*Natalia*
Siedziała na łóżku w pokoju Harrego obejmując ramionami kolana i wpatrując się w krajobraz za oknem.
- Mam nadzieję, że nie obraziłaś się na serio bo jestem kiepski w pocieszaniu dziewczyn - usłyszałam głos za sobą, a kiedy się odwróciłam oczywiście zobaczyłam Stylesa.
- Trochę jestem zła - przyznałam z westchnieniem, a chłopak usiadł obok mnie - Chciałam na Nicku zrobić dobre wrażenie...
- I tak zrobiłaś - zapewnił mnie - Z resztą Nick i tak tylko się droczył.
- Może... - przyznałam - Już chyba nie jestem zła.
- To dobrze - zaśmiał się i zupełnie nagle, bez żadnego ostrzeżenia przytulił mnie. Całe moje ciało przeszedł dreszcz emocji i poczułam się tak... Wyjątkowo. On jednak szybko się odsunął.
- Zaczynam być głodny - stwierdził beztrosko - Idziemy pogonić tych leni do pracy?
- Dobra - zgodziłam się ciągle jeszcze oszołomiona. Oboje wstaliśmy z łóżka i poszliśmy na dół. Kiedy weszliśmy do salonu zobaczyłam resztę zespołu skaczących po kanapie i fotelach i obrzucających się... Papierem toaletowym...?
- Harry broń się! - zawołał Loui rzucając w chłopaka jedną z rolek. Ten szybko podbiegł do niego ze swoją "bronią" i zaczął w niego rzucać osobnymi płatkami papieru. Na środku dywanu stał Niall z gitarą drąc się:
"I want you to rock me, rock me, rock me yeah!"
Potem dołączył do niego Zayn wybijając też rytm o stolik obok kanapy.
- Będziesz tak stała? - zaśmiał się Liam rzucając mi jedną z rolek - Chodź!
Uśmiechnęłam się i ruszyłam na nich rzucając papierem gdzie popadnie. Zdałam sobie sprawę, że kiedy się tak z nimi wygłupiam jestem totalnie rozluźniona i bardzo mi z tym dobrze. Po chwili zawarłam sojusz z Hazzą i razem walczyliśmy z siłami zła czyli resztą chłopaków. W całym pomieszczeniu zalegał papier toaletowy, a ja wolałam nie myśleć jak będzie wyglądało sprzątanie. Oddałam się jednak walce nie myśląc o konsekwencjach bo liczyła się tylko ta chwila. Wskoczyłam na kanapę i stamtąd rozpoczęłam ostrzał. Do mojej fortecy szybko wkradł się Tommo, który zdążył już połączyć siły z Zaynem i pociągnął mnie za rękę tak, że runęłam jak długa na kanapę potem do akcji przystąpił ten drugi i zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać i próbowałam go odepchnąć albo kopnąć, ale nie mogłam.
- Łamię sojusz! - zawołał wesoło Harry po czym jedną ręką przytrzymał moje nogi żebym przestała wierzgać, a drugą również mnie łaskotał w brzuch.
- Ty zdrajco! - zawołałam przez śmiech i dodałam czując, że ze śmiechu brakuje mi powietrza - Przestańcie bo umrę!
- Coś nas to nie bardzo przejmuje - przyznał Niall przyglądając się mi z bezlitosnym uśmiechem.
- Ej! - zawyłam - Kto będzie wam grał na perkusji?!
- Nooo, to jest argument - przyznał powoli Styles - Może cię zostawimy. Co ty na to Zayn? Już mnie trochę boli ręka. Ona strasznie kopie...
- Niech będzie - zgodził się Malik odsuwając się - Ale pamiętaj Nati, że jeśli będziesz niegrzeczna spotka cię sroga kara!
- Jasne - jęknęłam biorąc głęboki oddech i starając się powstrzymać śmiech. Hazza też mnie puścił więc podniosłam się i rozglądnęłam dookoła.
- No to teraz sprzątamy - zarządziłam z uśmiechem.
- Cooo? - jęknęli.
- Ty chyba żartujesz! - zawołał Liam opadając na fotel - Ja nie sprzątam.
- Wy sobie sprzątajcie, a ja wykombinuję coś na kolację - stwierdził Harry opuszczając miejsce zbrodni i wchodząc do kuchni. Louis i Niall tylko popatrzyli na mnie niechętnie i bez słowa zaczęli zbierać papier z podłogi. Ja chwyciłam za miotłę i już chwilę później w salonie panował jako taki porządek.
- I co? - spytałam odkładając miotłę na miejsce - Takie trudne?
- Noooo - westchnął Lou udając wykończonego i siadając na kanapie.
- Pójdę pomóc Stylesowi przy kolacji - oznajmiłam i weszłam do kuchni gdzie Harry pogwizdując wyjmował składniki - Co robisz? - spytałam przyglądając się mu ciekawie.
- To będzie niespodzianka - oznajmił uśmiechając się tajemniczo.
- Czyli nie mogę ci pomóc? - upewniłam się.
- Nie. Nie ma takiej opcji - pokręcił głową.
- Jesteś pewien?
- Tak - zaśmiał się po czym dodał udając złość - Wynocha z mojej kuchni!
Szubko uciekłam z chichotem zamykając za sobą drzwi. W salonie Tommo i Niall robili tweetcama, a Liam i Zayn zniknęli w swoich pokojach. Przeszłam tak żeby nie znaleźć się w zasięgu kamery, usiadłam na fotelu i wyciągnęłam telefon. Napisałam do Kami, że wszystko ze mną w porządku i już miałam dzwonić do mamy kiedy usłyszałam, że chłopaki mówią o mnie.
- ...to nasza nowa perkusistka i właśnie okupuje swój telefon komórkowy - przedstawił mnie Niall, a ja zdałam sobie sprawę, że odwrócili laptopa tak żeby fani mnie widzieli. Ukrywając zmieszanie pomachałam do kamery i usiadłam obok chłopaków tak, że teraz cała trójka była w kadrze.
- Nati pojedzie z nami w trasę - oznajmił Louis szczerząc się do ekranu. Zaraz pojawiły się pytania czy jestem dziewczyną któregoś z nich i kiedy się poznaliśmy. Chłopaki szybko odpowiedzieli, że nie jesteśmy razem, a ja opowiedziałam jak się poznaliśmy i przyznałam, że mam prawdziwe szczęście. Potem fanki zaczęły zadawać pytania dotyczące tylko i wyłącznie zespołu więc wymknęłam się zajmując moje poprzednie miejsce. Tym razem dali mi spokój i dość szybko skończyli żegnając się z fanami.
- Mogliście mnie uprzedzić - jęknęłam z lekkim wyrzutem kiedy odstawili laptopa.
- Nie - zaprzeczył Niall - Właśnie na tym polega tweetcam z zaskoczenia! Z resztą wypadłaś dobrze więc nie masz się co czepiać.
Już miałam coś odpowiedzieć kiedy z kuchni wyszedł Harry niosąc wielki garnek w którym zauważyłam spaghetti i miskę z sałatką. Postawił jedzenie na stole i poszedł zawołać Liama i Malika na kolację. My poszliśmy do kuchni po coś do picia i przy okazji nakryliśmy stół. Kiedy chłopaki zeszli do jadalni zaczęliśmy jeść. Niall i Lou opowiedzieli reszcie jak wkręcili mnie w ich tweetcama i jak teraz z pewnością większość fanek, które to widziały są bardzo zazdrosne.
- Dobrze, że jestem tu z wami - przyznał Zayn usiłując przybrać poważny ton głosu - Bo gdyby mnie tu nie było to z pewnością był bym waszym wielkim fanem i umierał bym z zazdrości o Nati.
- My też cię kochamy - zapewnił Harry przytulając go ze śmiechem.
- Gdyby w One Direction nie było Zayna, to w tedy w ogóle nie było by One Direction - stwierdziłam - Bez któregokolwiek z was zespół pewnie by nie powstał.
- Zgadzam się - pokiwał głową Liam i udał, że ociera łzę z oka - To takie wzruszające...
- Uważaj bo się popłaczę - zaśmiałam się nabierając sobie dokładkę pysznego spaghetti, które zrobił Curly.
- Co robimy po kolacji? - spytał ciekawie Niall.
- Może oglądniemy horror - zaproponował Hazza.
- Eeee... No nie wiem - jęknęłam - Jeszcze nigdy nie widziałam horroru.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - przekonywał.
- Zobaczysz będzie fajnie! - zawołał optymistycznie Lou nakładając sobie sałatkę.
- No dobra - zgodziłam się. Kiedy skończyliśmy pozbierałam talerze i zaniosłam do kuchni. Szybko je umyłam, a kiedy wróciłam do chłopaków oni wybrali już film.
- Wiecie co - zaczęłam - Ja chyba pójdę najpierw się umyć i przebrać w piżamę bo potem będę się bała zostać sama w toalecie.
- Zawsze masz Harrego - zarechotał Zayn.
- Ale w sumie to dobry pomysł możemy oglądnąć film w piżamach - przyznał Daddy i skończyło się tym, że wszyscy wylądowaliśmy na górze. Kiedy już wszyscy byliśmy w piżamach czyli w moim przypadku znów bluzka Harrego bo uznał, że wyglądam w niej fajnie i powinnam w niej spać mimo, że mam już swoją piżamę. W szóstkę ścisnęliśmy się na kanapie, siedziałam pomiędzy Harrym, a Niallem. Chłopaki zgasili światło, tak, że w całym pokoju panowała ciemność i włączyli film. Z początku nie miałam się czego bać, ale kiedy film zaczął się rozkręcać już wiedziałam, że nie powinnam oglądać horrorów. Co chwilę dygotałam, a tak mniej więcej w połowie filmu z oczu ciekły mi łzy. Poczułam jak Harry pewnie słysząc, że płaczę objął mnie ramieniem.
- Chcesz iść na górę? - szepnął mi do ucha łaskocząc moją szyję ciepłym oddechem.
- Nie - odparłam cicho - Chcę oglądać dalej.
- Dobrze - zgodził się i zaczął uspokajająco gładzić mnie po plecach. Przysunęłam się bliżej niego, tak, że czułam ciepło jego ciała i oparłam głowę na jego ramieniu. Resztę filmu spędziłam wtulając się w Harrego przez co czułam się o wiele bezpieczniej. Kiedy film się skończył zapaliliśmy światło i wszyscy poszli do swoich pokoi.
- Już nigdy w życiu nie oglądnę horroru - stwierdziłam stanowczo, wskakując do łóżka.
- Nawet gdybym oglądał go z tobą? - zaśmiał się Harry kładąc się tuż obok mnie.
- Emmm... Może w tedy bym mogła - przyznałam uśmiechając się.
- No widzisz! - odwzajemnił uśmiech i dodał - A jeśli będziesz się w nocy bała to zawsze możesz mnie obudzić.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Za co? - spytał.
- No bo... We wszystkim mi pomagasz i jesteś taki miły - westchnęłam.
- Taki jestem jak mi na kimś zależy - wzruszył ramionami. Zastanowiłam się co ma na myśli mówiąc "jak mi na kimś zależy", ale postanowiłam go o to nie pytać.
- Dobranoc - mruknęłam podciągając kolana pod brodę i starając się nie myśleć o obrazach i scenach, które widziałam.
Śniło mi się, że jestem sama w domu. Pisałam coś na komputerze i nagle zgasło światło. Obraz na ekranie laptopa zamigotał, a po chwili zamiast tekstu pojawiły się na nim czerwone litery: Zaraz zginiesz! Poderwałam się z krzesła na którym siedziałam i z przerażeniem rozglądnęłam się dookoła. Zastygłam w bezruchu bo usłyszałam jakiś dźwięk. To było skrzypienie... Ktoś wchodził po schodach do mojego pokoju. Pomyślałam, że lepiej jest zginąć skacząc przez okno niż z ręki jakiegoś potwora więc podbiegłam do okna przez, które przeświecało słabe światło księżyca. Szarpałam, ale okno nie dało się otworzyć. Odwróciłam się bo w tym momencie drzwi do mojego pokoju z jękiem się otworzyły.
Obudziłam się oddychając ciężko. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Wydawało mi się, że z ciemnych kątów pokoju wypełzają różne stwory lub obrzydliwi ludzie i zbliżają się do mnie.
- Harry? - szepnęłam. Popatrzyłam na leżącego obok mnie chłopaka i potrząsnęłam jego ramieniem. Otworzył oczy, podniósł się i zapalił małą lampkę na stoliczku obok łóżka.
- Co się stało? - spytał ocierając zaspane oczy.
- Przepraszam, że cię budzę. Ale miałam straszny sen - wyjaśniłam jeszcze raz rozglądając się dookoła. Przerażające postacie zniknęły ale czułam się tak jakby się we mnie wpatrywały.
- Nie masz się czego bać - zapewnił mnie przysuwając się bliżej i przytulając mnie. Przez dłuższą chwilę trzymał mnie w objęciach, a potem odsunął się trochę.
- Lepiej ci? - spytał uśmiechając lekko.
- Tak - odparłam z wdzięcznością - Ale nie wiem czy dam radę teraz zasnąć.
- Lepiej by było żeby ci się udało bo jutro poznasz Paula Higgis ochroniarza i naszego choreografa, który również ma na imię Paul. Pojedziemy na salę gdzie będziemy ćwiczyć ustawienie na scenie. Paul ma dla nas układ wszystkich scen na których wystąpimy w trasie - powiedział.
- Fajnie - przyznałam - To może rzeczywiście spróbuję.
- Jak chcesz mogę ci zrobić herbatę - zaproponował - Jeśli miało by ci to jakoś pomóc.
- Na pewno wolałbyś spać - zauważyłam z uśmiechem patrząc na jego zmęczoną twarz.
- Wcale nie - odpowiedział - No dobra. Jeśli mam być szczery to wolę teraz posiedzieć z tobą żebyśmy oboje mogli spokojnie przespać do rana. Nie uśmiecha mi się bycie budzonym jeszcze raz.
- Jak się obudzę jeszcze raz to mogę cię nie budzić - zaproponowałam.
- To też zły pomysł - zaśmiał się - Idziemy zrobić tą herbatę?
- Dobra - zgodziłam się i ostrożnie wyszłam z łóżka wyciągnęłam z walizki bluzę, a kiedy ją założyłam wyszliśmy z pokoju Harrego zapalając światło po drodze zeszliśmy do kuchni. Usiadłam na blacie, a Hzza zagotował wodę w czajniku, wyciągną kubek i wrzucił do niego woreczek z fusami.
- Już za cztery dni wyjeżdżamy - zaśmiałam się - Gdzie najpierw zaśpiewacie?
- Nasza trasa odpędzie się tylko po Europie więc najpierw pojedziemy do Amsterdamu, potem do Berlina, Warszawy, Pragi, Wiednia, Paryża, a na koniec do Madrytu - wyjaśniał z uśmiechem i nalał wrzątku do kubka, a gotowy napój podał mi.
- Ale super! - zawołałam, ale nie za głośno żeby nie obudzić reszty - Jeszcze nigdy nie byłam w tylu miejscach na raz...
- Nie będziemy mieli dużo czasu na zwiedzanie, a z pewnością gdziekolwiek pójdziemy pojawią się tam tłumy fanek, ale zawsze będziesz mogła trochę pozwiedzać sama - zaproponował.
- Zwiedzanie bez was nie ma sensu - przyznałam.
- To będziemy zwiedzać razem - zarządził - Najwyżej będziemy się chować.
- To też może być zabawne - zaśmiałam się.
- Na dłuższą metę tłumy na każdym kroku są trochę męczące. Będąc w trasie mam czasami ochotę na chwilę przestać być sobą - westchnął - Ale bardzo kocham naszych fanów. Są najlepsi na świecie bo gdyby nie oni to nie było by nas.
- Fani też was strasznie kochają - stwierdziłam po czym dodałam czerwieniąc się trochę - I nawet wiem za co. Wcale się im nie dziwię.
- Tak? - spytał siadając obok mnie - No to za co nas kochają? Włączając w nich ciebie.
- Nie powiedziałam, że jestem waszą wielką fanką! - oburzyłam się.
- Ale powiedziałaś, że wiesz dlaczego nas kochają i się im nie dziwisz - podsunął - A to znaczy, że też nas kochasz.
- Niech ci będzie, ale zauważ, że gdybym była taką mega wielką fanką to już dawno wyciągnęłabym od was autografy - stwierdziłam i chciałam już wreszcie powiedzieć mu czemu są tak lubiani, ale on chwycił mnie za rękę i podciągnął rękaw mojej bluzy.
- Co robisz? - spytałam ze śmiechem, on jednak nie odpowiedział tylko chwycił czarny pisak leżący na blacie i napisał mi na ręce: Harry Styles <3.
- Teraz już masz mój autograf - zaśmiał się.
- Dziękuję - powiedziałam wpatrując się w serduszko na końcu.
- No więc, wielka fanko? - droczył się.
- Fani kochają was bo śpiewacie o tym co chcą usłyszeć, a czego nie mówi im nikt inny. Wasze piosenki pomagają im zapomnieć o zmartwieniach i motywują do dalszego zmagania się z rzeczywistością - powiedziałam - Jesteście jak promienie słońca w szare i ponure dni, a kiedy zakładają słuchawki na uszy i słyszą jedną z waszych piosenek na ich ustach mimowolnie pojawia się uśmiech.
- Wow - westchnął - Nawet o tym nie wiedziałem.
- Właśnie tak jest - zapewniłam z uśmiechem.
- Musisz dobrze znać takie uczucie skoro tak dobrze udało ci się je opisać - zauważył szczerząc się, a w jego głosie słychać było nutę tryumfu.
- No niech ci będzie! - warknęłam dopijając herbatę i odstawiając kubek do zlewu - To wracamy do łóżka?
- Jasne. Chodź - zgodził się i po zgaszeniu światła ruszyliśmy na górę.
- Dobranoc moja wielka fanko - zaśmiał się gasząc lampkę kiedy oboje leżeliśmy już w łóżku.
- Jestem fanką One Direction, a nie Harrego Stylesa - poprawiłam go.
- Tylko tak mówisz - droczył się i chodź nie mogłam dostrzec jego twarzy byłam pewna, że się uśmiecha - Przecież wszyscy mnie kochają!
- Ach i ta skromność - zakpiłam - Dobranoc.
I następny rozdział za nami :) Przypominam o poleceniu bloga bo coś słabo z wyświetleniami...
Pozdrawiam ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz