerwałem z Ellie, a już dawno powinienem to zrobić... Postanowiłem, że kiedy tylko Natalii nie będzie przy mnie zadzwonię do modelki. Ona pewnie też ucieszy się, że nie musi już udawać.
Również wstałem z łóżka i razem z brunetką zeszliśmy na dół i kazaliśmy chłopakom się zbierać.
- Zadzwonię do Dana, Jacoba i Eddiego - zaproponował Nial chwytając za telefon i wybierając numer do jednego z nich.
- A ten wasz dźwiękowiec kiedy przyjdzie? - spytała Nati patrzą na nas uważnie.
- Powinien być już za chwilę - oznajmił Li zerkając na zegarek - Możemy już zejść na dół i się przygotować.
Zrobiliśmy tak jak powiedział, a kiedy nasza perkusistka zajęła swoje miejsce upewniłem się, że da radę zagrać tak ładnie jak poprzedniego dnia.
- Myślę, że tak - stwierdziła - Ale stresować się będę tak samo jak wczoraj ze względu na tego gościa. Jak on ma na imię?
- Nick - powiedziałem i podszedłem do chłopaków. Po chwili pojawili się Jacob, Edd i Dan, a potem przyszedł też Nick.
- Ty zapewne jesteś Natalia - uśmiechnął się podchodząc do dziewczyny.
- Tak. Bardzo mi miło pana poznać i strasznie się cieszę, że pojadę w tą trasę. Oczywiście o ile nie uzna pan, że jestem beznadziejna - zaśmiała się podając mu rękę.
- Mów mi Nick - poprosił po czym dodał - I jestem pewien, że skoro chłopaki powiedzieli, że świetnie grasz to znaczy, że tak jest.
- To zaczynamy? - niecierpliwił się Dan patrząc na nas wyczekująco.
- Jasne - zgodził się Nick i usiadł na jednym z siedzeń na mini widowni. Zaczęliśmy do What Makes You Beautiful, a kiedy śpiewałem moją ostatnią w tej piosence solówkę przypomniało mi się jak te same słowa kierowałem prosto do Natalii. Skończyliśmy, a Nick bardzo pochwalił nas i Nati. Potem przelecieliśmy przez parę innych utworów, aż w końcu przećwiczyliśmy wszystkie przeznaczone na koncerty w trasie.
- Bardzo dobrze wam szło! - zawołał uradowany Nick podnosząc się z siedzenia i podchodząc do nas - Już sobie wyobrażam tą wielką scenę, a na niej was plus tłumy fanek na widowni.
Wiem, że te słowa były do naszej piątki, ale z pewnością był też dumny z Nati, Dana, Jacoba i Edda, którzy pewnie pod czas koncertów będą prawie nie widoczni.
- To my się zmywamy - oznajmił Edd i razem z kolegami wybiegli po schodach z piwnicy.
- Ja też muszę już iść - przeprosił Nick - Muszę omówić repertuar na występ w Amsterdamie, a ty Nati?
Dziewczyna zaczerwieniła się i już miała coś odpowiedzieć, ale zrobiłem to za nią.
- Do trasy zostaje u nas - wyjaśniłem mrugając do dźwiękowca.
- Ahaaaa... - odparł znacząco po czym dodał z wrednym uśmieszkiem - To ja wam nie przeszkadzam.
- To nie tak! - zawołała za nim dziewczyna, ale ten nie odpowiedział. Po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami i zrobiło się cicho.
- Dzięki - warknęła do mnie i wybiegła na górę.
- Naprawdę nie wiem czemu ona się tak denerwuje - zaśmiał się Lou i wszyscy weszliśmy na górę - Nie powiedziałeś nic złego.
- To nie moja wina, że Nick tak zareagował - prychnąłem - Poza tym przecież nic się nie stało. Ale mimo to pójdę do niej. Pewnie jest na górze.
- Spoko - zgodzili się - My będziemy obmyślać co robimy na kolacje.
Wbiegłem do na górę i cicho otworzyłem drzwi do pokoju.
A jak odbędzie się rozmowa Harrego i Natalii tego dowiecie się w następnym rozdziale.
Nie zapomnijcie polecić bloga!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)