środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 9.

*Natalia*
- Wstawaj... - usłyszałam szept tuż przed sobą. Otworzyłam oczy i pierwszym co zobaczyłam była twarz Harrego tuż przed moją.
- Hej - mruknęłam przeciągając się i dając mu szybkiego całusa - Która godzina?
- Koło jedenastej - zaśmiał się.
- Cooo?! - wrzasnęłam gwałtownie siadając na łóżku - Za dwie i pół godziny wyjeżdżamy!
- Spokojnie. Zdążymy - zapewnił mnie.
- No nie wiem - westchnęłam wyskakując z łóżka i grzebiąc w prawie już spakowanej walizce w poszukiwaniu ubrań na dzisiaj. Wybrałam wygodne leginsy, obcisłą koszulkę z nadrukiem, rozpinaną bluzę z kapturem i kamizelkę po czym zabrałam to wszystko ze sobą do toalety. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż, a na koniec związałam włosy w wysokiego, ciasnego kucyka.
- Pięknie wyglądasz - uśmiechnął się do mnie Harry, który też już się przebrał.
- Dzięki - zaśmiałam się - Ale to raczej praktyczny struj, żeby było mi wygodnie w samolocie.
- I tak nie będziemy lecieć długo - mruknął chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę schodów. Razem zeszliśmy na dół gdzie siedzieli już wszyscy jedząc śniadanie.
- Czemu nas nie obudziliście?! - warknęłam na nich nalewając sobie mleka i wsypując płatki.
- Tak słodko wyglądaliście jak spaliście - wyjaśnił Loui - A poza tym nie musieliśmy was budzić. Mamy jeszcze dużo czasu.
- Dla mnie to mało - wyznałam siadając i zaczynając jeść.
- A co masz jeszcze do zrobienia? - spytał Liam patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Muszę sprawdzić czy wszystko zabrałam, zważyć walizkę, dopilnować was, a jak zostanie trochę czasu to pogram na perkusji - wyliczałam - A poza tym trzeba zrobić obiad.
- Zdążysz - podsumował Hazza szczerząc się wrednie. Pokręciłam tylko głową nie chcąc się z nimi dłużej kłócić.
- Ale się stresuję - jęknęłam kiedy wszyscy byliśmy w kuchni myjąc naczynia i ogarniając po śniadaniu.
- Nie ma czym - pocieszył mnie Harry podchodząc do mnie od tyłu i przytulając mnie.
- Jest! Będę w prawdziwej trasie koncertowej, zwiedzę mnóstwo miejsc, zobaczę jak nagrywacie płytę, robicie próby... Jak wyglądają areny przed występem. I pierwszy raz będę na scenie przed milionami ludzi. Co będzie jeśli się pomylę? - histeryzowałam.
- Nikt nie zauważy. A nawet jeśli tak, to nikt się tym nie przejmie, a ja sądzę, że się nie pomylisz - zaśmiał się bawiąc się moimi włosami, pod czas gdy ja myłam naczynia.
- No dobra - westchnęłam - I... I jeszcze najgorsze. Jeszcze nigdy nie leciałam samolotem i strasznie się boję.
- Na prawdę? - spytał z niedowierzaniem - Nigdy w życiu?
- Nie - szepnęłam.
- Nic się nie martw. Będę siedział tuż obok ciebie więc nie będziesz musiała się bać - powiedział łaskocząc mnie swoim oddechem w szyję.
- Jasne - westchnęłam i odwróciłam się do niego. Uśmiechnęłam się lekko, pocałowałam go co on odwzajemnił z widoczną radością po czym razem poszliśmy na gorę do jego pokoju żeby dopakować rzeczy. Kiedy już dopięłam moją walizkę i sprawdziłam czy mieści się w normie wagi wymaganej przez linie lotnicze usiadłam na łóżku i obserwowałam jak Hazza się pakuje.
- Pod czas trasy musimy robić dużo wspólnych zdjęć - powiedziałam - Bo kiedyś kiedy moja córka będzie słuchała One Direction przyjdę do niej i pokarzę jej te zdjęcia. Wtedy powiem: "Popatrz. Pojechałam wtedy w trasę z chłopakami z 1D i byłam dziewczyną Harrego Stylesa".
- Nie - zaprzeczył przerywając na chwilę pakowanie i siadając obok mnie - Wtedy powiesz jej tak: "To twój tata i ja kiedy po raz pierwszy pojechałam z nim i z resztą zespołu w trasę. Tak bardzo się wtedy stresowałam, ale ostatecznie wyszło świetnie i wszystko było dobrze".
 - Tak myślisz? - spytałam ze śmiechem.
- Ja to wiem - zapewnił mnie z zupełnie poważnym wyrazem twarzy - Nigdy, nigdy cię nie zostawię i jeśli tylko będziesz chciała zostaniemy razem.
- N-naprawdę? - zająknęłam się - Nie wiem co powiedzieć...
- To nic nie mów - poradził przysuwając się bliżej i przytulając mnie. Oczywiście bardzo cieszyłam się ze słów Hazzy i bardzo chciałabym, żeby było jak mówił, ale jakoś nie bardzo mogłam sobie wyobrazić jak mogło by wyglądać nasze życie po powrocie z trasy. Byłam przygotowana na to, że będę musiała wrócić do codziennego życia i zapomnieć o Harrym Stylesie i reszcie boysbandu. Jednak w jego ramionach czułam się taka bezpieczna, że nagle wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Nie przejmowałam się tym co się stanie w przyszłości tylko cieszyłam się chwilą. Po paru sekundach Harry odsunął się i wrócił do pakowania.

*Harry*
Zdawałem sobie sprawę, że być może złożyłem obietnicę, której nie będę mógł dotrzymać, ale tak strasznie chciałem zostać z Natalią, aż do końca, że wolałem nie myśleć co by się stało gdybyśmy musieli się rozstać. Tak bardzo ją kochałem i gdybym musiał bez niej żyć każdy dzień był by udręką. Zerknąłem na nią nie przestając pakować ubrań do walizki. Zapatrzyła się w okno, a w jej brązowych oczach odbijał się zimowy krajobraz na zewnątrz. Lekkie rumieńce na jej idealnej twarzy i ten delikatny uśmiech na ustach, które tak bardzo lubiłem całować. Była taka piękna... Chyba nigdy w całym swoim życiu nie spotkałem i prawdopodobnie nie spotkam piękniejszej dziewczyny. Zmusiłem się do oderwania od niej wzroku i wsadziłem do walizki ostatnią rzecz.
- Pomożesz mi? - spytałem znów patrząc na nią.
- Pewnie - zgodziła się z szerokim uśmiechem - Mam usiąść na walizce, żebyś mógł ją dopiąć?
- Właśnie o to mi chodziło - potwierdziłem, a gdy dziewczyna usiadła na moim bagażu zacząłem zapinać go. Kiedy skończyłem Nat chciała już wstać, ale ja jej na to nie pozwoliłem.
- Jeszcze nie skończyłem - ostrzegłem ją z chytrym uśmieszkiem po czym przyciągnąłem ją do siebie, tak, że zsunęła się z walizki i siedziała teraz obok mnie na dywanie. Popchnąłem ją delikatnie, tak, że położyła się na podłodze, nachyliłem się nad nią i namiętnie pocałowałem. Jedną ręką podpierałem się na dywanie tuż obok głowy dziewczyny, bawiąc się jej brązowymi lokami, a drugą delikatnie głaskałem ją po ramieniu. Właśnie kiedy Nati zaczęła równie namiętnie co ja oddawać moje pocałunki do pokoju wszedł któryś z chłopaków.
- Sorry, że przeszkadzam - powiedział Liam patrząc na nas z uśmiechem. Podniosłem się, a Natalia szybko odsunęła się ode mnie z zakłopotanym uśmieszkiem.
- Powinniśmy już jeść obiad jeśli chcemy zdążyć - ostrzegł Li.
- Tak tatusiu - zakpiłem wstając i podając Nat rękę żeby pomóc jej wstać.
- A która jest godzina? - spytała, a w jej głosie poczułem zdenerwowanie.
- Przed 12:00 - oznajmił Payne.
- To może znieśmy już walizki? - zwróciła się do mnie.
- Jasne - zgodziłem się - Pomóc ci z twoją?
- Nie, dzięki - uśmiechnęła się - Dam radę.
Chwyciliśmy bagaże i razem z Liamem zeszliśmy na dół gdzie reszta zostawiła już swoje walizki. Kiedy postawiliśmy je przy wejściu poszliśmy do kuchni i wszyscy razem zabraliśmy się za robienie obiadu. Szybko przyrządziliśmy ziemniaki, kotlety w panierce i sałatę po czym usiedliśmy przy stole żeby to zjeść.
- Nie jesz? - spytał Niall ze zdziwieniem patrząc na Nati, która tylko grzebała widelcem w swoim jedzeniu.
- Nie ja... Za bardzo się stresuję - wyznała.
- Przesadzasz - stwierdził Zayn - Czym się denerwujesz?
- W przeciwieństwie do was nigdy nie byłam w trasie - jęknęła pomijając kwestię tego, że boi się lecieć samolotem - To trochę stresujące, kiedy myślę o tym, że będę grała przed tysiącem ludzi, a jeśli coś zawalę to zepsuję cały występ wasz występ.
- Wcale nic nie zepsujesz - zapewniłem ją kładąc jej rękę na ramieniu i uśmiechając się pocieszająco - Wiesz ile razy my się mylimy? Oczywiście kiedy śpiewamy i zapomnimy tekstu zawsze można to zastąpić jakimiś śmiesznymi słowami, ale kiedy grasz na perkusji pomyłkę możesz zamienić w inny rytm. Bez przesady bo się pogubimy, ale możesz trochę improwizować.
- No nie wiem - westchnęła odsuwając od siebie talerz.
- Mam cię pokarmić? - spytałem z rozbawieniem kończąc już moje jedzenie.
- Nie - zaśmiała się - Lepiej już sprzątajmy, żeby Paul nie musiał na nas czekać.
Zrobiliśmy tak jak powiedziała i już chwilę później wszystko było sprzątnięte.
Tym razem kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi wszyscy byliśmy już gotowi.
- Cześć, jak tam nastroje? - zaśmiał się Paul wchodząc.
- My dobrze, ale Nati umiera ze stresu - oznajmił Loui chwytając swoją walizkę i wychodząc na zewnątrz.
- Biedna - mężczyzna uśmiechnął się pocieszająco do dziewczyny po czym wszyscy opuściliśmy dom.
- Wiesz - zacząłem kiedy już wsiedliśmy do samochodu, a Paul wyjechał na ulicę - Kiedy występowaliśmy w X Faktorze też się bardzo stresowałem.
- Na naszym drugim koncercie nie mógł zaśpiewać takiego miał stresa - przypomniał sobie Niall - To było straszne też dla nas...
- Widzisz nawet taki idealny Harry Styles z One Direction najsławniejszego boysbandu na świecie nie radził sobie ze stresem na pierwszych koncertach - zakpił Tommo z wrednym uśmieszkiem.
- Ej! - zawołałem i rzuciłem w niego pustą butelką która leżała obok mnie - Nie jestem idealny!
- Właśnie widzę ofermo - zaśmiał się Lou robiąc unik, tak, że butelka odbiła się od szyby i spadła na podłogę.
- A wypchaj się - pokręciłem głową starając się ukryć uśmiech.
- Paul podgłośnisz radio? - spytał nagle Liam ze śmiechem. Ochroniarz zrobił to o co poprosił go Payne do naszych uszu doleciała piosenka Sun is Up. Loui i Zayn zaczęli tańczyć na swoich siedzeniach, a Li włączył telefon i nagrywał jak śmiejąc się wykonują zabawne ruchy przypominające nieco taniec.
- Zapiszcie się do mam talent - poradziłem im ze śmiechem - Na pewno wygracie!
- Dzięki - odparł brunet przerywając taniec i uśmiechając się do mnie - Doceniamy to, że w nas wierzysz.
- Wy po prostu macie ten wrodzony talent taneczny - zakpiłem - Zupełnie jak ja.
- Tak tańczymy tak pięknie jak ty - prychnął Loui.
- Ustalmy jedno - wtrącił się Liam chowając telefon do kieszeni bluzy - Wszyscy tańczymy tak samo źle. Zadowoleni?
- Czy on powiedział, że tańczymy źle? - zawołał Niall z udawaną rozpaczą - Jak on mógł!... Nie no dobra zgadzam się.
- A ja nie - oznajmiła Nati - Wcale nie tańczycie tak źle!
- Paul choreograf uważa inaczej - zaśmiałem się.
- Ale to jego zdanie. On pewnie chciałby, żebyście umieli tańczyć jezioro łabędzie. A jeśli podejdziecie do pierwszej lepszej dziewczyny na ulicy to ona powie wam, że 1D tańczą świetnie - powiedziała po czym dodała szybko - Nie żebym mówiła źle o Paulu bo jest bardzo fajny, ale jak już zauważyłam dość wymagający.
- Taaa... Czasami przesadza - westchnął Zayn - Ale w trasie da nam więcej luzu, mam nadzieję.
- Musi - przyznał Liam - Bo jak nie to chyba umrę.
- Wszyscy będziemy od was dużo wymagali - zaśmiał się Paul H. z przedniego siedzenia.
- No dzięki - jęknął Tommo - Bardzo nam pomogłeś.
- Wiem - zaśmiał się - Też was kocham.
- Daleko jeszcze do lotniska? - spytała zdenerwowanym głosem Natalia.
- Nie, już dojeżdżamy - odpowiedział Paul skręcając w stronę parkingu. Popatrzyłem przez okno i dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że na zewnątrz jest cała masa fanek machających i krzyczących.
- Wooow - westchnęła Nati też patrząc za szybę w kierunku tłumów fanek - Przyszły tu tylko po to żeby zobaczyć wasze auto i ewentualnie was wysiadających z niego z walizkami?
- No wiesz nie każda ma takie szczęście jak ty - zaśmiałem się przytulając ją i całując w policzek. Czarne auto Paula zjechało do podziemnego parkingu i fanki zniknęły nam z oczu.
- Z resztą w trasie zobaczysz ich o wiele więcej - ostrzegł z uśmiechem Niall wysiadając z samochodu, który właśnie się zatrzymał. My zrobiliśmy to samo i zabraliśmy nasze walizki z bagażnika.
- Nie wytrzymam - oznajmiła Nati kiedy szliśmy do wejścia na lotnisko.
- Zobaczysz, będzie dobrze - pocieszyłem ją chwytając za jej rękę. Weszliśmy do budynku gdzie czekali na nas ochroniarze, którzy poprowadzili nas ogrodzonym przejściem w stronę stanowisk w których zostawiało się walizki. Dookoła tłoczyło się mnóstwo piszczących dziewczyn, które machały kartkami z napisami typu: "We love 1D <3". My byliśmy do tego przyzwyczajeni, ale Nat wyglądała na nieco zaskoczoną. Dostrzegłem zaskoczenie na twarzach niektórych fanek które zauważyły już że trzymam dziewczynę za rękę. Parę z nich wyciągnęło aparaty albo telefony i zaczęły nagrywać albo robić zdjęcia więc byłem już pewien, że wieczorem w internecie pojawią się artykuły pod tytułem: "Czy Harry Styles z 1D ma dziewczynę?! Kim ona jest?...".
- Już nie uda nam się utrzymać związku w tajemnicy - szepnąłem do Nati.
- Trudno - zaśmiała się - Tak cię kocham, że nie obchodzi mnie to, co będą o nas mówić.
- Ja ciebie kocham bardziej - zaśmiałem się.
- Tak? To udowodnij - zażądała z chytrym uśmieszkiem.
- Ooooo... Nie chciałabyś żebym robił to tutaj - powiedziałem.
- Aha - odparła powoli - Skoro aż tak bardzo mnie kochasz to może rzeczywiście.
- Hazza! - Niall odwrócił się do mnie - Podpisujemy autografy?
Rozejrzałem się dookoła.
- Możemy - zgodziłem się - Machniemy parę i koniec.
Zaczęliśmy podchodzić do fanek i szybko podpisywać autografy. Kiedy podpisałem się już na piętnastu naszych plakatach i doszliśmy do miejsca gdzie mieliśmy zostawić bagaże nie licząc tych podręcznych oczywiście. Ochroniarze poprowadzili nas do bramki przez którą przeszliśmy jako pierwsi, a następnie weszliśmy do wąskiego korytarza, którym przeszliśmy do samego samolotu.
- Dalej tak bardzo się stresujesz? - spytałem kiedy stewardessa pokazała nam nasze miejsca.
- Teraz jest jeszcze gorzej - jęknęła ściskając mnie mocniej za rękę.
- Zobaczysz, że nie będziesz się miała czego bać - uspokoiłem ją - Staraj się nie myśleć o tym, że samolot będzie leciał.
- Jasne - zgodziła się po czym uśmiechnęła się słodko - Już nie mogę się doczekać kiedy będziemy w Amsterdamie.
- Ja też - przyznałem - Chociaż będę tęsknił za czasem wolnym.
- Jakoś ci umilę wszystkie zajęcia, tak, że nawet nie zauważysz, że ciągle pracujesz - zaśmiała się - Poza tym zawsze masz chłopaków i myślę, że w sumie będziemy mieli dużo zabawy pod czas pracy.
- Też tak myślę. To będzie najlepszy wyjazd w trasę jaki kiedykolwiek miałem - oznajmiłem z uśmiechem po czym objąłem moją dziewczynę ramieniem i czekałem, aż samolot wystartuje.

I jak, podoba się? Jeśli tak to KOMENTUJCIE proszę! To już 9 rozdział, a wyświetleń jest dopiero 200 więc proszę POLEĆCIE bloga!

1 komentarz:

  1. Hej. Zapraszam na ff o Harry'm "Psychic Love"
    Mam nadzieję, że wpadniesz i zostawisz coś po sobie xdd

    http://psychic-love-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń