piątek, 23 stycznia 2015

Rodzdiał 8.

*Harry*
- Nie ogarniam jak można dogadać się z taką osobą jak Kamila! - krzyknąłem kiedy za dziewczynami zamknęły się drzwi.
- Ja też... - westchnął Loui opadając na krzesło.
- Ja dałbym jej trochę czasu - zaproponował delikatnie Niall - Może to tylko pozory?
- No nie wiem - jęknął Zayn - Wydawało mi się, że nas nienawidzi mimo, że wcale nas nie zna. To nie fair!
- A co nas obchodzi jej zdanie na nasz temat? - zaśmiał się Liam.
- To przyjaciółka Nat i wolałbym żeby mnie lubiła - powiedziałem i zaczęliśmy sprzątać puste talerze ze stołu.
- Wiem, że chciałbyś jak najlepiej, ale niektórych rzeczy nie możesz dla niej zrobić - zaśmiał się Zayn.
- Masz rację - zaśmiałem się - Po tym co powiedziała chyba nigdy się z nią nie zaprzyjaźnię...
Szybko uwinęliśmy się ze sprzątaniem i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem przeskakując kanały i szukając czegoś ciekawego. Chłopaki wybrali program kulinarny, ale mnie nie za bardzo interesowali ludzie robiący skomplikowane przepisy i tworzący niespotykane potrawy.
- Nuda - skomentowałem i pobiegłem do pokoju Louisa. Pośród porozrzucanych ubrań na dywanie, przy łóżku dostrzegłem piłkę do grania w nogę. Chwyciłem ją i zbiegłem na z powrotem do salonu.
- Gramy! - zawołałem z uśmiechem wyłączając telewizor. Chłopaki popatrzyli na mnie nierozumiejącym spojrzeniem, ale zaraz zdali sobie sprawę co ma  na myśli. Podnieśli się z kanapy podbiegając do mnie. Niall wyrwał mi piłkę i wszyscy zaczęliśmy ją kopać. Staraliśmy się raczej nie podawać jej sobie wysoko, żeby przypadkiem na coś nie spadła, ale po skończonej rozgrywce i tak zaliczyliśmy zbitą szklankę i mało brakowało, a wybilibyśmy okno.
- I standardowo - zaśmiał się Liam zamiatając potłuczone szkło.
- Nie będzie mi szkoda jednej szklanki - prychnął z pogardą Niall rzucając się na kanapę - To co teraz robimy?
- Hmmm... - zastanowił się Zayn - Może oglądniemy...
- Milcz! - zawołałem groźnym głosem przybierając poważny wyraz twarzy i hamując śmiech - Nie będziemy gnić przed telewizorem!
- Co ty powiedziałeś? - Zayn też udawał powagę - Nie będziesz mi mówił jak mam żyć!
Niall wybuchnął śmiechem, ale my dwaj dalej mięliśmy poważne twarze.
- Harry Stylesie! - zawołał dramatycznie Malik - Skazuję cię na banicję!
Podszedł do mnie i popchnął w stronę drzwi. Nie stawiałem oporu bo nie wiedziałem jeszcze co on ma zamiar zrobić. Dopiero kiedy otworzył drzwi, a ja znalazłem się tuż przed nimi uświadomiłem się o co mu chodzi.
- Nie! - wrzasnąłem zapierając się rękami o framugę drzwi - Louis pomóż mi!
- Liam mówiłeś coś? - spytał Tommo całkowicie mnie ignorując.
- Louis! Pomóż mi idioto! - zawołałem nie wytrzymując w końcu i dając się wypchnąć na śnieg. Zayn zatrzasnął mi drzwi przed nosem i usłyszałem tylko śmiech. Nie zamierzałem się poddać bez walki tym bardziej, że miałem na sobie tylko bluzę, jeansy i kapcie więc było mi trochę zimno. Pobiegłem do wielkiego oszklonego okna za którym w salonie stała reszta chłopaków. Zacząłem lepić śnieżki i rzucać nimi w szybę. Louis i Niall podeszli bliżej z rozbawieniem obserwując jak próbuję rzucić trafić w nich. W końcu przestałem czując, że zaraz odmarznął mi palce i podbiegłem do drzwi. Oczywiście wspaniałomyślny Zayn nie zamknął ich tak więc mogłem teraz spokojnie wejść do środka.
- Gdyby nie szyba już dawno bylibyście martwi! - zawołałem zamykając za sobą drzwi i biegnąc do salonu.
- Pięknie to wyglądało - Niall był cały czerwony ze śmiechu - I ta zawziętość z jaką rzucałeś te śnieżki! Bezcenne...
- Musiałem jakoś wam pokazać, że nie dam się tak po prostu wyrzucić z domu - wyjaśniłem szczerząc się.
- A teraz gnijemy przed telewizorem i nie ma innego wyjścia Haroldzie - zadecydował Liam siadając na kanapie i chwytając pilota.
- Niech wam będzie - westchnąłem z rezygnacją - Ale zrobię sobie kakao.
- Mi też zrób! - zawołał Louis wpychając się na kanapę.
- Po pierwsze nie rozmawiam z tobą - udawałem, że jestem zły - A po drugie zrobię ci kakao dopiero jak przebiegniesz dwa kółka wokoło domu.
- To ja już wolę nic nie pić - jęknął rzucając mi smutne spojrzenie.
- Okay, okay! Wygrałeś! - zawołałem wchodząc do kuchni - Zrobię ci to kakao.
Wyciągnąłem z szafki dwa kubki i zagotowałem wodę w czajniku. Nasypałem brązowy proszek do kubków, a kiedy już zalałem je wrzątkiem i dodałem mleka zaniosłem to do salonu i usiadłem razem z resztą na kanapie. Chyba przez pół godziny oglądaliśmy jakiś film akcji, a właśnie wtedy kiedy zginął główny bohater i uznaliśmy, że nie ma sensu oglądać dalej otworzyły się drzwi i stanęła w nich uśmiechnięta Natalia.
- Hej! - zawołałem podchodząc do niej i przytulając ją - I jak było, piękna?
- Całkiem miło - stwierdziła z uśmiechem, a kiedy zdjęła buty, kurtkę i czapkę poszliśmy do salonu gdzie siedziała reszta.
- Ja... - zaczęła niepewnie patrząc na twarze chłopaków - Przepraszam was za Kamilę. Ona tylko się martwiła i już sobie ustaliłyśmy, że nie będzie się wtrącała w moje sprawy.
- No co ty! - zaśmiał się Niall - Nic się przecież nie stało!
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, a ja pomyślałem, że tak właśnie wygląda najładniej.
- Okay, co mamy w planach na wieczór? - spytał Loui rozglądać się dookoła - Jestem za wspólnym gotowaniem i grą w... Może butelkę?
- Dobra - zgodziła się Nati - Mam tylko jedno pytanie... Możecie mi wyjaśnić dla czego na szybie są ślady śniegu?
- Twój chłopak postanowił nas zbombardować śnieżkami - wyjaśnił Zayn zanim zdążyłem odpowiedzieć - Niestety nie wiedział, że po drodze jest jeszcze szyba i coś mu nie wyszło. Moim zdaniem powinnaś z nim pójść do psychiatry...
- Wszyscy jesteście zdrowo kopnięci i już żaden lekarz wam nie pomoże - westchnęła z wesołym błyskiem w oku.
- Wcale nie! - zawołałem ze śmiechem.
- Nie wypowiadaj się Styles - zarządziła - W takim razie do roboty psychopaci! Zróbmy coś pysznego! Moim zdaniem powinno to być danie główne typu zapiekanki plus jakieś ciasteczka.
Poszliśmy do kuchni i zajęliśmy się gotowaniem. Ja, Nat i Liam zajęliśmy się ciasteczkami, a Zayn, Niall i Tommo zrobili całą kupę kanapek po czym zaczęli pakować je do piekarnika.
- Jak będziemy formować ciasteczka? - spytał Niall kiedy ciasto było już gotowe.
- Mam taki pomysł - zaproponowała brunetka biorąc do ręki trochę ciasta, obracając w dłoniach, aż zrobiła się z niego mała kulka, a następnie wsadziła do niej palec robiąc mały dołek - W taki sposób ciasto nie będzie na całym ciasteczku tak samo przypieczone, co oznacza, że będzie smaczniejsze. Co wy na to?
- Jasne - zgodziłem się i powtórzyłem ruchy dziewczyny. Po chwili już połowa blachy była zapełniona, a my przy okazji świetnie się bawiliśmy.
- Dla was przydały by się dwa ciasteczka-serduszka - zaśmiał się Niall patrząc na mnie i Natalię.
- Wypchaj się! - zawołała dziewczyna rzucając w niego kulką ciasta. Horan zrobił unik, a ciasto trafił w Zayna.
- Co wy robicie? - spytał patrząc na nas ze zdziwieniem.
- To Niall zaczął - wyjaśniła ze śmiechem - To wszystko jego wina.
Wszyscy zaśmialiśmy się, a potem zapiekanki zostały wyjęte z pieca, a na ich miejsce trafiły ciasteczka.
- To idziemy grać - zarządziłem wesoło chwytając wielki talerz górą zapiekanek i idąc razem z resztą do salonu. Usiedliśmy na dywanie w kółku, jedząc zapiekanki i kręcąc butelką. Mimo, że zadania zaczynały się niewinnie wiedziałem, że nigdy nie zapomnę tej nocy.

*Natalia*
- Opowiedz jak pierwszy raz się całowałaś - zażądał Liam kiedy wypadło na mnie.
- O boże! - jęknęłam przecierając dłońmi twarz - To było straszne! Chłopak z którym się całowałam był fajny i całkiem go lubiłam, ale nie kochałam... To było w liceum i byliśmy na jakiejś imprezie. On mi powiedział, że chciałby mi coś pokazać i poszliśmy do pustego pokoju. Tam od razu jak głupi zaczął mnie całować i chociaż próbowałam się wyrwać to nic to nie dało. Długo tak z nim walczyłam, a on ciągle mnie całował... Potem do pokoju weszła Kamila, która chyba musiała usłyszeć moje zduszone krzyki i mi pomogła. Nigdy potem nie zbliżyłam się nawet do tego chłopaka.
- Nie dziwię się - westchnął Hazza patrząc na mnie ze współczuciem i... troską? Dobrze wiedziałam, że on nigdy by czegoś takiego nie zrobił i zawsze uszanuje moje zdanie.
- To było najgorsze co kiedykolwiek mnie spotkało - przyznałam zmuszając się do uśmiechu. Zayn zakręcił butelką, a jej szyjka zakończona czerwoną zakrętką zatrzymała się na Niallu.
- Zadanie! - zawołał blondyn ze śmiechem.
- Mamy w domu chilli? - spytałam uśmiechając się złowrogo.
- Tak i to nawet kilka rodzai - powiedział Liam.
- No to zobaczymy czy Nialler da radę zjeść całą papryczkę chilli - oznajmiłam wesoło i wszyscy poszliśmy do kuchni. Przygotowaliśmy dla Horana szklankę z mlekiem do popicia po zjedzeniu papryczki i oczywiście samą chilli. Loui chwycił telefon i zaczął nagrywać filmik gdy w tym czasie Niall zabrał się do jedzenia.
- Ale ostre! - syknął kiedy udało mu się zjeść już połowę. Zrobił minę małego dziecka, któremu coś bardzo się nie podoba i wepchnął sobie resztę papryczki do ust. Oczy zaczęły mu łzawić, a on sam zakrztusił się, tak, że Zayn stojący najbliżej musiał go poklepać po plecach. W końcu udało mu się przełknąć to co miał w buzi i wypił całą szklankę mleka.
- To było okropne - stwierdził przecierając twarz dłońmi - Jeszcze się zemszczę Nati!
- Czekam - zakpiłam z uśmiechem po czym dodałam - Ale nieźle ci poszło.
Wróciliśmy do salonu biorąc sobie po następnej zapiekance i zaczęliśmy grać dalej. Wypadło na Hazzę, który tak jak Niall i ja wybrał wyzwanie.
- Odegraj na Nati grę wstępną - zaśmiał się Loui uśmiechając się do mnie wrednie - Wiesz do czego.
- Cooooo? - nie mogłam uwierzyć w to co powiedział Tommo - Ale z was zboczuchy!
- Tylko trochę - zaśmiał się Harry podchodząc do mnie. Objął mnie, a mi natychmiast zrobiło się gorąco. Nachylił się i zaczął delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie całować mnie w usta. W tej chwili zapomniałam o tym, że patrzą na nas chłopaki i zaczęłam z przyjemnością oddawać pocałunki Hazzy. Chłopak zrobił parę kroków do przodu, tak, że ja musiałam się cofnąć i poczułam za plecami chłodną ścianę. Całował mnie jeszcze chwilę, a potem nagle się odsunął. Odetchnęłam głęboko starając się uspokoić oszalałe serce.
- Teraz pewnie zacząłbym ją rozbierać - wyjaśnił beztrosko po czym oboje z powrotem usiedliśmy na dywanie. Chłopaki wspaniałomyślnie oszczędzili sobie komentarzy i zwyczajnie graliśmy dalej. Zrobiliśmy parę kolejnych rundek pod czas których dowiedziałam się, że Liam raz lunatykował oraz byłam świadkiem jak Louis z Zaynem tańczą do piosenki Taylor Swift: Love Song. Kiedy znów zakręciliśmy butelką po raz kolejny wypadło na mnie.
- Ile razy się całowałaś? - spytał Harry uśmiechając się do mnie - Nie licząc tych ze mną.
- No więc... - zastanowiłam się - Tak mniej więcej z cztery.
- Serio?! - spytał zaskoczony Niall patrząc na mnie z niedowierzaniem.
- Tak - odparłam - Poza Harrym miałam tylko jednego chłopaka i to przez jakieś dwa miesiące.
- Aha - odparł powoli Hazza - No nie źle...
- Wiecie, która jest już godzina? - spytał Liam zmieniając temat co bardzo mi się spodobało - Za dwadzieścia dwunasta.
- Ooooo.... A już jutro wyjeżdżamy! - zawołał Niall szczerząc się w uśmiechu.
- Fajnie - zaśmiałam się - A o której?
- O 13:30 przyjedzie po nas Paul i pojedziemy na lotnisko - wyjaśnił mi Zayn - Powinniśmy iść spać.
Szybko sprzątnęliśmy i pobiegliśmy na górę umyć się i przebrać w piżamy. Kiedy już leżałam w łóżku i czekałam na Harrego, który był w łazience, zastanawiałam się jak będzie kiedy już wyjedziemy. Z pewnością chłopaki będą mieli dużo pracy tym bardziej, że mają do nagrania parę nowych piosenek. Ja też pewnie będę dość zajęta, ale nie zależnie od tego ile pracy będziemy mieć i tak z pewnością będzie to najlepszy wyjazd w moim życiu. Z nowymi przyjaciółmi i wspaniałym, kochającym chłopakiem nic nie mogło pójść źle.
- I jak tam nastrój przed wyjazdem? - spytał Styles wchodząc do pokoju i zamykając za sobą drzwi.
- Właśnie sobie myślałam, że to będzie idealny wyjazd - powiedziałam obserwując jak wchodzi do łóżka i kładzie koło mnie.
- Tak myślisz? - spytał z uśmiechem.
- Zdecydowanie, tak - zapewniłam go - A wiesz czemu? Bo będziesz ze mną.
- Ja też myślę, że będzie tak jak chcemy - mruknął i podparł się na łokciach po czym nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta. Z uśmiechem odchylił głowę, która teraz znajdowała się parę centymetrów od mojej.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Ja ciebie też - zaśmiałam się - Bardzo...
Hazza położył się z powrotem obok mnie i delikatnie przyciągnął mnie do siebie obejmując jedną ręką. Zamknęłam oczy i od razu zasnęłam znów myśląc jak bardzo jestem szczęśliwa.

I oto koniec kolejnego rozdziału :) W następnych 1D i Natalia znajdą się już w trasie! Czekam na komentarze i mam nadzieję, że podobał się wam rozdział, który dedykuję Julii Skupień. Jest ona chyba pierwszą osobą, która czyta mojego bloga :D Dziękuję <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz